http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Warszawa skontroluje ogrzewalnie dla bezdomnych

eric
2010-01-26, ostatnia aktualizacja 2010-01-26 18:00

Po naszej interwencji obiecał to dyrektor Biura Polityki Społecznej stołecznego urzędu miasta. We wczorajszym "Metrze" opisaliśmy skargi bezdomnych, których o godz. 7 rano wyrzuca się na mróz z noclegowni przy ul. Burakowskiej. Bogdan Jaskołd zapowiedział, że jeśli jego pracownicy stwierdzą, że ogrzewalnie są przepełnione, da pieniądze na dodatkowe pomieszczenia dla bezdomnych

Bezdomni mieszkańcy noclegowni przy ul. Burakowskiej
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Bezdomni mieszkańcy noclegowni przy ul. Burakowskiej
>> Jak uchronić kota przed białaczką

Żeby zdążyć porozmawiać z bezdomnymi nocującymi przy ul. Burakowskiej, wstaję około 6. Termometr za oknem wskazuje -20 stopni. Gdy przed 7. rano dochodzę do noclegowni, mijam kilkudziesięciu opatulonych w koce mężczyzn, którzy musieli wyjść na mróz. Przed bramą baraku spotykam Grzegorza, Adama, Waldka i Bogdana. Nie palą się do rozmowy, bo spieszą się na śniadanie wydawane w Mokotowskim Hospicjum św. Krzyża. - Tutaj nie ma ciepłej herbaty. Dostajemy tylko litr mleka na głowę i chleb. To wszystko. Szkoda, że chociaż w te mrozy nie dadzą dłużej pospać. A dziś w nocy dokooptowali nam do pokoju takiego "nurka". Śmierdzący i zawszony lump, czyli troll - tak ich nazywamy - mówią.

Do ogrzewalni się nie kwapią, bo jedzenia tam nie dostaną, a trudno przesiedzieć cały dzień na krześle. Lepiej iść zjeść coś konkretnego i trochę dorobić. Będzie chociaż na fajki.

Przed mrozem chronią się w autobusach. Chodzą też do centrów handlowych, takich jak Arkadia czy Złote Tarasy. - Ochrona nas nie przegania, chyba że ktoś przegnie pałę.

Tłumaczą, że dużo zależy od wyglądu. - Jak ktoś z daleka cuchnie i ma na sobie brudne ciuchy, to od razu go wyrzucają na dwór. - Pokazują palcem na brodacza, któremu spod płaszcza wystają koce - O, widzisz! Jak taki klient wejdzie do sklepu, to zaraz go wywalają. - A przecież mogą się umyć i ogolić w łaźniach przy ul. Żytniej i Sapieżyńskiej.

Po nowe ubrania i buty chodzą do ośrodków pomocy społecznej przy ul. Mickiewicza, Gdańskiej, Kasprowicza czy Walecznych.

Naszej rozmowie przysłuchuje się Marek (ok. 40 lat). W pierwszej chwili pomyślałem, że to kierownik noclegowni albo ciekawski przechodzień. Ubrany w elegancki płaszcz, czapkę, ogolony, mówi z nienaganną dykcją.

To jego pierwsza bezdomna zima. Wcześniej wiodło mu się różnie, ale zawsze miał się gdzie podziać. Ale jak mówi, ile można nocować u znajomych? Właśnie wychodzi z noclegowni. Dziś znowu będzie szukał pracy w budowlance. Po śniadaniu w hospicjum poszuka ogłoszeń w gazecie. - Nie mam pieniędzy na doładowanie komórki, ale za pracą pozwalają dzwonić za darmo w OPS w Śródmieściu - mówi.

Chcecie dłużej pospać, to się wybudujcie

Marcin Lewandowicz: Ile pieniędzy kosztowałoby wydłużenie czasu otwarcia noclegowni o kilka godzin?

Bogdan Jaskołd, dyrektor stołecznego Biura Polityki Społecznej: - Mamy w Warszawie tylko dwie noclegownie, więc nie byłaby to duża kwota. Mamy jednak już podpisane na trzy lata kontrakty z organizacjami pozarządowymi, które prowadzą placówki. A jeśli chodzi o to, że chcieliby dłużej pospać, to pan wybaczy, ale to naprawdę nieuzasadnione wydawanie pieniędzy.

Dlaczego? Dłuższy sen to mniej czasu na zimnie.

- Bezdomni mogą skorzystać z ogrzewalni. Nie słyszałem, by były przepełnione.

A jakby tak pana o godz. 7 rano ktoś wyrzucił z łóżka na mróz? Nie wolałby pan siedzieć w cieple, może coś zjeść?

- W ogrzewalniach bezdomni mogą napić się ciepłej herbaty, a i do zjedzenia coś się znajdzie.

Pudło. Jak sprawdziliśmy, w ogrzewalni przy ul. Burakowskiej nie ma jedzenia.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów