>>
Chore psie stawy - czytaj na Cafe Metro Szef MSZ Radosław Sikorski rozpoczął wczoraj w swoim okręgu wyborczym w Bydgoszczy kampanię przed prawyborami, które mają wyłonić kandydata Platformy Obywatelskiej na prezydenta RP. Konwencja w iście amerykańskim stylu odbyła się w bydgoskiej operze. Przyszło ok. 300 osób. Były baloniki i transparenty.
Sporą część swojego wystąpienia kandydat poświęcił Lechowi Kaczyńskiemu. - Prezydent wolnej Polski może być niski, ale nie powinien być mały. - W miejsce nadęcia, tuzinów ochroniarzy i doradców od wszystkiego obiecuję republikańską skromność - mówił Sikorski. Na koniec wystąpienia dodał z radością w głosie: - Już za 297 dni będziemy mogli powiedzieć "były prezydent Lech Kaczyński". Po czym z uśmiechem wezwał publiczność do powtórzenia tego zdania. Jaki pomysł na prezydenturę ma Sikorski? Robić wszystko inaczej niż obecna głowa państwa.
Szef MSZ podziękował też swemu kontrkandydatowi w prawyborach, marszałkowi Sejmu Bronisławowi Komorowskiemu. - Drogi Bronku, jestem dumny, że jest mi dane konkurować właśnie z Tobą, człowiekiem, którego cenię, szanuję i lubię. Podkreślił jednak, że to on, w tandemie z Donaldem Tuskiem, wprowadzi Polskę do europejskiej Ligi Mistrzów.
Wczorajsze show Sikorskiego było pierwszym z sześciu, które ma pokazać w różnych miastach. Ostatnie ma się odbyć 15 marca w Warszawie.
Bronisław Komorowski spotkał się za to działaczami PO w Białymstoku. Nie odniósł się bezpośrednio do wystąpienia Sikorskiego. Zapowiedział, że będzie prowadził kampanię fair, bez stosowania "haków i uderzeń poniżej pasa". O tym, kto ostatecznie zostanie kandydatem PO w wyborach prezydenckich, zdecydują wszyscy członkowie partii. Głosowanie za pośrednictwem poczty i przez internet zakończy się 25 marca. Dwa dni później zostaną ogłoszone wyniki.
Dr Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, tak komentuje wczorajsze wystąpienia obu polityków:
- Radosław Sikorski zorganizował konwencję, jakby już był kandydatem PO na prezydenta. Widać wyraźnie, że jego głównym celem będzie atakowanie Lecha Kaczyńskiego poprzez podkreślanie różnic między nimi. Nie tylko w wyglądzie, o czym wczoraj wspomniał, ale przede wszystkim w sposobie sprawowania urzędu. Obiecuje nową jakość.
Bronisław Komorowski jawi się na tle dynamicznego szefa MSZ bardzo blado. Poza powtarzaniem, że chciałby, żeby było dobrze, nic ciekawego nie mówi. W ogóle nie staje do walki. Wydaje się, jakby był już pewny, że i tak to on uzyska partyjną nominację.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl