>>
Gustaw, kot z nadwagą... "Kongres potwierdził schyłek. Szkoda PiS-u" - napisał na Twitterze Paweł Poncyljusz, poseł PiS. To był komentarz do weekendowego kongresu PiS, na którym po raz kolejny wybrano Jarosława Kaczyńskiego na prezesa partii. - Nie tego oczekiwałem po kongresie, jestem zadowolony z paneli, ale przełomu, w sensie przekazu na zewnątrz, nie ma. Szkoda mi PiS-u, nie chcę żeby stał się partią marginalną - dodał Poncyliusz wczoraj w RMF FM. Jego zdaniem "Jarosław Kaczyński jest trochę jak człowiek orkiestra - raz jest Gowinem, raz Palikotem". - Powinien stać na górce jako dowódca i zarządzać, a nie bić się w pierwszym szeregu. Ja mógłbym być w takim pierwszym szeregu - dodał. Na pytanie, czy był wśród 51 posłów, którzy głosowali przeciwko Kaczyńskiemu odpowiadał wymijająco: - Głosowanie było tajne, wybór został dokonany. Nie będę się obnażał z tego, kto na kogo głosował. Przyznał jednak, że "żałuje, że nie było innej kandydatury". - Namawiałem Girzyńskiego, ale nie został zgłoszony. Trzeba jednak przyznać, że prezes Kaczyński jest dziś gwarantem spójności partii - podsumował Poncyljusz.
Po tych ostrych słowach w stosunku do swojej partii, od razu pojawiły się głosy o opozycji w PiS. - Wierzę, że Paweł Poncyliusz się myli. Każdy ma prawo do błędu - powiedział w TVN24 szef klubu PiS Mariusz Błaszczak o swoim klubowym koledze. Według niego Poncyljusz zbytnio zapatrzył się na prawybory w PO, które - jego zdaniem - są tylko iluzją demokracji i dlatego skrytykował kongres PiS. Stwierdził jednak stanowczo, że Poncyliusz nie zostanie ukarany za krytyczną wypowiedź. - W PiS mamy wolność wypowiadania poglądów. Gdyby był w PO, miałby się czego obawiać. W PiS-ie oczywiście nie. Za to Adam Bielan zarzucił Poncyljuszowi, że krytykuje PiS, żeby zyskać rozgłos. - Kilku kolegów po to, żeby przebić się w mediach powie absolutnie wszystko. Dlaczego nie mieli tyle odwagi podczas debaty na kongresie? - napisał na Twitterze.
Kilka dni temu podobnie krytycznie o swojej partii wypowiedział się Janusz Palikot, który trafił za to na dywanik choć ostatecznie został ułaskawiony i potem wyraził skruchę. To kolejny raz przypomniało nam, że w PO jest demokracja. Czy PiS pozazdrościło konkurencji "demokracji" i postanowiło wyreżyserować bunt Poncyliusza?
- W PO różnorodność poglądów była na porządku dziennym, w PiS-ie tego nie widzieliśmy. Dlatego takie posunięcie Poncyliusza faktycznie mogło być zabiegiem piarowskim, bo stworzyło wrażenie, że w PiS-ie jednak jest dyskusja, że wewnątrz partii różne opinie dopuszcza się do głosu, a politycy nie boją się ich wyrażać. Jednak choć działanie mogło być wyreżyserowane, niewykluczone jednak, że w PiS-ie faktycznie rodzi się jakaś opozycja. Przemeblowywanie w partiach to coś naturalnego przed wyborami - mówi dr Wojciech Cwalina, specjalista od marketingu politycznego.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl