>>
Chcesz mieć kota? Sprawdź, jak wygląda kocia wyprawka Najważniejszym punktem obchodów 51. rocznicy wybuchu antychińskiego powstania w Tybecie była zainaugurowana wczoraj w kilkudziesięciu miastach Polski kampania "Tybetańscy bohaterowie". To wystawa 11 plakatów z wizerunkami Tybetańczyków prześladowanych przez chińskie władze. Jest wśród nich Tenzin Delek Rinpocze, nauczyciel buddyjski i działacz społeczny. Choć prześladowany przez władze, zakładał w Tybecie szkoły, kliniki, sierocińce i domy starców. W 2002 r. został skazany na karę śmierci na podstawie sfabrykowanych zarzutów o podkładanie ładunków bombowych. Dwa lata później wyrok zamieniono na dożywocie. Wczoraj w sprawie rewizji tego procesu były zbierane podpisy. Innych bohaterów wystawy władze skazały za pokojowe wyrażanie poglądów lub za przekazywanie informacji na temat prawdziwej sytuacji w Tybecie.
Antychińskie demonstracje odbyły się w Krakowie, Poznaniu, we Wrocławiu. W Warszawie pod chińską ambasadą domagano się uwolnienia więźniów, ale też przestrzegania przez chińskie władze zagwarantowanej w konstytucji autonomii Tybetu. - Tybet pod chińską okupacją przypomina mi Polskę pod zaborami. I tam, i u nas trzeba było walczyć o utrzymanie narodowej tożsamości - powiedziała nam Alicja Kret, studentka stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim.
Tysiące Tybetańczyków uczciło rocznicę powstania w Dharamsali na północy Indii, gdzie od ponad pół wieku przebywa na emigracji duchowy przywódca obywateli Tybetu - XIV Dalajlama. W wygłoszonym wczoraj przemówieniu przypomniał o represjach, które co dzień spadają na jego rodaków. - Warunki panujące w buddyjskich klasztorach przypominają więzienne. Mniszki i mnichów poddaje się tzw. patriotycznej reedukacji, co sprawia, że klasztory z miejsc modlitwy zamieniają się w muzea - oznajmił. Podkreślił, że próby rozmów z Pekinem na temat i tak ograniczonej autonomii Tybetu nic nie przynoszą.
Gdy Dalajlama przemawiał w Indiach, blisko 3 tys. Tybetańczyków demonstrowało w Katmandu, stolicy Nepalu, który po Indiach jest największym skupiskiem tybetańskich emigrantów. Policja nie przeszkodziła w wiecu, ale zatrzymała pięć osób za noszenie koszulek z napisem "Wolny Tybet".
Krótka historia zniewolenia Tybet został zajęty przez wojska Mao Zedonga w latach 1950-51. 10 marca 1959 r. wybuchło powstanie, które zostało krwawo stłumione, a Dalajlama wraz z 80 tys. tybetańskich uchodźców wyemigrował do Indii. Dwa lata temu, w 49. rocznicę wybuchu powstania, w Tybecie znów doszło do zamieszek. Chińska policja i wojsko zabiły ok. 200 Tybetańczyków. 5,7 tys. trafiło do więzienia. Po wielu zaginął ślad.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl