http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ile wolności w internecie?

Michał Stangret
2010-02-23, ostatnia aktualizacja 2010-02-23 20:13

Całkowita anonimowość w sieci, liberalizacja prawa autorskiego i likwidacja patentów - to radykalna wizja internetu według lewicowej "Krytyki Politycznej"

Premier Donald Tusk podczas spotkania z internautami
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Premier Donald Tusk podczas spotkania z internautami
>> Zwierzaki w wiosennej telewizji - czytaj na Cafe Animal

Według rządu potrzebna jest jakaś forma kontroli internetu, tak by zapewnić użytkownikom bezpieczeństwo - np. by nie padali ofiarą stron wyłudzających pieniądze i hasła bankowe, stron pedofilskich czy hazardowych. Rząd deklaruje, że swoje pomysły będzie konsultował z internautami - ma temu służyć zapowiadane stworzenie platformy komunikacyjnej, propozycje i pomysły można też zgłaszać na rządowym profili na Facebooku. Ale środowisko jest podzielone. Jedni - jak znani blogerzy, którzy wypowiadali się we wczorajszym "Metrze" - uważają, że całkowita wolność internetu jest nie do obronienia: państwo musi zapewnić m.in. bezpieczeństwo transakcji finansowych, a chronić trzeba nie tylko wolność wypowiedzi, ale i dobra osobiste, czyli np. karać za wystąpienia obraźliwe. Inni - jak prezentowane dziś środowisko lewicowej "Krytyki Politycznej" - jest zdania, że próby kontroli internetu są szkodliwe.

Z Agatą Szczerbiak, opiekunką "Serwisu pirackiego" w "Krytyce Politycznej", rozmawia Michał Stangret

Na internetowym "Serwisie pirackim" Krytyki Politycznej przedstawiacie swoje trzy główne postulaty dotyczące internetu. Jeden z nich to ochrona prawa obywateli do anonimowości i prywatności. Gdzie nasza anonimowość w sieci jest zagrożona?

- Prawo do zachowania prywatności obejmuje te dziedziny życia, w których posługujemy się naszymi danymi. Państwo nie powinno wykorzystywać np. danych telekomunikacyjnych pod pretekstem walki z terroryzmem. Ani wprowadzać narzędzi do filtrowania sieci. Jeśli to robi, to granica między państwem liberalnym, w którym zachowuje się prawa i wolności, a policyjnym, a w którym obywatele na każdym kroku poddani są kontroli, staje się bardzo krucha.

A w jakich przypadkach dziś prywatność polskich internautów nie jest wystarczająco dobrze chroniona?

- Choćby w sprawie blogerki Kataryny, która uznała, że redakcja "Dziennika" naruszyła jej dobra osobiste, publikując informacje pozwalające na jej zidentyfikowanie. Nie chodzi tylko o internet. Np. nowe rozporządzenie Ministerstwa Infrastruktury wprowadza obowiązek gromadzenia i przechowywania danych o połączeniach użytkowników telefonów komórkowych. Bez żadnego wyroku sadowego operatorzy rejestrują, z jakim numerem rozmawiamy, o której godzinie i jak długo, a my nawet nie jesteśmy tego świadomi. Co ważne, tego typu przepisy wciąż są tworzone i wdrażane bez konsultacji z opinią publiczną.

We wczorajszym "Metrze" Artur Kurasiński, bloger i właściciel agencji interaktywnej Revolver Interactive, postuluje, by karać za wypowiedzi obraźliwe w sieci. - Kiedy ktoś potrąci mnie na ulicy, widzę jego twarz. W internecie, anonimowo, można kogoś bez żadnych konsekwencji obrzucić błotem - mówi.

- Internet z jednej strony stał się miejscem nieskrępowanej ekspresji czasem bardzo negatywnych emocji, a z drugiej strony daje bezpieczeństwo, bo gwarantuje anonimowość. Gdyby miano wprowadzić identyfikację użytkowników albo ścigać ludzi za obelgi na forach za pośrednictwem numerów IP, zmierzalibyśmy do pełnej cenzury i kompletnej filtracji internetu. Nie kwestionuję potrzeby ścigania np. wyłudzeń pieniędzy czy sieciowych ataków na konta bankowe. Zbyt często jednak rozszerza się kontrolę tak, że obejmuje ona wszystkie obszary działania w sieci.

Marcin Jagodziński, autor bloga Netto.blox.pl, zasugerował za to w "Metrze", by rząd wprowadził przepisy umożliwiające natychmiastowe blokowanie stron-wyłudzaczy.

- Blokowanie stron nie jest skutecznym sposobem na walkę z negatywnymi zjawiskami społecznymi. To leczenie objawów zamiast przyczyn problemu. Jak w przypadku portalu Redwatch - autorów strony należy ścigać przede wszystkim za propagowanie faszyzmu, samo zamknięcie strony niewiele załatwi. Liczę na to, że po wyborach premier Tusk nie zapomni o wynikach debaty z internautami i jego rząd nie zaproponuje kolejnych mechanizmów cenzury w sieci.

Drugi wasz postulat to głęboka reforma prawa autorskiego.

- Obecny system opiera się na sztywnych, przestarzałych zasadach, niedostosowanych do aktualnych potrzeb. Np. nie istnieje nic na kształt domeny publicznej, dzięki której można by w sieci np. korzystać z książek na wolnych licencjach. Tu królują prywatne portale. Kluczowa jest zmiana prawa autorskiego w taki sposób, by np. działania. cyfrowych bibliotek, które podejmują niezmiernie kosztowne wysiłki digitalizowania i udostępniania kultury, nie zostały zniweczone poprzez kolejne przedłużenie okresu obowiązywania praw autorskich.

O co chodzi w postulacie zniesienia patentów?

- Należy je zlikwidować, bo oznaczają finansową kontrolę garstki ludzi nad obiegiem idei.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów