http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Warszawa w szoku, policja w żałobie

Kinga Graczyk, Katarzyna Zacharska
2010-02-10, ostatnia aktualizacja 2010-02-10 20:14

To wydarzyło się w biały dzień. Doświadczony policjant w cywilu został wczoraj zasztyletowany, po tym jak zwrócił uwagę chuliganowi rzucającemu śmietnikiem w tramwaj

Przystanek na którym doszło do wczorajszej tragedii
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Przystanek na którym doszło do wczorajszej tragedii
>> Kot w podróży - czytaj na Cafe Animal

Młodszy aspirant Andrzej Struj - koledzy mówili na niego "Strusiu" - był wczoraj na urlopie. Krótko po 10 rano jechał tramwajem ul. Połczyńską na warszawskiej Woli. Tuż przy centrum handlowym Fort Wola zauważył chłopaka, który rzucił w tramwaj koszem na śmieci. Kazał motorniczemu się zatrzymać. Wybiegł z tramwaju. Chłopak kilkakrotnie uderzył go nożem i uciekł.

Kilkanaście minut później rysopis bandyty znał każdy policjant w Warszawie. Po godzinie natknął się na niego nadkom. Dariusz Krząstek z Ochoty. Tym razem osiemnastolatek nie uciekł. Schwytany, przed kamerami zapytał reportera: "Żyje chociaż?".

Lekarze walczyli o życie policjanta ponad dwie godziny. Nie udało się.

Mateusz N. był notowany. Po pijaku obrażał funkcjonariuszy, jako nieletni brał udział w rozboju i bójce.

Wczoraj po południu był przesłuchiwany. Podobno przyznał się do winy. Dziś prokurator zdecyduje o jego losie, prawdopodobnie wystąpi do sądu o areszt. 18-latkowi grozi dożywocie.

W warszawskim garnizonie policji panuje żałoba. Strony internetowe komend wyświetlają się na czarno, dodano czarne wstążki. - Nie możemy oficjalnie ogłosić żałoby, ale możemy dać jej wyraz - mówi jeden z policjantów. Działalność zawiesiło Internetowe Forum Policyjne, na którym Struj często się udzielał. "Nawet po służbie był stuprocentowym policjantem i nie odpuszczał żadnemu łobuzowi, który naruszył prawo. Dziś zapłacił najwyższą cenę. Wszystkim nam będzie go brakować. Łączymy się w głębokim bólu." - napisali o nim koledzy.

42-letni Andrzej Struj pracował w wydziale wywiadowczo-patrolowym. Policjantem był od 15 lat. Za 6 dni mógłby przejść na emeryturę. Wczoraj był na urlopie. - Jechał do sądu, aby zeznawać jako świadek, dlatego nie miał broni. Zwykle nigdy się z nią nie rozstawał - mówi asp. Mariusz Wasilewski, przełożony zmarłego policjanta.

- Andrzej był bardzo lubiany i był jednym z lepszych policjantów. Osierocił dwoje dzieci - mówi podinspektor Rafał Lewkowicz. - Trzy lata temu zginęło dwóch policjantów, którzy jechali na interwencję w sprawie rozboju - dodaje.

Nad bliskimi Andrzeja Struja czuwa psycholog. Pośmiertnie zostanie odznaczony przez Prezydenta RP "Krzyżem Zasługi za Dzielność". Komendant Stołeczny Policji wystąpi również z wnioskiem do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o pośmiertne nadanie mu wyższego stopnia oraz złotej odznaki "Zasłużony Policjant".

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy