>>
ZOO zmienia się na wiosnę - czytaj na Cafe Animal Sięgająca ok. 1,5 mld zł dziura w tegorocznym budżecie NFZ skłoniła resort zdrowia do zmiany, którą eksperci postulowali od lat. Chodzi o anachroniczny sposób wyliczania składki zdrowotnej, jaką za rolników - którzy w większości nie płacą składek - przekazuje do NFZ budżet państwa. Do tej pory jej wysokość ustalana była na podstawie średniej ceny skupu żyta (wartość połowy kwintala, czyli 50 kg razy liczba hektarów uprawianych przez rolnika). Wpływy NFZ drastycznie spadły pod koniec ubiegłego roku, kiedy okazało się, że cena połowy kwintala spadła z 27 do 17 zł. Zamiast planowanych 4,5 mld zł Fundusz dostał 3,8 mld zł, czyli o 700 mln zł mniej. Kryzys szybko odczuli pacjenci, gdy szpitale przestały leczyć ponad limity wyznaczone przez NFZ.
Projekt ustawy, który właśnie przeszedł konsultacje społeczne, zakłada, że podstawą wyliczania składek będzie minimalne wynagrodzenie, którego wysokość określa ustawa (w tym roku to nieco ponad 1,3 tys. zł). Resort wyliczył, że rocznie NFZ dostanie o 763 mln zł więcej niż obecnie.
Reforma czy proteza? Pomysł ministerstwa chwalą eksperci i opozycja, choć nie spowoduje on cudu w szpitalach i przychodniach - dodatkowe środki zapewnią finansowanie służby zdrowia najwyżej na poziomie sprzed kryzysu. Anna Knysok, wiceminister zdrowia w rządzie Jerzego Buzka, mówi: - Szpitale będą mogły liczyć na nieco korzystniejsze kontrakty. Ale to tylko ćwierć kroku we właściwym kierunku. Potrzebujemy zmiany systemowej, by obywatele byli równo traktowani przez państwo. To jednak chyba za duże wyzwanie dla rządzącej koalicji.
Nadal bowiem za ubezpieczenie rolników będzie płacił budżet, po zmianie nawet więcej niż dotychczas. Co roku podatnicy dopłacają do KRUS 15 mld zł, z czego korzysta 1,6 mln rolników. Zwolennicy zmian postulują, by rolnicy - szczególnie właściciele dużych gospodarstw - zaczęli płacić wyższe składki na ubezpieczenie społeczne (dziś rolnik z gospodarstwem do 50 h płaci kwartalnie niespełna 300 zł składek) i zaczęli płacić składki na NFZ . Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan wyliczyła, że osoby prowadzące działalność gospodarczą płacą na obowiązkowe ubezpieczenia ok. 800 zł miesięcznie, tj. osiem razy więcej niż rolnicy.
Dla Adama Sadowskiego z Centrum im. Adama Smitha zmiana sposobu obliczania składki to za mało. - Należy przeprowadzić gruntowną reformę finansów publicznych. Reformy będą fikcją tak długo, jak długo od wysokości płaconych przez nas składek nie będzie nic zależało. Każda reforma utrwalająca ten stan rzeczy będzie protezą - mówi.
KRUS na święte nigdy - O zmianie systemowej trzeba rozmawiać - przyznaje Krystyna Skowrońska z PO, wiceszefowa sejmowej komisji finansów publicznych. - Ale to wyzwanie dla ministrów finansów i polityki społecznej, nie resortu zdrowia. Nasza propozycja to i tak poważna zmiana, bo na zdrowie będą wpływały co roku wyższe kwoty - mówi posłanka. Wysokość minimalnej płacy jest co roku ustalana przez rząd w uzgodnieniu z Komisją Trójstronną w oparciu o średnią płacę i prognozowany przyrost PKB.
W planie konsolidacji finansów publicznych przedstawionym w lutym przez premiera o reformie KRUS nie ma mowy. Nie chce się na nią zgodzić się koalicyjne PSL.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl