http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zakopane tylko w korkach

Mariusz Jałoszewski
2010-02-16, ostatnia aktualizacja 2010-02-16 21:25

Złe wieści dla narciarzy: nie ma szans na likwidację potężnych korków na drodze do Zakopanego i w Tatry. Rząd zrezygnował z budowy szerokiej trasy, bo część górali boi się, że turyści rozjadą im góry. Sprawą zajmie się prokuratura

Zakopane
Fot. Marek Podmokły / AG
Zakopane
>> Gustaw, kot z nadwagą...

Droga do najpopularniejszego górskiego kurortu ma fatalną opinię: wąska, kręta, wiecznie zatłoczona. W weekendy i święta na pokonanie 106-kilometrowej trasy z Krakowa do Zakopanego potrzeba nawet pięć godzin. Coraz więcej kierowców ucieka od korków, nadkładając drogi, i wraca do domu np. przez Słowację.

Turystom miała ulżyć rozłożona na etapy modernizacja trasy. Drogowcy posuwają się od Krakowa na południe. Z dwujezdniową szosą doszli już do Lubienia, czyli mniej więcej do połowy zakopianki. Do 2014 r. szeroko ma być do Nowego Targu. I na tym koniec. Do Zakopanego nadal trzeba będzie tłuc się w korkach 20-kilometrowym wąskim gardłem przez wsie, bo na poszerzenie tego odcinka nie zgadza się cześć górali i społecznicy z Federacji Obrony Podhala.

Protest skutecznie zniechęcił do inwestycji Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad - bez społecznej akceptacji trudno byłoby uzyskać zezwolenie na budowę i dofinansowanie z UE. I nie ma szans, że Dyrekcja szybko do tego wróci. W kwietniu straci bowiem ważność część zebranej już dokumentacji na odcinek biegnący przez Poronin. Procedury trzeba będzie powtórzyć, co może zająć kilka lat.

- Bez modernizacji wjazd do Zakopanego totalnie się zatka. Bo dziś przeciętnie na dobę jeździ tędy 15 tys. samochodów, a w weekendy aż kilkadziesiąt tysięcy - mówi Magda Chacaga z krakowskiej GDDKiA.

Nie dojedziesz autem? Kup sobie awionetkę

GDDKiA zapewnia, że nie da się zbudować nowej trasy, omijając Biały Dunajec czy Poronin, bo z jednej strony są góry i rzeka, a z drugiej gęsta zabudowa domów jednorodzinnych. Ustąpić nie chce też Federacja. - Jesteśmy za modernizacją drogi, ale nie chcemy szerokiej trasy. Samochody rozjadą naszą dolinę. Niech szeroka droga kończy się w Nowym Targu, a dalej ruch może się rozproszyć na kilka lokalnych, wyremontowanych tras - przekonuje jej rzecznik Wojciech Biernacki.

A jeśli i tam będą korki? - Jak przyjeżdżam do stolicy, to żeby przejechać z jednego końca na drugi, potrzebuję trzech godzin. I nie robię z tego problemu - bagatelizuje Biernacki. Ma też inne pomysły na dojazd do Zakopanego: lotnisko dla awionetek w Nowym Targu i modernizacja kolei. - Z Warszawy można by dojechać koleją do Zakopanego w 3,5 godziny, a z Nowego Targu szynobusem w 8-15 minut - rozmarza się.

Ilu górali popiera Federację? Biernacki nie pamięta, ale zaznacza, że należy do niej Katarzyna Tusk, córka premiera.

Pomysł rozproszonego dojazdu, obwodnice wsi i modernizację kolei zakłada też specjalne opracowanie zamówione przez marszałka woj. małopolskiego. Ale nie wiadomo, kto i kiedy miałby wyłożyć na to pieniądze.

Łatwiej na Słowację

Nie wszyscy jednak protestują. Część górali chce, by rząd szybko wykupił ich posesje przy trasie i wypłacił odszkodowania. Zapowiadają, że zawiadomią prokuraturę o niegospodarności GDDKiA, która na próżno wydała pieniądze na przygotowanie dokumentacji. Ich zdaniem m.in. z powodu fatalnego dojazdu Zakopane odpadło z rywalizacji o zimową olimpiadę.

- Zaletą braku tej inwestycji jest zahamowanie przeładowania Tatr i Zakopanego turystami - mówi wiceprezes Polskiej Izby Turystyki Stanisław Piśko. - Minus? Może stanąć rozwój całego regionu. Bez drogi wiele więcej nie da się tam zrobić. To się odbije na dochodach mieszkańców, a skorzystać może na tym Słowacja.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy