>>
Gustaw, kot z nadwagą... Andżelika Borys zostanie przyjęta przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, później spotka się w Sejmie z posłami i senatorami. Zaproszenia do szefowej nieuznawanego przez reżim Aleksandra Łukaszenki Związku Polaków na Białorusi prezydent i marszałek Sejmu wysłali po tym, jak 8 lutego białoruska milicja siłą usunęła działaczy ZPB z Domu Polskiego w Iwieńcu.
W ub. tygodniu za zorganizowanie demonstracji w obronie Domu trzech działaczy sąd w Grodnie skazał na pięć dni aresztu, a Andżelikę Borys na grzywnę w wysokości miliona białoruskich rubli (400 dolarów). W ostatnią środę sąd w Wołożynie ostatecznie przekazał budynek drugiemu, lojalnemu wobec władz w Mińsku ZPB.
W sobotę rano wypuszczono przedstawicieli władz ZPB - Andrzeja Poczobuta, Igora Bancera i Mieczysława Jaśkiewicza. - Nie poddamy się. Zamierzamy dalej działać i bronić swoich praw. 14 Domów Polskich, zabranych nam do tej pory przez władze, w końcu wróci do nas - powiedział nam wczoraj Andrzej Poczobut.
Polskie MSZ wprowadziło zakaz wjazdu dla działaczy reżimowego ZPB i tych funkcjonariuszy władz, którzy stoją za szykanami. Sejm wezwał też w specjalnej uchwale do rozważenia "polityki sankcji".
Polska chce także, aby sytuacją Polaków na Białorusi zainteresowała się Unia Europejska. Jutro Andżelika Borys leci do Brukseli. Spotka się z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Jerzym Buzkiem, polskimi europosłami, a także przedstawicielami wszystkich frakcji w PE. - Posłowie z pierwszej ręki dowiedzą się, jak wygląda sytuacja - mówi europoseł Jacek Saryusz-Wolski.
Nawet szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton, która wcześniej milczała, teraz zapewnia, że w sprawie stanowiska UE o sytuacji Polaków na Białorusi pozostaje w stałym kontakcie z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim.
O sprawie będą też dziś w Brukseli rozmawiać szefowie dyplomacji całej UE. Polacy będą najprawdopodobniej oczekiwać, że w razie kontynuowania represji Unia zagrozi Białorusi sankcjami.
Władze w Mińsku nie mają sobie nic do zarzucenia. Ambasador Białorusi w Polsce Wiktar Gajsionak napisał oświadczenie, w którym oburzył się z powodu - jak to określił - "bezprecedensowej presji, graniczącej z ingerencją w sprawy wewnętrzne. Oskarżono nas prawie o ludobójstwo mniejszości polskiej. Dla każdego rozsądnego człowieka absurdalność tych zarzutów jest oczywista" - napisał ambasador.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl