>>
Gustaw, kot z nadwagą... Taką decyzję podjął komendant główny policji Andrzej Matejuk. Z danych KGP wynika, że każdego roku w Polsce odnotowywanych jest ok. 800 ataków na policjantów w czasie służby. Do ilu dochodzi po ich pracy? Nikt nie liczy.
- Dlatego chcemy zapewnić policjantom większe bezpieczeństwo również wtedy, gdy nie są w pracy, ale spotykają się z agresją - przyznaje Matejuk. Dodaje, że posiadanie broni podczas urlopu czy zwolnienia lekarskiego nie będzie obowiązkowe. Szef policji zaproponował też zmiany w kodeksie karnym. Chciałby, żeby w przypadku naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego obowiązywała kara pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat (dziś to kara grzywny, ograniczenie wolności i pozbawienie wolności do lat trzech). Komendant proponuje również, żeby w przypadku czynnej napaści na mundurowego dolna granica kary nie była niższa niż trzy lata więzienia. Dziś jest to rok.
Na propozycje zmian natychmiast zareagowało Ministerstwo Sprawiedliwości, które zapowiedziało szybką nowelizację prawa karnego. Urzędnicy chcą zapisać, że napaść na policjanta byłaby zbrodnią zagrożona karą do 15 lat więzienia.
Ministerstwo chce również, aby wszyscy, którzy zostaną napadnięci w czasie obrony innych osób lub ich mienia, byli traktowani jak funkcjonariusze publiczni. Napastnikom groziłaby wówczas taka kara jak przy napaści na policjanta.
Ale czy zaostrzenie prawa ograniczy agresję młodych na ulicach? Z socjologiem młodzieży prof. Jackiem Kurzępą ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej rozmawia Jacek Różalski.
Młodzi się rozbujali Były minister spraw wewnętrznych Grzegorz Schetyna powiedział, że wśród młodych Polaków jest moda, by napadać na policjantów. - Nie ma czegoś takiego jak moda na czynienie zła. Seria tragicznych zdarzeń, z którymi mieliśmy do czynienia w ostatnim czasie, nie dotyczy tylko młodych. Były też napady na policjantów, w których uczestniczyli starsi, tylko że nie zostały one tak nagłośnione jak te z udziałem młodzieży.
Chce pan powiedzieć, że zabicie policjanta w Warszawie przez 18-latka i kilka następnych napadów to przypadek? - Muszę przyznać, że mamy do czynienia z próbami naśladownictwa zachowań, które młodym wydają się dość atrakcyjne. Wystarczyło, że o napadach było dużo informacji w internecie i telewizji.
Naśladowcy? To znaczy, że młodym imponują te napady? - Zainteresowanie medialne wywołane napadami stało się na tyle duże, że mogło wśród niektórych młodych zrodzić chęć powtórzenia tego. Warto by się też zastanowić, czy powodem tego zjawiska nie jest często zachowanie samych policjantów.
To znaczy? - Mówi się dużo o tym, że młodzież napada na policjantów, ale bardzo często bywa tak, że jest to u młodych sposób odreagowania niewłaściwego traktowania przez policjantów. Bardzo często młodzi ludzie są bez powodu zatrzymywani, przesłuchiwani, obszukiwani, poszturchiwani przez funkcjonariuszy. Skarżą się, że policjantom nieraz nie podoba się już sam fakt, że w grupie siedzą na ławce.
I to jest wystarczający powód, żeby napaść czy zabić policjanta? - Oczywiście, że nie. Ale jeśli policjanci sami zachowują się nieregulaminowo, prowokują młodych, to niech się nie dziwią, że jest reakcja zwrotna. Ci bardziej agresywni dochodzą do wniosku, że mają wystarczający powód, alibi, żeby wziąć na policji odwet.
Nie niepokoi pana, że ostatnio zdarza się to dość często? - Ta wzbierająca fala agresji to efekt wieloletnich zaniedbań. Tego, że przez lata nikt właściwie nie reagował na łamanie przez młodzież na początku regulaminu szkolnego czy używanie wulgarnego języka. Była wina, ale nie było kary. Nie było reakcji, więc młodzi postanowili spróbować pójść dalej i sprawdzić, czy przy czymś poważniejszym też im się upiecze. Na przykład wkładając nauczycielowi kosz na głowę. Wiele takich spraw tuszowano już na poziomie szkoły. W efekcie niektórzy poczuli się pewni siebie i poszli jeszcze dalej. Na przykład napadając na policjanta. Efekt jest taki, że młodzi się rozkołysali.
I co teraz z tym zrobić? - Konieczna jest zdecydowana reakcja ze strony policji, administracji, sądów. Potrzebne są bardzo ostre sankcje dla sprawców takich zdarzeń. Nie mówmy w mediach o podniesieniu kar, tylko skutecznie egzekwowujmy te, które już isnieją. Młodzi, całe społeczeństwo, muszą zobaczyć, że prawo stosuje się w Polsce skutecznie.
Seria napadów na policjantów - 10 lutego mł. asp. Andrzej Struj zwrócił uwagę 18-latkowi, który na warszawskiej Woli rzucił koszem na śmieci w stojący na przystanku tramwaj. Policjant zmarł na drugi dzień. Bandyta został zatrzymany tego samego dnia. Przyznał się do winy.
- 20 lutego w Sobowie pod Płockiem policjant wracał po służbie swoim samochodem do domu. Zatrzymał się, by sześciu młodym ludziom zwrócić uwagę na niewłaściwie zaparkowany samochód. Ci go zaatakowali. Gdy krzyknął, że jest policjantem, napastnicy zaczęli bić jeszcze mocniej. Wszystkich zatrzymano.
- Trzy dni temu w centrum Szczecina trzech mężczyzn napadło na policjanta po cywilnemu. Uciekli, gdy funkcjonariusz wyciągnął broń i oddał dwa strzały ostrzegawcze. Dwóch bandytów już udało się zatrzymać.
- W ostatni wtorek w centrum Puław 16-latek i i dwóch 17-latków rzuciło się na umundurowanego policjanta. Szarpali go i bili. Chcieli też ukraść mu teczkę, bo mieli nadzieję, że w środku jest broń. Bandyci zostali zatrzymani.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Jak powstrzymać falę agresji wobec policjantów? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl