>>
Gustaw, kot z nadwagą... Droga do najpopularniejszego górskiego kurortu ma fatalną opinię: wąska, kręta, wiecznie zatłoczona. W weekendy i święta na pokonanie 106-kilometrowej trasy z Krakowa do Zakopanego potrzeba nawet pięć godzin. Coraz więcej kierowców ucieka od korków, nadkładając drogi, i wraca do domu np. przez Słowację.
Turystom miała ulżyć rozłożona na etapy modernizacja trasy. Drogowcy posuwają się od Krakowa na południe. Z dwujezdniową szosą doszli już do Lubienia, czyli mniej więcej do połowy zakopianki. Do 2014 r. szeroko ma być do Nowego Targu. I na tym koniec. Do Zakopanego nadal trzeba będzie tłuc się w korkach 20-kilometrowym wąskim gardłem przez wsie, bo na poszerzenie tego odcinka nie zgadza się cześć górali i społecznicy z Federacji Obrony Podhala.
Protest skutecznie zniechęcił do inwestycji Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad - bez społecznej akceptacji trudno byłoby uzyskać zezwolenie na budowę i dofinansowanie z UE. I nie ma szans, że Dyrekcja szybko do tego wróci. W kwietniu straci bowiem ważność część zebranej już dokumentacji na odcinek biegnący przez Poronin. Procedury trzeba będzie powtórzyć, co może zająć kilka lat.
- Bez modernizacji wjazd do Zakopanego totalnie się zatka. Bo dziś przeciętnie na dobę jeździ tędy 15 tys. samochodów, a w weekendy aż kilkadziesiąt tysięcy - mówi Magda Chacaga z krakowskiej GDDKiA.
Nie dojedziesz autem? Kup sobie awionetkę GDDKiA zapewnia, że nie da się zbudować nowej trasy, omijając Biały Dunajec czy Poronin, bo z jednej strony są góry i rzeka, a z drugiej gęsta zabudowa domów jednorodzinnych. Ustąpić nie chce też Federacja. - Jesteśmy za modernizacją drogi, ale nie chcemy szerokiej trasy. Samochody rozjadą naszą dolinę. Niech szeroka droga kończy się w Nowym Targu, a dalej ruch może się rozproszyć na kilka lokalnych, wyremontowanych tras - przekonuje jej rzecznik Wojciech Biernacki.
A jeśli i tam będą korki? - Jak przyjeżdżam do stolicy, to żeby przejechać z jednego końca na drugi, potrzebuję trzech godzin. I nie robię z tego problemu - bagatelizuje Biernacki. Ma też inne pomysły na dojazd do Zakopanego: lotnisko dla awionetek w Nowym Targu i modernizacja kolei. - Z Warszawy można by dojechać koleją do Zakopanego w 3,5 godziny, a z Nowego Targu szynobusem w 8-15 minut - rozmarza się.
Ilu górali popiera Federację? Biernacki nie pamięta, ale zaznacza, że należy do niej Katarzyna Tusk, córka premiera.
Pomysł rozproszonego dojazdu, obwodnice wsi i modernizację kolei zakłada też specjalne opracowanie zamówione przez marszałka woj. małopolskiego. Ale nie wiadomo, kto i kiedy miałby wyłożyć na to pieniądze.
Łatwiej na Słowację Nie wszyscy jednak protestują. Część górali chce, by rząd szybko wykupił ich posesje przy trasie i wypłacił odszkodowania. Zapowiadają, że zawiadomią prokuraturę o niegospodarności GDDKiA, która na próżno wydała pieniądze na przygotowanie dokumentacji. Ich zdaniem m.in. z powodu fatalnego dojazdu Zakopane odpadło z rywalizacji o zimową olimpiadę.
- Zaletą braku tej inwestycji jest zahamowanie przeładowania Tatr i Zakopanego turystami - mówi wiceprezes Polskiej Izby Turystyki Stanisław Piśko. - Minus? Może stanąć rozwój całego regionu. Bez drogi wiele więcej nie da się tam zrobić. To się odbije na dochodach mieszkańców, a skorzystać może na tym Słowacja.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl