Mariusz Jałoszewski: Decyzja premiera to przełom po dwóch latach rządów PO czy próba nowego otwarcia?
Prof. Kazimierz Kik, socjolog kieleckiego Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego: - Oczekiwałem takiej decyzji. Wiele wskazywało na to, że premier do tego dojrzał, bo PO od dłuższego czasu nie mówiło o Tusku jako kandydacie. Jeśli rzeczywiście ogłosi plan reform dla Polski, to zrodzi się od dawna oczekiwany mąż stanu, który dobro wspólne przedkłada nad polityczne ambicje, niezależnie od intencji. Tusk przezwyciężył samego siebie. Może będzie to polityk formatu Mazowieckiego?
A może premier zagrał PR-owo? Zobaczył kłótnie o schedę w PO, aferę hazardową, nie udało mu się zmienić konstytucji, żeby ograniczyć uprawnienia prezydenta i przestraszył się, że jako głowa państwa może stracić wszystko?
- Dla mnie nie ma afery hazardowej, są tylko nieetyczne zachowania polityków, wskazujące na przenikanie się biznesu i polityki. Tusk nauczył się przewidywać. Wybiera to, co ma już w ręku. Wybory by wygrał. Ale PO poszłaby swoją drogą.
Prezydent Tusk nie mógłby reformować. Przeszedłby na obronę, zostałby rezerwowym. A teraz, tak jak na meczach piłki nożnej, jest w ataku.
Gwarancją PO jako partii reformatorskiej są spójna drużyna, plan dla Polski, gonienie Europy. I ja Tuskowi wierzę, że tego chce. Wyciągnął wnioski z ataków na niego, że się czołga, gra na czas, rządzi PR-em. Zobaczył, że jeśli by szedł tak dalej, to byłby koniec PO i przegrana w przyszłorocznych wyborach do Sejmu. Tusk, co się rzadko zdarza, wyciąga wnioski i patrzy daleko.
Owszem, reformy obiecał już dwa lata temu, ale do tej pory był pod presją aspiracji prezydenckich. Zresztą na prezydenta może wystartować za kolejne pięć lat.
A teraz wystawią Komorowskiego lub Sikorskiego?
- Komorowski jest konserwatywny. Nie będą na niego głosować wyborcy liberalni i z centrolewicy. Ale PO nie ma innego kandydata. Buzek nie może opuścić Europarlamentu, bo doszłoby do skandalu. Nie może to też być Sikorski, bo jest zbyt samodzielny i PO mu nie ufa. To człowiek do wynajęcia. Trudno też wylansować kogoś nowego. Jeśli Tusk nie będzie kandydował, a Cimoszewicz wytrwa w swoim "nie", to kandydatura Olechowskiego może pojawić się w nowym świetle.
Co rezygnacja Tuska oznacza dla opozycji? Lech Kaczyński ma więcej szans na wygraną?
- PiS będzie atakował reformy Tuska, bo musi się w kampanii wyborczej czymś wyróżnić. Ale w ten sposób się skompromituje i zejdzie do defensywy. Jeśli PO ruszy ze zmianami, to pokaże hamulcową rolę prezydenta. A jeśli Kaczyński będzie konstruktywny, to też nabierze wiatru w żagle jako partia reformatorska. Reformy napotkają jednak na opór koalicyjnego PSL. Tusk może więc uderzyć w ludowców i pójść za ciosem, rozpisując zaraz po wyborach prezydenckich wcześniejsze wybory do parlamentu na wiosnę 2011 r.
Źródło: Dziennik Metro