>>
Jak adoptować psa ze schroniska i nie żałować Pan Mirosław zgłosił się do naszej redakcji, żeby opowiedzieć o holenderskiej firmie, która zatrudniała go przez dwa lata, a na koniec oszukała. O warunkach, w których pracował i mieszkał, oraz o walce o należne mu pieniądze można przeczytać obok. Polaków, którzy wyjechali do pracy za granicą, marząc o lepszym życiu, jest według informacji GUS ponad 2 miliony. Ilu zostało oszukanych przez nieuczciwych pracodawców? Dokładnych danych nie ma. Polskie konsulaty, wolontariusze i prawnicy, którzy pomagają poszkodowanym, mówią, że mogą ich być dziesiątki tysięcy. Do niedawna niewielu decydowało się walczyć, teraz to się zmienia. Z informacji, które uzyskaliśmy od doradców prawnych pomagającym naszym emigrantom w Wielkiej Brytanii, Holandii, Szwecji i Norwegii, wynika, że Polaków, którzy postanowili walczyć o godne warunki pracy i pieniądze, przybywa. - W 2006 r. zgłosiło się do mnie o pomoc w odzyskaniu niewypłaconych pensji 14 Polaków. Od początku tego roku do połowy marca było ich już 17 - twierdzi Karolina Szymańska-Bergstrom, radca prawny w szwedzkim Malmö. Liczba oszukanych Polaków w ostatnim czasie najszybciej rośnie w Holandii, która otworzyła rynek pracy w 2007 r. - O ile dawniej o pomoc prosiło kilka osób w miesiącu, o tyle teraz odbieram takich telefonów do 15 dziennie - mówi Przemysław Wein, doradca prawny z holenderskiego Maastricht (za godzinę pracy bierze 50 euro).
Najgorsze jest mieszkanie
Właściciele firm, a zwłaszcza biura pośrednictwa pracy, najczęściej oszukują Polaków, obiecując im atrakcyjne stawki, a ostatecznie płacąc najniższe. W umowie jest np. wpisane 17 euro za godzinę, a naprawdę dostaje się 8 euro. Wielu zdesperowanych Polaków godzi się pracować po 12, a nawet 16 godzin na dobę. Często w soboty i niedziele, mimo że umowa nic o tym nie wspominała. W dodatku za nadgodziny płaci się im takie same stawki jak za pracę w normalnym czasie. Innych oszukuje się, wypłacając wynagrodzenie za mniejszą ilość godzin od faktycznie przepracowanej. - Zgłosiła się do mnie pani, której w szóstym miesiącu ciąży kazano nosić ciężkie pudła z kurczakami. Gdy poprosiła o przeniesienie do lżejszej pracy, powiedziano jej, że może się przenieść do Polski - mówi Ela Jacobs, doradca prawny z holenderskiego Eindhoven (za godzinę pracy bierze 20 euro). Wielu Polaków jest w stanie znieść ciężką pracę w rolnictwie, ogrodnictwie albo na budowie. Jednak nawet ci najtwardsi nie wytrzymują warunków mieszkaniowych. - To często są brudne nory bez urządzeń sanitarnych. Niektórym Holendrom się wydaje, że Polacy pochodzą z kraju, w którym takie warunki są normą - mówi Krzysztof Berlet, który prowadzi portal Niedziela. nl, pomagający naszym rodakom.
Związku pomagają Poszkodowani zgłaszają się nie tylko do prawników i wolontariuszy. - W walce o wypłacenie zaległych wynagrodzeń z pracodawcami, którzy zwalniają bez wypowiedzenia lub nie dają obiecanych w umowach odpraw, pomagają też organizacje pozarządowe i związki zawodowe - twierdzi Maciej Bator ze Stowarzyszenia Polskiego w Irlandii Płn. Tam Polacy mogą liczyć na bezpłatne porady. Za walkę z oszustami płaci północnoirlandzki rząd. Szwedzki związek zawodowy budowlańców domaga się w sądzie 30 milionów koron odszkodowania dla 163 wykorzystanych i oszukanych polskich pracowników. Pieniądze te mają pokryć nieopłacone nadgodziny i składki ubezpieczeniowe.
Kazali mi pracować z nogą w gipsie Przez dwa lata pracowałem w holenderskim biurze pośrednictwa pracy Interkosmos w Deurne. Byłem odpowiedzialny za bezpieczeństwo osób mieszkających i pracujących w tej firmie. Odbierałem i kwaterowałem nowo przybyłych Polaków.
Biuro ściąga ludzi do pracy, obiecując wiele. Rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Zarobki w tej firmie mają wynosić 6,25 euro za godzinę. Po wszystkich odtrąceniach dostaje się jakieś 3,50 euro.
Ludzie pracują po ponad 12 godzin oraz na nocki (a czasem nawet w niedziele) po normalnej stawce, nie dostając pieniędzy za nadgodziny. Warunki mieszkaniowe są tragiczne: ściany pokryte pleśnią i grzybem, materace na łóżkach brudne i zapleśniałe. Baraki, w których nas zakwaterowano, nigdy nie były odnawiane. W sezonie mieszka w nich nawet po sześć osób, a za tydzień właściciel żąda od każdego 52,50 euro. Kiedy latem jeden z baraków zapalił się, nie było nawet gaśnicy!
Często są problemy z ciepłą wodą, zapchaną kanalizacją. Biegają szczury. Jeśli ludzie zaczynają głośno upominać się o swoje prawa, kierownik firmy zleca któremuś z kierowców w asyście kilku Polaków wywiezienie takiego osobnika w miejsce ustronne, gdzie bardzo często zdarzały się pobicia.
Sam byłem świadkiem, jak kierownik pobił jednego z Polaków na parkingu firmy. Osobom, które zostały zwolnione, nie wypłaca się pieniędzy za przepracowane godziny oraz dodatku wakacyjnego. Natomiast właściciel osobom wracającym do Polski i odbierającym dodatek wakacyjny daje do podpisania kartki in blanco.
W przypadkach, gdy ktoś jest chory i wymaga pomocy lekarskiej, szefostwo nie pozwala wzywać pogotowia, tylko każe kierowcy zawieźć taką osobę do punktu medycznego. Ja sam w tamtym roku miałem przez półtora miesiąca nogę w gipsie (uległem wypadkowi w czasie pracy) i normalnie musiałem pracować.
Poprosiłem o pomoc prawnika w Holandii. Gdy nie uda mu się odzyskać pieniędzy w drodze negocjacji, pójdę do sądu. Chcę, aby pracodawca wypłacił mi zaległe wynagrodzenie za nadgodziny, pracę w weekendy i w nocy. W sumie 10 tys. euro. Żądam tego, co mi się należy.
Mirosław Zalewski (36 lat)
Przed wyjazdem na saksy ... Łukasz P. Supera, aplikant adwokacki
Szukając pracy za pośrednictwem agencji zatrudnienia należy korzystać tylko z tych zarejestrowanych, posiadających certyfikat. Można to sprawdzić w ogólnodostępnym rejestrze internetowym www.kraz.praca.gov.pl. Przed wyjazdem trzeba domagać się spisania umowy i co najważniejsze dokładnie ją przeczytać przed podpisaniem. Poprośmy o kontakt do zagranicznego pracodawcy. Najlepiej zapytać też o wrażenia ludzi, którzy korzystali już z usług tej agencji. Należy unikać anonimowych ogłoszeń w gazecie zawierających jedynie ofertę pracy i numer telefonu na kartę. Ogłoszenia te zamieszczane są czasem przez osoby, które po otrzymaniu pierwszej płatności za rzekomo znalezienie pracy czy też opłacenie mieszkania, znikają z pieniędzmi. Należy bezwzględnie wystrzegać się przekazywania pośrednikom własnych dokumentów tożsamości. Jeżeli zdarzy się nam, że zostaliśmy oszukani warto złożyć skutecznie zawiadomienie o przestępstwie na miejscu (policja, związki zawodowe, zagraniczne inspekcje pracy) oraz jeszcze raz po powrocie do Polski na policji i w Państwowej Inspekcji Pracy.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl