>>
Pies warczy w zależności od nastroju Prawybory w PO, które jeszcze przed świętami wielkanocnymi mają wyłonić kandydata partii na prezydenta, niespodziewanie zaczęły interesować polityków, nawet tych z opozycji. Od kilku dni wszyscy mówili o planowanej na dziś telewizyjnej debacie szefa MSZ Radosława Sikorskiego i marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego. Starcie polityków zabiegających o głosy 46 tys. członków Platformy miało odbyć się w Sejmie. Ale w ostatniej chwili partia przełożyła debatę na niedzielę. Spotkanie może odbyć się np. na Uniwersytecie Warszawskim.
- Z pełną dostępnością dla mediów, bez publiczności, prowadzona przez dwóch przedstawicieli klubu Platformy. Szukamy dobrego miejsca - tłumaczy nagłą zmianę szef klubu PO Grzegorz Schetyna, dodając, że pomysł zorganizowania partyjnego pojedynku w gmachu parlamentu nie spodobał się np. PiS.
Platforma liczy też na to, że spotkanie poza Sejmem będzie transmitowane przez telewizję, dlatego debata potrwa maksymalnie około godziny. Kandydaci odpowiedzą jednak tylko na pytania przygotowane przez partyjnych działaczy.
Telewizyjny pojedynek jest na rękę szczególnie Sikorskiemu, który zresztą sam go zaproponował. Wątpliwe jednak, żeby w ostatniej chwili przekonał partyjnych działaczy do głosowania na niego. Ankiety wskazują, że nie ma szans na pokonanie marszałka Sejmu. Potwierdza to choćby wczorajszy sondaż GFK Polonia dla "Rzeczpospolitej", z którego wynika, że na Komorowskiego odda głos 60 proc. działaczy, zaś Sikorski może liczyć jedynie na 35 proc. Na wybór kandydatury tego pierwszego decyduje się też większość kobiet z PO, a nawet młodzi, o których poparcie zabiegał dotąd szef dyplomacji. Sikorski wygrywa tylko wśród działaczy w wieku 30-39 lat.
Czy to dlatego szef MSZ jest coraz bardziej nerwowy wobec starszego partyjnego kolegi? Wczoraj żalił się, że marszałek przeniósł na kwiecień - czyli po prawyborach - planowane na dziś wystąpienie Sikorskiego w Sejmie nt. realizacji przez rząd polityki zagranicznej. - To nie fair. Okazuje się, że exposé nie może być, bo marszałek Komorowski tak zdecydował - ocenił w Radiu Zet minister. I dodał: - Uważam, że powinna być debata na ubitej ziemi, ale ta ziemia powinna być płaska, równa, a nie przechylona w jedną stronę.
Decyzji Komorowskiego broni jednak biuro prasowe Sejmu, które tłumaczy, że wystąpienie Sikorskiego trzeba było przesunąć, bo w tym czasie odbędzie się debata o dwóch latach pracy całego rządu. Potwierdził to szef klubu PO Grzegorz Schetyna. A sam marszałek na zaczepki zareagował tak: - Generalnie mam taką prośbę: wyluzuj, Radku, wyluzuj. Uwierz, że to są tylko prawybory. Nie wolno się tak spinać i zadawać na oślep ciosy tam, gdzie ma się przyjaciół i kolegów.
Prawyborów PO nie zakłócił też PiS, który zarzucił partii Donalda Tuska rozpoczęcie kampanii wyborczej. Wczoraj szef Państwowej Komisji Wyborczej Ferdynand Rymarz stwierdził, że nie ogłoszono jeszcze wyborów prezydenckich, a prawyborów prawo nie reguluje.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl