Mariusz Jałoszewski: Rzecznik Praw Obywatelskich mówi, że kontrolerzy nie mogą zatrzymywać gapowiczów. To niemal jawna zachęta do jazdy na gapę. Jak pogodzić nietykalność osobistą ze ściganiem osoby, która bezczelnie wyłudza darmowy przejazd?
Stanisław Rymar, były prezes Naczelnej Rady Adwokackiej: - Rzecznik poszedł w nadmierny formalizm, który działa na szkodę społeczną. Trzeba ważyć prawa obywatelskie i ważny interes społeczny. Ale nie tak, żeby uniemożliwiać kontrolerom wykonywanie obowiązków, w tym zatrzymywanie gapowiczów. Nieprzestrzeganie reguł przejazdu godzi bowiem w interes finansowy firm komunikacyjnych.
Ale rzecznik pisze, że prawo przewozowe nie daje kontrolerom uprawnień do zatrzymywania.
- Można zażądać dowodu osobistego i przetrzymać dokument do czasu przyjazdu policji.
A jeśli gapowicz zacznie uciekać?
- To trzeba zatrzymać go siłą. Można to podciągnąć pod zatrzymanie obywatelskie. Trzeba bronić się przed rozwojem chuligaństwa. Proszę zobaczyć, co małoletni robią z policją. Nie możemy pozwolić na rozwój choćby drobnej agresji. A zaczyna się od jazdy na gapę i uśmieszku do kontrolera: "nic nie możesz mi zrobić". W normalnej sytuacji powiedziałbym, że rzecznik ma rację, ale ludzi trzeba wychowywać od małego. Może rzecznik nie przewidział konsekwencji swojej interwencji? Ona burzy pewien porządek.
Ale jeśli nie ma podstaw do zatrzymania, to nie wolno naginać prawa. Nawet gdy ktoś bezczelnie oszukuje społeczeństwo, bo jeździ na gapę. Zamiast tego, lepiej zmienić prawo i dać kontrolerom nowe uprawnienia.
- Nie można zmieniać prawa tylko dlatego, że wydarzył się jakiś jeden wypadek. Trzeba stosować rozsądnie to, co jest. W interesie dobra publicznego można naciągnąć przepisy, bo teraz mamy naigrywanie się z prawa i zasad społecznych. Jeśli na to pozwolimy, to wychowamy łobuzów.
Źródło: Dziennik Metro