http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Londyn loves bigos

Jacek Różalski
2010-01-25, ostatnia aktualizacja 2010-01-25 19:19

Polskich imigrantów na Wyspach ubywa, ale Anglicy nie chcą się wyrzec przywiezionych przez nich gołąbków, schabowego i żurku. Połowa klientów w polskich knajpach w Londynie to rodowici Brytyjczycy

The Knaypa specjalizuje się w żurku podawanym w chlebie
Fot. materialy promocyjne
The Knaypa specjalizuje się w żurku podawanym w chlebie
>> Zimowy punkt pomocy dla ptaków

Simon Lowe, 56-letni Londyńczyk, właściciel sklepu z krawatami, od roku jest stałym gościem The Knaypy - polskiej restauracji na Hammersmith. Przychodzi regularnie, w soboty, odkąd przyprowadził go tu polski znajomy, z którym wcześniej odwiedził Kraków. - To był przełom w moich upodobaniach kulinarnych. Kiedyś wystarczały mi stek i frytki. Teraz moim ulubionym daniem jest żurek w chlebie, który serwują w The Knaypa - mówi. Rodowici Brytyjczycy to przynajmniej połowa gości lokalu.

Polacy, którzy od 2004 r. tłumnie jechali do pracy na Wyspach, zabierali ze sobą upodobanie do polskiej kuchni i autentyczne dania: większość lądowała z walizkami pełnymi kiełbasy, słoików z gołąbkami i flakami. Dla naszych rodaków powstały setki polskich sklepów, restauracji, barów. I choć teraz Polaków na Wyspach ubywa (według najnowszych brytyjskich danych wyjechała połowa z około miliona imigrantów), miejscowi nie chcą się wyrzec naszego jedzenia.

- Brytyjczycy i inne nacje zajadają się nie tylko naszym żurkiem, lecz także pierogami i bigosem, zwanym tu polish hunter's stew (czyli gulasz polskich myśliwych) - mówi Monika Milcarz, właścicielka The Knaypy. Do restauracji Polanka czy Na zdrowie Anglicy przychodzą na obiady całymi rodzinami. Większość zamawia schabowego i barszcz, ale co odważniejsi kosztują też tatara z żółtkiem.

Klopsy i pulpety produkowane przez Pudliszki czy Pamapol można bez trudu znaleźć na półkach takich sieci jak Tesco, ASDA czy Sainsbury's. Nie tylko w Londynie, lecz także w Edynburgu, Bristolu czy Manchesterze. W niektórych supermarketach są całe działy z "polish food", od pyz i chleba po kiszone ogórki. - W ostatnim roku musieliśmy zwiększyć dostawy o 20 proc. - mówi Adam Mallory, kierownik działu spożywczego w jednym z londyńskich Tesco. Firmy Profi, Pamapol, Kotlin, Winiary czy Pudliszki nie odczuwają, że Polaków nad Tamizą ubywa: zamierzają zwiększyć eksport na Wyspy. - O tym, że polskie jedzenie smakuje Brytyjczykom, wiemy z ich listów i maili. Chwalą smak naszych produktów i brak konserwantów - mówi Katarzyna Gospodarek, rzecznik HJ Heinz Polska, właściciela Pudliszek.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • 16 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

  • Londyn loves bigos emcza 26.01.10, 19:54

    może dorobimy się sloganu "dobre, bo polskie"»

  • Kuchnia angielska januszz4 26.01.10, 23:02

    Pamiętam ze swojego dłuższego pobytu w Wlk. Brytanii przed 17 laty, że tamtejsza kuchnia nawet mi smakowała (to była stołówka uniwersytecka, całkiem smaczne posiłki i duży wybór - oddzielne »