>>
Pies warczy w zależności od nastroju O tym, że to właśnie Żarnowiec ma największe szanse na budowę elektrowni atomowej, poinformował wczoraj na specjalnie zwołanej konferencji wicepremier Waldemar Pawlak. Kierowane przez niego Ministerstwo Gospodarki nadzoruje harmonogram prac nad budową elektrowni. Leżący na Pomorzu Żarnowiec pokonał 28 innych miejscowości. Spełnia bowiem kluczowe kryteria. Są to: niewielkie zagrożenie sejsmologiczne, nieduża gęstość zaludnienia, brak terenów chronionych. Poza tym mieszkańcy gminy chcą budowy elektrowni. Nie mniej ważnym faktem było to, że w Żarnowcu już raz - w latach 80. - próbowano zbudować elektrownię atomową. Z tamtych czasów pozostały bardzo szczegółowe badania. Jest także sieć dróg i linii kolejowych. Jednym z najważniejszych atutów lokalizacji jest jednak bliskość wody. Miejscowość leży nad Jeziorem Żarnowieckim, kilkanaście kilometrów od Bałtyku. Woda będzie potrzebna do chłodzenia reaktora. Na budowę elektrowni zgadza się też większość mieszkańców gminy. - Ponad 70 proc. pytanych poparło budowę, ok. 18 proc. nie miało zdania, a reszta była przeciwna - mówi Zbigniew Walczak, wójt gminy Gniewno, na której terenie leży Żarnowiec. Ludzie liczą, że elektrownia da im pracę. - Nikt się też nie boi, że z powodu atomówki ucierpi turystyka. To może być wręcz atrakcją - dodaje.
Przede wszystkim jednak gmina liczy na podatek od nieruchomości, który w przypadku elektrowni atomowej będzie liczony od wartości inwestycji. Biorąc pod uwagę, że koszt budowy atomówki może wynieść ok. 10 mld euro, a podatek wynosi 2 proc. od tej sumy, gmina może co roku zyskać ok. 200 mln zł. Nie ma się więc co dziwić, że ewentualny sprzeciw ekologów raczej nie zyska wsparcia mieszkańców Żarnowca. Sami ekolodzy też zresztą nie protestują przeciw elektrowni z takim zapałem, jak np. w sprawie Rospudy ani jak w latach 80., kiedy wstrzymali budowę. - Jesteśmy zdecydowanie przeciw budowie elektrowni, ale plany rządu są tak odległe i mało konkretne, że na razie nie planujemy protestów. Nie wykluczamy jednak, że do nich nie dojdzie, gdy zapadną konkretne decyzje - mówi Katarzyna Guzek, rzecznik Greenpeace Polska.
Dariusz Szwed z Zielonych 2004 - Mogę się założyć o to, że do końca 2020 r. nie powstanie żadna elektrownia atomowa, ale ważne, by rozmawiać o alternatywnych programach energetycznych, takich jak modernizacja sieci, oszczędniejsze wykorzystywanie zasobów energetycznych i inwestowanie w elektrociepłownie. Będziemy więc do takich debat namawiać polityków i społeczeństwo - mówi.
Żarnowiec to co prawda najbardziej zachwalana przez ekspertów miejscowość, ale nie jedyna, którą rząd chce zarekomendować przyszłemu inwestorowi.
Spore szanse na budowę elektrowni mają też leżący w Wielkopolsce Klempicz, a także Kopań w zachodniopomorskim. Ostatecznego wyboru dokona inwestor, czyli Polska Grupa Energetyczna skupiająca m.in. elektrownie, kopalnie węgla brunatnego oraz dystrybutorów energii. Zgodnie z rządowym harmonogramem, na wybór ostatecznej lokalizacji jest czas do końca 2013 r. Grupa ma mieć 51 proc. udziałów w inwestycji. W planie jest budowa dwóch bloków o mocy 1,6 megawatów każdy. Do zbudowania elektrowni PGE będą jednak potrzebni inwestorzy z zagranicy. Konsorcjum podpisało już w tej sprawie listy intencyjne m.in. z Électricité de France (największym producentem energii elektrycznej w Europie). Zainteresowane budową elektrowni w Polsce są także firmy z USA, Korei i Japonii.
Pełnomocnik rządu ds. energetyki jądrowej Hanna Trojanowska poinformowała wczoraj, że jest już także kilku dostawców najnowocześniejszych reaktorów generacji 3+. Wśród potencjalnych dostawców technologii wymieniła amerykańskie firmy Westinghouse, General Electric oraz francuską Arevę, a także spółki japońskie i koreańskie. Rząd planuje, że pierwsza elektrownia atomowa powstanie do roku 2020 r.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl