>>
Gustaw, kot z nadwagą... Nie udało się Januszowi Palikotowi, to może uda rządowi. Poseł PO i jego komisja "Przyjazne państwo" chcieli radykalnych ułatwień budowlanych i całkowitego skasowania pozwoleń na budowę. Ustawę zawetował prezydent w obawie przed całkowitą samowolką architektoniczną. Teraz resort infrastruktury forsuje zmiany w ustawie o zagospodarowaniu przestrzennym.
Chce skasować tzw. warunki zabudowy, czyli wstępną decyzję, w której urzędnik gminny określał, co inwestor może postawić, a czego nie. Jeśli dla danego terenu nie ma wymagań określonych w miejscowym planie zagospodarowania (a plany ma tylko 24 proc. Polski), urzędnik będzie wydawał znacznie mniej rygorystyczną decyzję urbanistyczną. Inwestycja będzie musiała być zgodna z ogólnymi przepisami (np. ekologicznymi), ale niekoniecznie już z charakterem otoczenia i rodzajem zabudowy w sąsiedztwie.
Teoretycznie możliwa więc będzie zgoda na budowę wieżowca obok osiedla willowego. Ma nas przed tym zabezpieczać zupełna nowość - obowiązek konsultacji społecznych. Inwestor będzie musiał zorganizować spotkanie z mieszkańcami, pokazać wizualizacje. Sęk w tym, że konsultacjom będą poddawane tylko duże inwestycje (osiedla, biurowce, fabryki), a małe (domy jednorodzinne, rozbudowy willi) - nie. Zaś wynik konsultacji nie będzie wiążący dla urzędników. - Jestem jednak przekonany, że będą się z nim liczyć - mówi wiceminister infrastruktury Olgierd Dziekoński.
Kolejne ułatwienie dla inwestorów: zamiast szczegółowych planów zagospodarowania gminy będą mogły przygotowywać mniej szczegółowe i prostsze do uchwalenia przepisy urbanistyczne. A rygory? Kontrolowane będą przepisy dopuszczające zwartą zabudowę tylko tam, gdzie jest infrastruktura np. drogi i wodociągi, deweloperzy zostaną zobowiązani do zapewnienia na nowych osiedlach miejsc na drogi publiczne, szkoły, przedszkola, placówki zdrowia, place zabaw i miejsca zieleni (a kwestię ich urządzenia i podziału kosztów będzie można "dogadać" w umowie z gminą jeszcze przed budową). Gminy zaś określą, gdzie można stawiać reklamy lub jaki będzie kolor elewacji domów.
Ministerstwo wierzy, że nowe przepisy wystarczą, by pogodzić ogień z wodą: dać więcej swobody inwestorom i uchronić mieszkańców przed degradacją krajobrazu przez osiedla molochy i wille gargamele. - Otwarta rozprawa administracyjna i kontrola publiczna to najskuteczniejszy mechanizmem ograniczającym złą architekturę - podkreśla wiceminister Dziekoński. Zupełnie inaczej ocenia je znany stołeczny architekt i urbanista Krzysztof Domaradzki. Uważa, że konsultacje społeczne to tani populizm, bo to inwestor ma pieniądze i zawsze będzie silniejszy.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl