>>
Jak uchronić kota przed białaczką Żeby zdążyć porozmawiać z bezdomnymi nocującymi przy ul. Burakowskiej, wstaję około 6. Termometr za oknem wskazuje -20 stopni. Gdy przed 7. rano dochodzę do noclegowni, mijam kilkudziesięciu opatulonych w koce mężczyzn, którzy musieli wyjść na mróz. Przed bramą baraku spotykam Grzegorza, Adama, Waldka i Bogdana. Nie palą się do rozmowy, bo spieszą się na śniadanie wydawane w Mokotowskim Hospicjum św. Krzyża. - Tutaj nie ma ciepłej herbaty. Dostajemy tylko litr mleka na głowę i chleb. To wszystko. Szkoda, że chociaż w te mrozy nie dadzą dłużej pospać. A dziś w nocy dokooptowali nam do pokoju takiego "nurka". Śmierdzący i zawszony lump, czyli troll - tak ich nazywamy - mówią.
Do ogrzewalni się nie kwapią, bo jedzenia tam nie dostaną, a trudno przesiedzieć cały dzień na krześle. Lepiej iść zjeść coś konkretnego i trochę dorobić. Będzie chociaż na fajki.
Przed mrozem chronią się w autobusach. Chodzą też do centrów handlowych, takich jak Arkadia czy Złote Tarasy. - Ochrona nas nie przegania, chyba że ktoś przegnie pałę.
Tłumaczą, że dużo zależy od wyglądu. - Jak ktoś z daleka cuchnie i ma na sobie brudne ciuchy, to od razu go wyrzucają na dwór. - Pokazują palcem na brodacza, któremu spod płaszcza wystają koce - O, widzisz! Jak taki klient wejdzie do sklepu, to zaraz go wywalają. - A przecież mogą się umyć i ogolić w łaźniach przy ul. Żytniej i Sapieżyńskiej.
Po nowe ubrania i buty chodzą do ośrodków pomocy społecznej przy ul. Mickiewicza, Gdańskiej, Kasprowicza czy Walecznych.
Naszej rozmowie przysłuchuje się Marek (ok. 40 lat). W pierwszej chwili pomyślałem, że to kierownik noclegowni albo ciekawski przechodzień. Ubrany w elegancki płaszcz, czapkę, ogolony, mówi z nienaganną dykcją.
To jego pierwsza bezdomna zima. Wcześniej wiodło mu się różnie, ale zawsze miał się gdzie podziać. Ale jak mówi, ile można nocować u znajomych? Właśnie wychodzi z noclegowni. Dziś znowu będzie szukał pracy w budowlance. Po śniadaniu w hospicjum poszuka ogłoszeń w gazecie. - Nie mam pieniędzy na doładowanie komórki, ale za pracą pozwalają dzwonić za darmo w OPS w Śródmieściu - mówi.
Chcecie dłużej pospać, to się wybudujcie Marcin Lewandowicz: Ile pieniędzy kosztowałoby wydłużenie czasu otwarcia noclegowni o kilka godzin? Bogdan Jaskołd, dyrektor stołecznego Biura Polityki Społecznej: - Mamy w Warszawie tylko dwie noclegownie, więc nie byłaby to duża kwota. Mamy jednak już podpisane na trzy lata kontrakty z organizacjami pozarządowymi, które prowadzą placówki. A jeśli chodzi o to, że chcieliby dłużej pospać, to pan wybaczy, ale to naprawdę nieuzasadnione wydawanie pieniędzy.
Dlaczego? Dłuższy sen to mniej czasu na zimnie. - Bezdomni mogą skorzystać z ogrzewalni. Nie słyszałem, by były przepełnione.
A jakby tak pana o godz. 7 rano ktoś wyrzucił z łóżka na mróz? Nie wolałby pan siedzieć w cieple, może coś zjeść? - W ogrzewalniach bezdomni mogą napić się ciepłej herbaty, a i do zjedzenia coś się znajdzie.
Pudło. Jak sprawdziliśmy, w ogrzewalni przy ul. Burakowskiej nie ma jedzenia.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl