>>
Gustaw, kot z nadwagą... Mimo 20 lat wolnej Polski, wciąż z niechęcią patrzymy na dokonania innych - wynika z najnowszych badań TNS OBOP, o których pisaliśmy w "Metrze". Za główne źródło sukcesu uznajemy znajomości (36 proc.). To, że można go osiągnąć dzięki własnej pracy, wskazuje tylko 17 proc. badanych, a zaledwie 8 proc. wierzy, że w karierze pomóc mogą zdolności i talent. Twórcy badań zwracają uwagę, że zupełnie inne źródła sukcesu wskazują młodzi Polacy. Co czwarty ankietowany w wieku od 15 do 19 lat i co piąty pomiędzy 20. a 29. rokiem życia jest przekonany, że sukces można sobie zapewnić dzięki pracy.
Publikując wyniki badań, włożyliśmy kij w mrowisko. W listach, które przyszły do redakcji, przekonywaliście, że "w Polsce sukces bez znajomości czy nieuczciwych zagrywek jest niemożliwy". Część piszących wini za to starsze pokolenie, które "stworzyło takie reguły gry". Inni mówią zaś, że starsi byliby uczciwsi, gdyby nie młodzi, którzy "dążą do sukcesu za wszelką cenę". Kto ma racje w tym sporze? Może ci, którzy apelują, by uwierzyć, że "uczciwość i sukces mogą iść w parze", a może ci, których listy publikujemy poniżej.
Sukces bez kantów jest możliwy Staram się nie zazdrościć innym ich sukcesów i wiem, że jak się chce, to można naprawdę wiele osiągnąć. Oczywiście mam świadomość, że nie wszystkie bogactwa gromadzone są w legalny sposób, ale nie jest to dla mnie powodem do tego, aby narzekać, że uczciwie niczego się "dorobić" w życiu nie można. Nigdy nie będzie tak, że wszyscy będą mieli takie same wielkie majątki, bo te założenia ustroju były już przerabiane w niejednym państwie i wiadomo, jakie to daje rezultaty. I według mnie to właśnie z minionych czasów wzięło się to tłumaczenie, że zdobyć pieniądze można tylko nielegalnie. Mam 20 lat i często spotykam się z narzekaniami ludzi, że dawniej było lepiej, bo "wszyscy mieli po równo".
Ale tak narzekają najczęściej Ci, którzy wyznają zasadę "czy się stoi, czy się leży...". Gdy trzeba było zabrać się do pracy, to nagle zrobiło się ciężko, bo jak to - trzeba pracować, a dawniej dostawało się za nicnierobienie?
Na przykładzie swoich rodziców widzę, że można coś w życiu osiągnąć własną pracą i poświęceniem. Rodzice wychowali się na wsi, w biedzie, a jednak skończyli studia, założyli rodzinę, wychowali mnie i troje rodzeństwa (starszego). Choć nie zawsze było łatwo, postępowali uczciwie. I dlatego wiem, że możliwe jest osiągnięcie sukcesu (materialnego osobistego) bez żadnych kantów i nielegalnych interesów. Wiem też, na ile mnie stać, co mogę osiągnąć przez swój wysiłek, pracę, i nie mam jakiegoś parcia na kasę, co jest niestety w obecnym świecie powszechne.
Agata Kosacka (20 l.), studentka pierwszego roku na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu Ważne z kim chodzisz na papierosa Od kilkunastu lat pracuję w bankowości i dzięki kontaktom koleżeńskim mam rozeznanie, co się dzieje w tej branży w całym kraju. Wnioski nie są budujące. Jeszcze 10 lat temu dominowała mentalność "kupiecka", czyli najlepiej rozumiane wzorce typu Wokulskiego. Kwalifikacje i wysiłek mogły poskutkować awansem. Co stało się później? Później doszło do "władzy" młodsze pokolenie cynicznych egoistów. Ludzie młodzi dążą dziś do sukcesu niejako na skróty, czyli drogą znajomości i układów. Cwaniacy i chamy wolą zakombinować niż uczciwie pracować. Sztandarowe hasła dzisiejszej młodzieży pracującej to "tak robić, żeby zarobić, ale się nie narobić" oraz "ucz się i pracuj, a garb ci sam wyrośnie". Dziś promuje się właśnie takich znajomków i protegowanych. Ci, którzy wychodzą z dyrektorem zapalić papierosa, mają większe szanse na profity niż ci, którzy ciężko pracują. Coraz rzadziej słyszy się o awansie osób wykazujących się talentem i wiedzą. Takie głosy płyną ze wszystkich banków. Pozytywne nastawienie do przyszłej kariery mają tylko ci młodzi, którzy dzięki protekcji "załapali się" na intratne posadki. Osoby nie protegowane popadają w coraz głębsze zgorzknienie. Uczciwy pracuś jest wytykany palcami jako idiota i nieudacznik, po prostu frajer, który nie umiał się ustawić. Z każdym rokiem to zjawisko się nasila. Ja jestem sporo po 40. i nie boję się zwolnienia z pracy, lecz absolutnej niemożności zdobycia nowej, ponieważ nie mam żadnych, ale to żadnych znajomości, które są jedyną gwarancją zatrudnienia na ludzkich warunkach.
Ponad 40-letni bankowiec z Warszawy Pasja to za mało Skąd bierze się frustracja u osób starszych? Z własnych doświadczeń: kłania się starszy informatyk, administrator sieci jednego z urzędów. Mam wyższe wykształcenie, 32 lata pracy, 25 lat w obszarze informatyki, znajomość dwóch języków programowania, trzeci aktualnie "pochłaniany". Pasja. Zaangażowanie. Pracowitość. Ale popełniłam błąd. 15 lat temu zatrudniłam się w urzędzie i tu się zestarzałam. Nepotyzm, dyskryminacja, nieznajomość specyfiki i wartości zawodu przez decydenta spowodowały przez lata spadek uposażenia po równi pochyłej. Nie tylko mojego, lecz także innych osób w zbliżonym wieku. Rozmowy nic nie dały, wręcz odwrotnie, powiedziano mi, że nie mogę więcej zarabiać niż inna osoba, z pięcioletnim stażem pracy, wykonująca znacznie mniej skomplikowane zadania.
Joanna (50 l.) Sukces za 1800 zł netto Z wiekiem coraz trudniej jest mi uwierzyć, że źródłem sukcesu jest ciężka praca. Ja niestety wpisuję się bardziej w jego szaro-burą definicję - praca za 1800 zł netto, na szczęście (prawie) w zawodzie - jest dla mnie synonimem luksusu, o tyle pocieszającym, że osiągniętym bez niczyjej pomocy.
Ania Bobak (30 l.) intendent-dietetyk w prywatnym warszawskim przedszkolu Potrzeba nam miłosierdzia Kryzys, jaki nastał pod koniec 2008 roku, nie dotknął Polski w tak niszczycielski sposób jak inne kraje świata. Jednak z powodu paniki na rynkach pracy tym bardziej wrogo zaczęto postrzegać ludzi, którym udawało się mimo kryzysu. Z drugiej strony każdy z nas pragnie być zauważony, kochany, doceniony, chce znaczyć coś w oczach innych. Nie da się zaspokoić tych pragnień, karmiąc swoje serce zazdrością i nienawiścią. To jest właśnie nasz problem - patrzenie na innych jak na wrogów, by podnieść własne notowania. Mówienie, że tylko nieuczciwymi metodami można coś znaczyć, wykrzywia obraz świata i odbiera chęć walki. Potrzeba nam pracowitości, uczciwości, wrażliwości na drugiego człowieka, a nie szyderczego wytykania palcami. Ale to nie rodzi się samo. Jak mówił papież Jan Paweł II, Polsce potrzeba "cywilizacji miłosierdzia". W jedności uda nam się ją zbudować.
Filip (19 l.) Kto w tym kraju jest hołotą Karier i sukcesów zawdzięczanych zdolnościom i pracowitości trzeba w tym kraju szukać z mikroskopem. Dlatego, że za pracę pielęgniarki wynagrodzenie jest groszowe, a za ściągnięcie majtek dla Playboya dostaje się niewyobrażalne honoraria. Dlatego, że dealerzy narkotyków są VIP-owskimi klientami banków, lotnisk itp., a profesorowie szkół i uczelni - przeciętną hołotą.
Emeryt z Wrocławia >>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl