http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nie masz konta na Facebooku? Premier z tobą nie pogada

Katarzyna Zacharska, kig
2010-02-22, ostatnia aktualizacja 2010-02-22 20:04

Tylko najaktywniejsi internauci komentujący działania rządu w oficjalnym profilu na Facebooku będą brali udział w tworzeniu platformy komunikacyjnej między rządem a internautami. Tak przynajmniej twierdzi kancelaria premiera

Spotkanie premiera Tuska z internautami z 5 lutego
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Spotkanie premiera Tuska z internautami z 5 lutego
ZOBACZ TAKŻE
>> Strażak ryzykował życie, by ocalić jelonka - czytaj na Cafe Animal

Urzędnicy kancelarii premiera mają spotkać się dziś z Maciejem Budzichem, organizatorem pierwszej debaty premiera z internautami i przedstawicielami organizacji pozarządowych z 5 lutego. Przez trzy godziny dyskutowali o pomyśle walki z hazardem i pedofilią w internecie za pomocą rejestru stron i usług niedozwolonych. Premier znalazł się w ogniu krytycznych pytań, pod apelem do prezydenta o ewentualne weto podpisało się blisko 80 tys. osób. Po debacie rząd wycofał się z wdrożenia pomysłu rejestru stron niedozwolonych, choć nie zrezygnował z prób kontroli internetu. Ma to zrobić w inny sposób, ale na razie szczegóły są nieznane.

Czego się spodziewa po dzisiejszym spotkaniu Budzich? - Nie mam pojęcia co usłyszę, nie poczuwam się też do bycia przedstawicielem internautów - mówi. - Podjąłem się zorganizowania debaty i na tym na razie koniec. Liczę, że internauci i organizacje pozarządowe wezmą sprawy w swoje ręce i zaproponują premierowi rozsądne rozwiązanie.

W ubiegły czwartek kancelaria premiera zaproponowała na stronie internetowej stworzenie platformy komunikacyjnej, na której obywatele będą mogli wpływać na powstające prawo. Platforma ma być miejscem konsultacji ustaw o sferze technologii teleinformatycznych, mediów i rozwoju społeczeństwa informacyjnego. A jeśli okaże się to niezbędne, jak zapowiada dokument, konsultacje obejmą też m.in. prawo autorskie i prasowe oraz ustawę o radiofonii i telewizji.

Zasady funkcjonowania platformy mają być określone przez grupę inicjatywną składająca się z pięciu środowisk: internautów, przedsiębiorców branży teleinformatycznej i mediów elektronicznych, ekspertów, organizacji pozarządowych i rządu. Więcej o tej inicjatywie mamy się dowiedzieć na przełomie lutego i marca. Na razie propozycje i uwagi do rządowego pomysłu można zamieszczać w rządowym profilu na Facebooku.

- Z najbardziej aktywnych internautów zostanie wyłoniona grupa, którą zaprosimy do konsultacji w ramach platformy komunikacyjnej - powiedział Tomasz Wajda z Centrum Informacyjnego Rządu. Kiedy dojdzie do zapowiedzianego 5 lutego spotkania premiera z internautami, nie wiadomo. Jak mówi Tomasz Wajda, to zależy od aktywności samych internautów.

Dziś także internet nie jest całkiem wolny. I bardzo dobrze

Pomysł na cenzurowanie internetu przez rząd wywołał zaciekłą dyskusję. Na naszych łamach Jarosław Lipszyc, działacz na rzecz wolnej kultury, mówił: - Rząd, cenzurując internet, nawet w bezsprzecznie negatywnych sprawach takich jak pedofilia, co najwyżej chroniłby obywateli przed świadomością, że takie rzeczy się zdarzają. Rząd zdawał się nie rozumieć, że internet jest globalny, nie da się otoczyć Polski żelaznym kordonem i zabronić nam korzystania z legalnych serwisów internetowych tylko dlatego, że działają w innym kraju.

W oczekiwaniu na efekt roboczych spotkań na linii internauci - rząd zapytaliśmy znanych internautów, czy chcieliby internetu bez ograniczeń i czego oczekują od strony rządowej.

Artur Kurasiński

Bloger, właściciel agencji interaktywnej Revolver Interactive (był na spotkaniu 5 lutego)

Czy jest możliwy wolny internet?

- Nie. Kiedyś internet mógł być krainą szczęśliwości, poza jurysdykcją rządów. Ale dziś, jeżeli chcemy prowadzić w internecie działalność, handel, musimy przestrzegać zasad. Oczekuję, że kiedy zaloguję się na serwis płatnościowy, nikt nie wykradnie moich danych.

Jakiego chce pan internetu?

- Internet powinien być wolny od cenzury w sensie wolności słowa, ale chronić należy nie tylko wolność wypowiedzi, lecz także trzeba karać wypowiedzi obraźliwe. Postuluję o ograniczenie anonimowości w internecie. Kiedy ktoś potrąci mnie na ulicy, widzę jego twarz, w internecie, anonimowo, można kogoś bez żadnych konsekwencji obrzucić błotem.

Czego oczekuje pan od rządu?

- Rozsądnej ustawy, która nie będzie biła pałką po głowie wszystkich, którzy chcą coś robić w internecie, będzie zwalczać przestępczość, a nie przeciwników politycznych. Może po hazardzie przyjdzie czas na inne kwestie, takie jak prawo autorskie czy przechowywanie danych osobowych? Co się dzieje z informacjami, które umieszczam w internecie, zakładając konto bankowe, kto je przechowuje i do czego może wykorzystać? Policja, CBA? Dziś kompetencje tych instytucji pokrywają się, a ja chciałbym być pewien, że informacje o mnie nie zostaną przez kogoś wykorzystane w niewiadomym celu.

Marcin Jagodziński

Autor bloga Netto.blox.pl, nie był na spotkaniu 5 lutego

Czy możliwy jest wolny internet?

- Nie wierzę w taką utopię. W internecie jest wiele ograniczeń wynikających z prawa i regulaminów serwisów. Debata internautów z premierem sprzed dwóch tygodni, choć słuszna, została zorganizowana za pomocą Facebooka - strony, która jest kontrolowana na wszelkie możliwe sposoby, moderowana, i która na mocy swojego regulaminu ogranicza wolność wypowiedzi restrykcyjniej niż prawo. Czy rząd powinien używać tego typu narzędzi do komunikowania się z obywatelami?

Czy chciałby pan internetu bez ograniczeń?

- Rejestr, który proponował premier, jest złym rozwiązaniem. Ale może potrzeba przepisów umożliwiających np. natychmiastowe blokowanie stron-wyłudzaczy? Dziś najpierw ustala się, kto jest ich administratorem, co nierzadko trwa dość długo, a dopiero później blokuje się niebezpieczne witryny. To tak jakby po otrzymaniu alarmu bombowego najpierw szukać jego sprawcy. Można też postawić na edukację i udostępnianie narzędzi, które informowałyby internautów o potencjalnie niebezpiecznych serwisach.

Anna-Maria Siwińska

koordynatorka forum Gazeta.pl (była na spotkaniu 5 lutego)

Czy możliwy jest internet bez ograniczeń?

- Oczywiście, że nie. Chociaż anarchia jest piękną utopią. Nie chciałabym też likwidacji policji.

Czy chciałaby pani wolnego internetu?

- Chciałabym, ale w teoretycznym społeczeństwie idealnym. Radzimy sobie ze strasznymi ograniczeniami w życiu codziennym. W księgarni nie kupię "Mein Kampf" ani dziecięcego porno. Nie ma powodów, żeby internet traktować inaczej.

W tej dyskusji mylimy wolność słowa (której mam wrażenie, że jeszcze nie musimy bronić) i skuteczne egzekwowanie prawa.

Czego oczekuje pani od strony rządowej?

- Wysłuchania merytorycznych argumentów ludzi, którzy problemami łamania prawa w internecie się zajmują. Rezygnacji z zapisów, których się nie da wyegzekwować, a które mogą zatruć życie przypadkowym osobom. Unowocześnienia przepisów, żeby nadążały za rzeczywistością i były egzekwowalne. Obok dyskusji leży głosowanie przez internet, załatwianie on-line spraw urzędowych, rozliczanie podatków, zapisy do lekarza... można długo wyliczać. Internet ma nam ułatwiać życie.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Pracujesz na czarno? Co robisz i ile zarabiasz? Czy planujesz pracować legalnie? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos