http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Więzienie za doping

Łukasz Jachimiak
2010-03-17, ostatnia aktualizacja 2010-03-17 17:28

Dwa lata więzienia dla osób, które podają sportowcom doping. Dla samych zawodników dyskwalifikacje - taki pomysł na walkę z niedozwolonym wspomaganiem w sporcie ma Sejm. Ustawa ma wejść w życie jesienią

Kornelia Marek na mecie biegu na 30 kilometrów w Vancouver
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Kornelia Marek na mecie biegu na 30 kilometrów w Vancouver
ZOBACZ TAKŻE
>> Pies warczy w zależności od nastroju

Komisja kultury fizycznej, sportu i turystyki zajmowała się wczoraj projektem nowej ustawy o sporcie, złożonym w maju 2009 r. przez Lewicę. Wprowadza ona karę do dwóch lat więzienia dla osób, które podają doping sportowcom nieletnim oraz nieświadomym, że go przyjmują. Co z tymi, którzy niedozwolone środki aplikują sportowcom za ich zgodą? - Też będą karani, ale nie więzieniem, tylko np. grzywną - mówi "Metru" wiceprzewodniczący komisji, Ireneusz Raś z PO.

Obecnie prokuratura nie ma uprawnień do ścigania dopingu. Nowe prawo nie zmieni statusu nieuczciwych sportowców. Posłowie są zgodni, że wystarczająca kara dla takich zawodników to dyskwalifikacja, która często jest równoznaczna z końcem kariery.

- Przewidujemy, że w czerwcu ustawa trafi do prezydenta. Jeśli ją podpisze, jesienią wejdzie ona w życie - mówi nam Raś. Przyspieszenie prac nad ustawą to efekt dopingowej wpadki Kornelii Marek. Polska biegaczka narciarska, która przyjmowała niedozwolone substancje przed igrzyskami olimpijskimi w Vancouver lub na nich, w najbliższych dniach zostanie zdyskwalifikowana przez Międzynarodową Federację Narciarską FIS. Nie wiadomo, czy i jak zostaną ukarani ci, którzy pomogli Kornelii Marek przyjąć erytropoetynę, czyli hormon przyspieszający produkcję czerwonych krwinek, a przez to zwiększający wydolność organizmu.

Nie ma winnego

- Zawodniczka nie jest w stanie określić, w jaki sposób zakazana substancja znalazła się w jej organizmie. Wierzyła, że środki, jakie przyjmuje w zastrzykach, są dozwolone - tłumaczy sekretarz generalny Polskiego Związku Narciarskiego Grzegorz Mikuła.

Reprezentacyjny lekarz Stanisław Szymanik i fizjoterapeuta Witalij Trypolski, który wykonywał zastrzyki, zapewniają, że z dopingiem nie mają nic wspólnego. Trypolski przekonuje, że w zastrzykach były witaminy.

- Nie mam sobie nic do zarzucenia - powtarza Marek, która z mediami rozmawiać nie chce. - Kornelię znam od czterech lat. Nie sądzę, by mogła świadomie zdecydować się na taki krok. Mam nadzieję, że sprawa zostanie wyjaśniona - mówi trener kadry biegaczek Wiesław Cempa. - Ktoś musiał jej EPO podać. To niebezpieczny środek i żaden sportowiec nie odważy się go stosować na własną rękę - dodaje doktor Robert Pietruszyński, członek komisji ds. zwalczania dopingu przy Polskim Komitecie Olimpijskim.

PZN poszuka

Zbadanie sprawy zapowiada PZN, który na poniedziałek zwołał nadzwyczajne posiedzenie. Jak będzie wyglądało postępowanie? - W poniedziałek harmonogram swych prac ustali komisja dyscyplinarna i etyki. We wtorek ma się przed nią stawić Kornelia Marek. Jeśli zażyczy sobie tego komisja, do Krakowa przyjadą także Cempa, Szymanik i Trypolski - mówi "Metru" Mikuła.

Sekretarz PZN przestrzega przed zbyt wczesnym wskazywaniem winnych. - Widzę, że podejrzenia padają głównie na Trypolskiego, bo to on robił zawodniczce zastrzyki. A to przecież stały element jego pracy, którą wykonuje dla nas już od pięciu lat - mówi Mikuła.

Kim jest Trypolski? - To Ukrainiec z Kijowa, który jest etatowym pracownikiem związku. Teraz przebywa w swoim domu, ale zapowiedział, że wróci, kiedy uznamy, że jest nam potrzebny - wyjaśnia działacz PZN.

- Liczę, że Związek znajdzie winnego. Czy to będzie lekarz, trener, masażysta czy ktokolwiek inny, zostanie dożywotnio zdyskwalifikowany - zapowiedział wczoraj w TVN24 prezes PKOl Piotr Nurowski.

Na razie kary sypią się tylko na Kornelię Marek, która została już skreślona z kadry narodowej i straciła stypendium, a w najbliższych dniach może być pewna co najmniej dwuletniej dyskwalifikacji i dożywotniego zakazu startów na igrzyskach olimpijskich. Z tabel wyników wymazane zostaną też jej rezultaty z Vancouver, m.in. 11. miejsce w biegu na 30 km i szósta pozycja, którą wraz z koleżankami wywalczyła w sztafecie.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów