>>
Gustaw, kot z nadwagą... Gdy parę miesięcy temu do ochrzczonej mianem polskiego Davos Krynicy zjechało kilka tysięcy gości z całego świata, by debatować o gospodarce, operatorzy komórkowi przywieźli w przyczepach samochodowych przenośne przekaźniki sieci. Bez nich miejscowe urządzenia nie dałyby rady zapewnić gościom i dziennikarzom odpowiedniej łączności.
Bo Krynica to miasto z jednym z najgorszych w kraju zasięgiem telefonów komórkowych. Podobnie jest m.in. w centrum Sopotu, w Świnoujściu, Kołobrzegu, Ciechocinku. W sumie takich białych plam mamy ok. 40. Wszystkie są tzw. strefami uzdrowiskowymi typu A. Ustawa uzdrowiskowa z 2005 r. zabrania stawiania w nich przekaźników komórkowych. Do inwestycji, które mogłyby zagrozić kurortowemu charakterowi miejscowości, zaliczono też budowanie nowych supermarketów, stacji benzynowych i zakładów przemysłowych.
Obecnie, gdy komórkę ma prawie każdy Polak, przekaźniki postawione przed 2005 r. przestały wystarczać. Najbardziej niezadowoleni są abonenci. - Mamy coraz więcej skarg, że w rejonach uzdrowiskowych ludzie tracą zasięg, głos zanika, rozmowy się urywają. Jesteśmy bezsilni. Nie możemy tam nawet modernizować już istniejącej infrastruktury. Przez zakaz z 2005 r. mieszkańcy i kuracjusze nie mogą korzystać z telefonów komórkowych i bezprzewodowego internetu - mówi Waldemar Koszałkowski z Polskiej Telefonii Cyfrowej.
W Ministerstwie Zdrowia trwają prace nad nowelizacją prawa uzdrowiskowego. Operatorzy chcą, żeby przy tej okazji zmieniono feralny przepis. Raczej nic z tego nie będzie. Piotr Olechno, rzecznik resortu: - Ministerstwo podtrzymuje stanowisko dotyczące zakazu lokalizacji stacji bazowych telefonii komórkowej i innych urządzeń emitujących promieniowanie elektromagnetyczne na terenie strefy A ochrony uzdrowiskowej. Polskie uzdrowiska są cenione przez pacjentów, zarówno polskich, jak i zagranicznych, za naturalne walory środowiskowe i krajobrazowe.
Czy resort ma konkretne dane o szkodliwości przekaźników? Nic podobnego. - Stan dzisiejszej wiedzy nie pozwala jednoznacznie stwierdzić (ekspertyzy krajowe i zagraniczne są różne) o szkodliwym wpływie stacji bazowych na organizm ludzki, stąd niezwykła ostrożność ministra zdrowia, która pozwala pacjentom leczyć się w bezpiecznych warunkach - odpowiada Piotr Olechno.
Wacław Iszkowski, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji: - Nikt nie udowodnił, że te fale elektromagnetyczne szkodzą. Nie udowodniono też, że nie szkodzą. Ale jeśliby uznać argument o szkodliwości, to trzeba by w ogóle zakazać działalności sieciom komórkowym w całej Polsce.
Gdyby zaś promieniowanie rzeczywiście było szkodliwe, zakaz uzdrowiskowy tylko pogorszyłby sytuację. Bo im gęściej ustawione przekaźniki, tym komórki mniej promieniują: - Gdy najbliższy maszt jest w odległości 600 m, to telefon - by utrzymać zasięg - musi pracować pełną mocą i emituje wyższe natężenie pola elektromagnetycznego. Ale gdy maszt jest już w odległości np. 60 m, to moc i promieniowanie telefonu jest ponad 10-krotnie niższe - mówi Waldemar Koszałkowski z PTC.
Projekt zmian w ustawie Ministerstwo Zdrowia przesłało do rządu. - Jeśli rząd nie zniesie zakazu, będziemy apelować do posłów, gdy ustawa znajdzie się w Sejmie - zapowiadają operatorzy.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl