>>
Pies warczy w zależności od nastroju "Inicjatywę dla Łodzi" stworzyła grupa 100 mieszkańców zainteresowanych kulturą, gorących wielbicieli Camerimage - międzynarodowego festiwalu sztuki autorów zdjęć filmowych, ściągającego do miasta wybitnych filmowców.
Większość z nich brała udział w strajku wspierającym powstanie centrum. Po burzliwej sesji rady miejskiej, na której ważyły się losy centrum przez kilka dni razem z szefem Camerimage Markiem Żydowiczem okupowali łódzki ratusz. Obecne ich działania to po prostu konsekwencja.
- Stworzyliśmy uchwałę, którą chcemy poddać pod obrady rady miejskiej. Dotyczy ona zmiany uchwały z 30 grudnia 2009 roku, która uniemożliwia rozpoczęcie budowy - mówi Grzegorz Dębowski z "Inicjatywy...".
Aby zajęli się nią radni, potrzebne sa podpisy 6 tysięcy mieszkańców miasta. - Już mamy prawie 5 tysięcy podpisów, do końca tygodnia na pewno zbierzemy wymaganą ilość. Na najbliższą sesję już nie zdążymy, ale pod koniec marca nasza uchwała powinna już trafić pod obrady - mówi Dębowski.
Można ją podpisywać codziennie w siedzibie NZS przy Piotrkowskiej 63 do końca tygodnia. Podpisy zbierają też ludzie niezrzeszeni w "Inicjatywie...". Joanna Szreter z łódzkiego DHL zebrała ich w swojej pracy około 200. - Sprawa Camerimage bardzo poruszyła ludzi, rozmawiało się o tym na papierosie, podczas przerwy obiadowej. Ludzie bali się utraty festiwalu na rzecz innych miast. Przeważały głosy, że sprawa ze względów politycznych jest już przegrana. Weszłam na stronę "Inicjatywy dla Łodzi" i przeczytałam, że można coś jeszcze zrobić. Napisałam w pracy zbiorczego mejla, że mogę zebrać podpisy poparcia i zanieść na Piotrkowską. Odzew był natychmiastowy, na 300 osób tylko jedna była przeciw.
Pan Piotr Łagowski razem z córką zebrali 500 podpisów - Wszędzie, gdzie się dało, wśród znajomych, na ulicy, w galerii. Nawet w znajomej cukierni zostawiłem listę i po kilku godzinach była już zapełniona. Jestem pełen podziwu dla młodych ludzi, którzy nie walczą o nic dla siebie, nie o pieniądze, ale o przyszłość swojego miasta. To chyba ewenement na cały kraj - mówi.
A jeżeli radni i tym razem zlekceważą głos mieszkańców? - Rozwiesimy ich zdjęcia na ulicach, tak aby ludzie mogli sami zadecydować, czy chcą głosować w wyborach na tych, którzy blokują rozwój miasta - mówi Dębowski.
Jak to z centrum było Problemy zaprojektowanego przez znanego architekta Franka Gehry'ego centrum zaczęły się 30 grudnia 2009 roku. Wtedy głosami radnych PO i SLD uchwalona została poprawka uzależniająca przyznanie miejskich funduszy na projekt od obietnicy przyznania środków unijnych przez ministerstwo kultury. Radni odmówili też sfinansowania projektu budowli, niezbędnego do ubiegania się o środki unijne. Nieoficjalnie mówiło się, że radni PO nie chcą, żeby budowa ruszyła podczas rządów opozycyjnego wobec nich prezydenta Jerzego Kropiwnickiego, podobno po referendum mieli zmienić zdanie. Tymczasem prezydenta odwołano, a sprawą się nikt nie zajął.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl