http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Komu potrzebna jest "Godzina dla Ziemi"

Michał Stangret
2010-03-01, ostatnia aktualizacja 2010-03-01 20:17

Wyłączenie na godzinę światła to żadna oszczędność, a akcja WWF ma tak naprawdę wymiar symboliczny - twierdzi specjalista z Politechniki Wrocławskiej

Pałac Kultury wygaszony podczas
Fot. Maciej Zienkiewicz / AG
Pałac Kultury wygaszony podczas "Godziny dla Ziemi dwa lata temu
>> Jak zająć czas królika - czytaj na Cafe Animal

Już za miesiąc - 27 marca - punktualnie o 20.30 w symbolicznym geście dla ochrony klimatu w 75 gigantycznych budowlach na całym świecie na godzinę zgaśnie światło - m.in. najwyższym budynku świata Burj Khalifa w Zjednoczonych Emiratach Arabskich czy kasynach Las Vegas w Stanach Zjednoczonych. Do akcji przyłączają się także Polacy. Na godzinę wyłączamy np. Pałac Kultury i Nauki w Warszawie oraz krakowską Bazylikę Mariacką. WWF, który po raz czwarty organizuje akcję "Godzina dla Ziemi", zachęca też każdego z nas, by na godzinę zgasił światło w mieszkaniu. Czy jednak taka akcja ma sens? Z dr inż. Jerzym Składzieniem, szefem Instytutu Inżynierii Lotniczej, Procesowej i Maszyn Energetycznych na Wydziale Mechaniczno-Energetycznym Politechniki Wrocławskiej, rozmawia Michał Stangret.

Ekolodzy zachęcają nas, byśmy 27 marca o 20.30 dla ochrony klimatu na godzinę zgasili światło. Sceptycy mówią, że to nie ma sensu, bo elektrownie i tak wyprodukują energię, która z powodu akcji zostanie zmarnowana. Dodatkowo straszą, że gdyby rzeczywiście wszyscy przyłączyli się do akcji, to moglibyśmy doprowadzić do poważnych uszkodzeń w elektrowniach.

- Dziś nasz system energetyczny jest elastyczny i pozwala świetnie dostosowywać produkcję energii do przewidywanego zużycia. Za ciągłe monitorowanie tego procesu w skali kraju odpowiada Krajowa Dyspozycja Mocy w firmie PSE Operator. To ona ustala harmonogramy prognoz zużycia energii na najbliższe godziny, dni, tygodnie i miesiące. Na podstawie tych prognoz 18 elektrowni, które są połączone w jedną sieć, wie ile energii ma wyprodukować w określonym terminie. W przypadku niespodziewanego spadku zapotrzebowania na nią, reakcja systemu energetycznego odbywa się niemal w czasie rzeczywistym: Awaria elektrowni więc nam nie grozi, bo system jest odporny na usterki. Można jednak dyskutować nad wymiernym efektem samej akcji, w której chodziłoby tylko o gaszenie światła. Zużycie energii przez gospodarstwa domowe to zaledwie ok. 16-17 proc. całości zużycia energii w Polsce, a na samo oświetlenie naszych mieszkań przypada zaledwie jedna piąta tej cząstki. Nawet jeśli 20 proc. wszystkich Polaków wyłączyłoby 27 marca światło na jedną godzinę, to zużycie energii spadłoby zaledwie o ok. 0,7 proc. w tej jednej godzinie. Gdybyśmy porównali wtedy zużycie w ciągu całego 27 marca, prawie w ogóle byśmy nie zauważyli oszczędności. Ta akcja ma sens w wymiarze edukacyjnym, promującym oszczędzanie energii.

Może więc lepszy efekt niż samo wyłączenie światła dałoby wyłączenie na godzinę wszystkich domowych sprzętów z sieci?

- Z pewnością, bo one odpowiadają aż za 80 proc. energii zużywanej w naszych mieszkaniach. Sama lodówka to 26 proc., choć akurat ją trudno wyłączać. Można za to minimalizować np. używanie kuchenek elektrycznych, które - choć są przecież w mniejszości naszych domostw - to w sumie odpowiadają już za ok. 18 proc. zużycia energii przez polskie gospodarstwa domowe.

A wyłączenie na godzinę z trybu uśpienia wszystkich urządzeń domowych - telewizorów, komputerów? Godzina mija, podłączamy je ponownie. Podobno to nie ma sensu, bo podczas uruchamiania sprzęt zużywa więcej energii niż w trakcie pracy?

- Niekoniecznie. Chodzi raczej o większe prawdopodobieństwo pojawienia się usterek w trakcie włączania i wyłączania.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • 13 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów