>>
Chore psie stawy - czytaj na Cafe Metro Z Mirosławem Rutkowskim, geologiem z Państwowego Instytutu Geologicznego, rozmawia Michał Stangret
Gdy w połowie stycznia ziemia zatrzęsła się na Haiti, tłumaczył pan, że tamtejszy rejon Karaibów to jeden z najbardziej skomplikowanych węzłów geologicznych na Ziemi, gdzie styka się ze sobą aż pięć płyt tektonicznych, które stale na siebie napierają i co jakiś czas się obsuwają. Niektórzy mówią, że sobotnie trzęsienie w środkowym Chile mogło mieć coś wspólnego z naruszaniem skorupy ziemskiej przez człowieka, bo tamte rejony to jedna wielka kopalnia węgla, miedzi i innych surowców. - Zdarzają się trzęsienia ziemi wywołane wskutek eksploatacji skorupy ziemskiej przez człowieka, jednak w tym przypadku to wykluczone - epicentrum znajdowało się na głębokości kilkudziesięciu kilometrów. Tak jak na Haiti, i podobnie jak w ponad 90 proc. przypadków wszystkich obserwowanych trzęsień ziemi, powodem były po prostu ruchy płyt tektonicznych. Kiedy pan spojrzy na mapę terenów narażonych na wstrząsy, układają się one wzdłuż granic tych płyt. Choć w przypadku Chile mamy do czynienia z sytuacją mniej skomplikowaną niż w przypadku Haiti, bo stykają się tam góra trzy płyty, a nie pięć, to teren jest wyjątkowo
niebezpieczny. Nie zapominajmy, że Andy są górami młodymi i wyjątkowo szybko się wypiętrzały, potencjalna aktywność sejsmologiczna w tamtym rejonie wciąż jest silna.
Ale jak wytłumaczyć, że o ile ten największy weekendowy wstrząs w Chile był dużo silniejszy niż na Haiti (miał siłę 8,8 st. w skali Richtera, na Haiti - 7 st.), to zginęło tam ok. 700 osób, a na Haiti było ponad 200 tys. ofiar śmiertelnych? - Najpierw trzeba sobie uzmysłowić gigantyzm wstrząsu rzędu blisko 9 st. w skali Richtera. Jest to skala logarytmiczna i błędem jest prosty rachunek, że 9-stopniowe trzęsienie jest silniejsze niż 7-stopniowy wstrząs z Haiti. W rzeczywistości już 8-stopniowy wstrząs jest 10-krotnie silniejszy niż wstrząs liczący 7 st. skali Richtera, a już 9-stopniowy jest od niego większy kilkadziesiąt razy. Można szacować, że sama energia, która wyzwoliła się podczas wstrząsu w Chile, była nawet kilkaset razy większa niż ta na Haiti. Wielkie szczęście, że miał on miejsce w większej odległości od terenów miejskich. O ile na Haiti ziemia zatrzęsła się tuż pod gęsto zaludnionymi slumsami, w Chile do najbliższych terenów miejskich było ok. 100 km.
Co by było, gdyby ziemia zatrzęsła się tuż pod prawie 800-tys. miastem Concepcion? - Chile jest krajem nieporównywalnie lepiej przygotowanym na trzęsienia. Mieszkańcy są do nich przyzwyczajeni, a ryzyko ich wystąpienia jest wzięte pod uwagę w standardach budowlanych. Tam buduje się wytrzymałe konstrukcje, używa do tego specjalnych materiałów.
A i tak przecież uszkodzonych zostało wiele tysięcy budynków, zniszczone zostały też linie energetyczne i sieci telefoniczne. - Gdyby trzęsienie trafiło na kraj biedny i gorzej przygotowany, skończyłoby się dużo większą katastrofą. Chilijczycy mają poza tym świetnie
wyszkolone ekipy ratunkowe.
Wczoraj doszły z Chile informacje o kolejnym silnym wstrząsie wtórnym, co najmniej 100 osób znajdowało się w budynku, który runął - poinformował burmistrz Concepcion. - Wstrząsy wtórne będą się jeszcze pojawiały nawet przez pół roku. Nie zapominajmy, że epicentrum trzęsienia miało miejsce pod dnem oceanu. Choć na razie Japonia czy Rosja odwołują sobotnie alarmy związane z tsunami, ryzyko jego pojawienia się cały czas istnieje. Siła tsunami nie zależy tylko od siły wstrząsu ziemi pod dnem. W sobotę groźne tsunami się nie pojawiło, ale ono nie zależy tylko od siły wstrząsów. Na jego powstanie wpływ ma szereg różnych okoliczności, jak np. głębokość oceanu w tym miejscu czy powierzchnia obszaru dna, pod którym zatrzęsie się ziemia i - jeśli wiele warunków zostanie spełnionych równocześnie - duża fala może się narodzić nawet przy niewielkim wstrząsie. Dlatego ekspertów w tamtym rejonie czekają teraz miesiące szczegółowego monitoringu ruchów sejsmologicznych terenu.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl