>>
Ludzie i węże - czytaj na Cafe Animal Chodzi o program 8.1 Innowacyjna Gospodarka, mający stymulować raczkujące firmy. Wszyscy go pamiętamy z jesiennej odsłony, kiedy przed urzędami tworzyły się gigantyczne kolejki chętnych na dotacje, były listy społeczne, całonocne czuwania.
Urzędnicy zdecydowali się więc zrezygnować z zasady "kto pierwszy, ten lepszy" i wprowadzić konkurs biznesplanów. Przedsiębiorcy, z którymi wczoraj rozmawialiśmy, pomysłowi przyklasnęli. Sęk w tym, że urzędnicy chcą też zmniejszyć wartość dotacji i tym samym podnieść wkład własny. Eksperci tłumaczyli nam wczoraj, że najbardziej stracą na tym studenci i absolwenci, którzy mimo świetnych pomysłów biznesowych, nie są w stanie uzbierać pieniędzy. I tak mają nie lada problem z otrzymaniem jakiejkolwiek pożyczki, a nowa bariera kompletnie zablokuje młodych.
Te argumenty na szczęście przemówiły do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego (opracowuje formalnie nowe zmiany).
- Zależy nam, by pieniądze z programu nie przestały trafiać do młodych osób mających dobre pomysły na e-biznes, a jednocześnie abyśmy mogli wesprzeć jak największą ilość projektów. Stąd decyzja o wprowadzeniu zmian. Jeśli okaże się, że grupa studentów i absolwentów podczas wiosennego naboru znacząco zmaleje, wprowadzimy korektę. W grę wchodzić może zróżnicowanie dofinansowania dla różnych grup beneficjentów. Studenci oraz świeżo upieczeni absolwenci dostawaliby 85-procentowe dotacje, natomiast dla pozostałych przedsiębiorców obowiązywałoby 70-proc. dofinansowanie - zapowiada w rozmowie z "Metrem" wiceminister Jarosław Pawłowski.
Dlaczego ministerstwo w ogóle obniża pułap dotacji albo już dziś nie zróżnicuje dofinansowania dla młodych, ambitnych studentów i reszty przedsiębiorców? Pawłowski tłumaczy, że próbnie obniżą pułap dotacji wszystkim, by więcej osób mogło z pieniędzy skorzystać.
- Choć formalnie część wnioskodawców otrzymałaby niższą dotację, to z drugiej strony pomocą objętoby większą liczbę firm - wg naszych wyliczeń ok. 15-20 proc. Może się dzięki temu okazać, że zamiast np. 100 studentów, ze wsparcia skorzysta 120 - mówi wiceminister.
Resort chce ułatwić dostęp do dotacji młodym w jeszcze inny sposób: - W trakcie dotychczasowych naborów zdarzało się, że starsi, doświadczeni przedsiębiorcy pisali po 7-8 projektów. Teraz jedna osoba czy firma będzie mogła złożyć tylko jeden wniosek. To wykluczy spółki-córki zakładane tylko po to, by skorzystać z dotacji - mówi Pawłowski. Program jest przeznaczony tylko dla firm działających od roku.
Co na to młodzi? - Zapowiedź ministra to dla mnie cień nadziei. Nie wyskubię na wkład własny, w wiosennym naborze nie wystartuję, ale poczekam do jesieni, może wrócą stare warunki - mówi Bartek Grabowski, student SGH. Chce starać się o 400 tys. zł dotacji na rozwój swojego serwisu internetowego, potrzebowałby więc aż 60 tys. wkładu własnego.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl