http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Potyczka w komisji ze starożytnością w tle

kig
2010-02-09, ostatnia aktualizacja 2010-02-09 21:31

- Jest pan subtelny jak nurek delficki - rzekł poseł Urbaniak do przesłuchiwanego świadka Grzegorza Maja. Ale na tym uprzejmości się skończyły. Przed komisją hazardową zeznawał wczoraj były prawnik Totalizatora Sportowego, który zapowiedział, że pozwie polityka PO do sądu

Grzegorz Maj przed komisją hazardową
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Grzegorz Maj przed komisją hazardową
ZOBACZ TAKŻE
>> Jak dbać zimą o psie łapy - czytaj na Cafe Animal

Do spięcia między Jarosławem Urbaniakiem z PO a przesłuchiwanym przez niego Grzegorzem Majem doszło, kiedy sejmowy śledczy drążył sprawę umowy, jaką Totalizator Sportowy zawarł z firmą G-Tech - amerykańskim gigantem branży hazardowej - która miała dostarczać maszyny i oprogramowanie do wideoloterii. Maj wspomniał o firmie w dokumencie, który w styczniu 2007 roku przekazał zespołowi pracującemu w Ministerstwie Finansów nad nowelizacją ustawy hazardowej. Stwierdził tam, że umowa między Totalizatorem a G-Tech jest tak skonstruowana, że uniemożliwia zorganizowanie przetargu na system wideoloterii. Urbaniak dociekał, czy Maj umowę pomiędzy firmami widział, na co ten stwierdził, że nie, gdyż była objęta klauzulą tajności, zaś on dostępu do takich dokumentów nie ma. Swoja opinię oparł na zdaniu radcy prawnego, który widział dokument. - Nigdy nie stwierdziłem, że nie trzeba przeprowadzać przetargu. Jednak nie moim zadaniem było analizowanie, czy przetarg był potrzeby czy też nie. Czym innym jest przygotowanie uzasadnienia ekonomicznego, a czym innym realizacja projektu biznesowego, którym nigdy się nie zajmowałem. - Jest pan subtelny jak nurek delficki - stwierdził Urbaniak. - Tylko dlaczego tych uwag nie zawarł pan w piśmie, tylko stwierdził, że umowa TS z G-Tech uniemożliwia przeprowadzenie przetargu? To są pana cytaty, a teraz pan mówi o aspektach - drążył poseł PO. Grzegorz Maj najwyraźniej stracił cierpliwość, bo zarzucił Urbaniakowi, że podczas prac komisji wielokrotnie go obrażał. - Kiedyś, 100 lat temu, takie kwestie regulował Kodeks Boziewicza [Polski Kodeks Honorowy z 1919 roku], teraz niestety nie obowiązuje, zresztą dotyczył ludzi honorowych. Miałem to powiedzieć w innym miejscu, ale mówię teraz: chciałbym pana zapewnić, że na pewno rozstrzygniemy tę kwestię, z tym że polem nie będzie komisja, ale sala sądowa. Proszę, żeby pan mnie nie obrażał i nie insynuował - skwitował.

Skorzystał z prawa do swobodnej wypowiedzi i odczytał przygotowany przez siebie tekst, w którym dowodził, że nie był autorem projektu z 2006 roku, który wyszedł z TS i zakładał m.in. obniżenie opodatkowania wideoloterii, bo pracę w Totalizatorze rozpoczął miesiąc po tym, jak powstał projekt. Zdaniem Maja budżet państwa mógł zyskać na wideoloteriach (TS zabiegał wtedy intensywnie o obniżenie ich opodatkowania - bez tego ten biznes się nie opłacał) i nie było tak, że na ich uruchomieniu, przynajmniej w początkowej fazie, najwięcej zarobiłaby spółka G-Tech.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów