>>
Gustaw, kot z nadwagą... Krzysztof Kwiatkowski chce złagodzić mocno represyjny art. 212 kodeksu karnego, przewidujący karę więzienia za zniesławienie i ujawnianie przez media informacji ze śledztwa. Zamiast więzienia byłyby grzywny i ograniczenie wolności, np. prace społeczne. To częściowe spełnienie listopadowego apelu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka o ochronę dziennikarzy, który wsparło "Metro".
Do tej pory nikogo za artykuły nie posłano za kratki, ale przepis chętnie wykorzystują politycy i biznesmeni, bo już sama zapowiedź procesu karnego o pomówienie może odsunąć dziennikarza od drążenia drażliwych tematów. Z raportu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka wynika, że od 1998 r., gdy w życie wszedł paragraf 212, skazano na jego podstawie 1069 osób, w tym 241 na więzienie (w zawieszeniu). Robert Rewiński, były dziennikarz gorzowskiej "Gazety Wyborczej", trafił nawet do aresztu po napisaniu krytycznego artykułu o lokalnym biznesmenie, który miał zarobić na powiązaniach z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Zielonej Górze. Biznesmen wytoczył mu proces, a sąd, nie mogąc doręczyć dziennikarzowi wezwania na rozprawę, rozesłał za nim list gończy. Rewiński osiem dni siedział w celi z oskarżonymi o poważne przestępstwa. Wyszedł po wpłaceniu kaucji. Proces prawomocnie jednak przegrał, a sąd skazał go na 2 tys. zł grzywny.
Minister Kwiatkowski nie chce też ostrych kar dla dziennikarzy za ujawnienie informacji ze śledztwa. To skutek głośnej sprawy dziennikarzy Radia ZET i TVN 24, którzy poinformowali o zarzutach dla byłego zastępcy Zbigniewa Ziobry, prokuratora Jerzego Engelkinga. Dziś grożą za to dwa lata więzienia. Według nowelizacji, kary nie będzie, jeśli ujawnienie informacji: • będzie służyć dobru publicznemu • nie utrudni śledztwa • nie sprzeciwia się interesom osób trzecich
- Mam nadzieję, że posłowie i senatorowie, którzy deklarują, że wolność słowa jest im bliska, poprą te zmiany - powiedział wczoraj minister sprawiedliwości. Po co ten apel? Paragraf 212 chciał już skasować Zbigniew Ćwiąkalski, pierwszy minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska. Ale posłowie uznali, że bicz na dziennikarzy trzeba zostawić. O zachowanie więzienia upomniał się m.in. prof. Marian Filar z SD. Czy posłowie znów postawią się rządowi? W rozmowach z "Metrem" partyjni liderzy zapewniają, że zmiany poprą, ale najpierw muszą zobaczyć projekt. Wątpliwości nie ma za to Stefan Bratkowski, były prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. - Walczyłem o to przez 20 lat. Ten przepis bije w media lokalne i stygmatyzuje dziennikarzy. Bo o skazanych nawet na grzywnę można mówić "przestępcy" - mówi "Metru" Bratkowski. Dodaje, że spory o słowo można załatwiać na procesach cywilnych, gdzie za błąd płaci się odszkodowania.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl