http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Studia płatne, ale przez kogo?

Katarzyna Zacharska
2010-01-18, ostatnia aktualizacja 2010-01-18 19:14

Rośnie presja, by płacić za studia. Do pomysłu rektorów zjednoczonych w KRASP i ministerstwa nauki, które chce odpłatności za drugi kierunek, dołączyło teraz Stowarzyszenie Polska XXI Wieku, które proponuje całkowitą odpłatność

ZOBACZ TAKŻE
>> Jak nauczyć psa, chodzenia przy nodze?

Swoje raporty opublikowały m.in. Forum Obywatelskiego Rozwoju, Fundacja Rektorów Polskich KRASP, i na zlecenie ministerstwa nauki - Ernst & Young.

Ten ostatni stwierdza, że bezpłatne studia w Polsce są fikcją, bo i tak płaci za nie 60 proc. studentów. Raport jest wstępem do strategii dla szkolnictwa wyższego, którą specjaliści z Ernst & Young przedstawią w lutym. Można oczekiwać, że wtedy zaproponują przynajmniej częściową odpłatność za studia. Wsparcie rektorów mają już zapewnione. Bo według KRASP, na wszystkich studiach dziennych studenci powinni płacić 1/4 czesnego. Ministerstwo nauki chce odpłatności za drugi kierunek. Do dyskusji dołączyła teraz Polska XXI wieku. Ich projekt, sygnowany nazwiskiem Mariusza Pateya (prezesa spółki z branży IT), postuluje zrównanie szans w dostępie do środków na kształcenie dla uczelni prywatnych i państwowych, wprowadzenie odpłatności za studia przy jednoczesnym stworzeniu funduszu, który udzielałby pożyczek studentom. Za studia płaciliby wszyscy. Jeżeli potem płaciliby w Polsce podatki, dług byłby umarzany, jeżeli absolwent płaciłby podatki za granicą, musiałby zwrócić pieniądze wraz z odsetkami. Kredyty byłyby nisko oprocentowane, wyniki w nauce i działalność społeczna miałaby wpływ na jego wysokość i umorzenie. - Z punktu widzenia polskiego podatnika, to powinno być rozwiązanie fair. Jeżeli płaci olbrzymie pieniądze na wykształcenie np. studenta fizyki, który potem wyjeżdża, to podatnik nie ma nic z wydanych pieniędzy na jego edukację. Odzyskane w ten sposób podatki byłyby przeznaczane dla następnych pokoleń - mówi Mariusz Patey. Podkreśla, że podobne rozwiązania funkcjonują w Holandii, Szwecji, Norwegii i Singapurze.

Prof. dr hab. Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego:

To niezwykle cenne, że przedstawiciele wielu środowisk zabierają głos w debacie o przyszłości polskich uczelni. Niestety, jak wynika z pojawiających się opracowań i tekstów, ich autorzy pozostają ciągle na etapie wstępnych diagnoz i pobożnych życzeń, powtarzanych już nawet nie od miesięcy, ale lat. Nie inaczej jest ze szkicem autorstwa pana Mariusza Pateya, który zdaje się nie zauważać aktualnego stanu prac nad reformą szkolnictwa wyższego. Szkoda, że autor nie pokusił się o zapoznanie z założeniami reformy, której jednym z filarów jest zdecydowane zwiększenie autonomii uczelni. Wiąże się to także z wdrażanym zarówno w Polsce, jak i wielu innych państwach europejskich, Krajowych Ram Kwalifikacji. Zgodnie z tym procesem, w przyszłości to uczelnie będą określać programy studiów i formy kształcenia, a zasadniczą ich weryfikacją będzie uzyskiwanie właściwych, porównywalnych w Europie efektów kształcenia.

Zmiany odczują przede wszystkim studenci, którzy będą mieć decydujący wpływ na program własnych indywidualnych studiów. Już teraz wprowadzamy mechanizmy stymulujące rozwój kierunków interdyscyplinarnych i międzywydziałowych, zaś uczelniom - w pierwszej kolejności tym z uprawnieniami habilitacyjnymi - damy po nowelizacji ustawy możliwość tworzenia nowatorskich kierunków i programów studiów.

Wiktor Wojciechowski, ekonomista z Forum Obywatelskiego Rozwoju Zgadam się z tezą, że rynek powinien być głównym motorem zmian finansowania uczelni. W projekcie brakuje mi szczegółów. Obecnie nie tylko system finansowania nie zachęca do podnoszenia poziomu w szkołach publicznych, ale też dyskryminuje uczelnie prywatne. Mogą one występować jedynie o środki na stypendia dla studentów. Zgadzam się z tym, że powinny być zrównane szanse w dostępie do środków uczelni publicznych i niepublicznych. W projekcie nie zajęto się zdobywaniem środków na badania naukowe. Tymczasem trzeba zachęcać uczelnie, by szukały ich w sektorze prywatnym. Prywatni przedsiębiorcy bardzo skrupulatnie sprawdzają, na co idą ich pieniądze. Nie podoba mi się natomiast pomysł „przywiązywania" absolwenta do Polski. To nie jest średniowiecze. Muszą mieć prawo wybrać to co dla nich korzystne, włącznie z wyjazdem zagranicę. Jeśli system finansowania szkolnictwa wyższego i badań naukowych w Polsce będzie odpowiednio motywacyjny, to bodźce do trwałej emigracji absolwentów od razu znikną. Naszą narodową ambicją powinno być stworzenie takich warunków do rozwoju, aby Polska stała się krajem przyjmujących zagranicznych naukowców.



Masz temat dla reportera Metra? Pisz: metro@agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy