http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Uczciwi ludzie się pocą

Katarzyna Zacharska
2010-01-21, ostatnia aktualizacja 2010-01-21 19:05

Nie było afery hazardowej. Mariusz Kamiński kłamie, zataił informacje mogące świadczyć na moją korzyść - przekonywał komisję śledczą były szef klubu PO Zbigniew Chlebowski

Przesłuchanie Zbigniewa Chlebowskiego przed sejmową komisją hazardową
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Przesłuchanie Zbigniewa Chlebowskiego przed sejmową komisją hazardową
>> Jak walczyć z kocią astmą

Główny bohater afery hazardowej Zbigniew Chlebowski swoje przesłuchanie przed komisją śledczą rozpoczął od kilkudziesięciominutowego wystąpienia, w którym odpierał zarzuty przesłuchiwanego dwa dni wcześniej Mariusza Kamińskiego, byłego szefa CBA. Tłumaczył się też ze swojego zdenerwowania na konferencji prasowej po wybuchu afery hazardowej, na której często ocierał płynący z czoła pot. - Tak zachowują się ludzie uczciwi, którzy mają ochotę krzyczeć głośno "Jestem niewinny" - mówił - O aferze hazardowej dowiedziałem się 1 października z gazet. W jednym dniu z człowieka uczciwego stałem się lobbystą.

Komisja zdawała się jednak nie poświęcać wiele uwagi jego wypowiedzi. Na pewno nie słuchali jej Zbigniew Wassermann (PiS) i Beata Kempa (PiS), którzy na zmianę odbierali telefony i robili notatki.

Afera? Jaka afera?

- Panie pośle, była afera hazardowa czy nie było? - pytał Bartosz Arłukowicz SLD. - Nie było - odpowiedział Chlebowski. O znajomość z Ryszardem Sobiesiakiem, na którego rzecz miał lobbować, pytał między innymi poseł Wassermann: - Znają go również politycy lewicy, bo grają z nim w golfa, są też tacy politycy PiS, których kiedyś zatrudniał. Pytany o nazwiska, powiedział, że nie jest golfistą.

Wątek cmentarny

Wiele pytań komisji dotyczyło spotkania na cmentarzu 31 sierpnia 2009 roku. Według zeznań byłego szefa CBA miało na nim dojść do przecieku o akcji. Chlebowski, według Kamińskiego, miał umówić się z Sobiesiakiem na cmentarzu, i to przez pośrednika, żeby go ostrzec. - Nie byłem źródłem przecieku. Umówiliśmy się na stacji paliw koło cmentarza. W międzyczasie postanowiłem odwiedzić grób siostry. Razem tam podeszliśmy i odbyliśmy krótką rozmowę. Czego dotyczyła rozmowa, Zbigniew Chlebowski za dobrze nie pamiętał, bo nie przywiązuje wagi do nieistotnych rozmów, ale - jak mówił dalej - przypuszczał, że chodziło o firmę Sobiesiaka Golden Play, której skarb państwa musiał wypłacić odszkodowanie.

Odwracanie kota ogonem

Piotr Zaremba, psycholog

Do swojego wystąpienia Zbigniew Chlebowski był bardzo dobrze przygotowany. Mam wrażenie, że ktoś z nim nad tym pracował. Wypadł znacznie lepiej niż na słynnej konferencji prasowej. Wczoraj mniej się pocił i miał fachowy makijaż, jakiego się używa przy programach telewizyjnych. Miał dobrze dobrany garnitur i ułożone włosy. Mówił w sposób zdecydowany, miał śmiałe spojrzenie, w którym czasem czaiła się złość, a czasem strach. Strach pojawiał się przy trudnych pytaniach, jak o spotkanie na cmentarzu itd., z których trudno wybrnąć. Widać, że przygotował odpowiedzi, nawet na najtrudniejsze pytania. W swoim wystąpieniu stosował głównie cztery techniki psychologiczne. Pierwsza z nich to bagatelizowanie swoich przewinień i eskalacja błędów przeciwnika, w stylu "Może to, co ja zrobiłem, nie było godne pochwały, ale to, czego dopuścili się Kamiński i Gosiewski, dopiero jest nadużyciem". Drugi sposób to podlizywanie się, które stosował wyłącznie do posłów PiS Wassermanna i Kempy, wychwalanie, typu "Był pan świetnym ministrem itd.". Ta technika ma na celu zmiękczenie przeciwnika, bo jak ktoś jest miły, to głupio go potem atakować. Ale w tym wypadku to techniku nieskuteczna - odbierana jest raczej jako nachalna. Trzeci sposób to pomniejszanie wymiaru zła z jego udziałem. Próbował powiedzieć, że to, co robił, tak naprawdę nie było lobbingiem. Właściwie on nie wie, o co ta cała sprawa i skąd jego obecność przed komisją. Ktoś się do niego wprawdzie zwracał, ale on go zbywał i nic tak naprawdę nie załatwił. Ostatnia technika, jaką zauważyłem, to to, że Chlebowski przedstawiał się jako propaństwowiec. Tłumaczył, że wszystkie swoje działania podejmował w trosce o dobro państwa.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów