>>
Gustaw, kot z nadwagą... Do niedzielnego wydarzenia Platforma przygotowywała się bardzo starannie. Prowadzący Sławomir Nowak uważnie studiował ciągle poprawiany tekst. "Jesienią zapewne wygra nasz kandydat" - czytał. Potem spuścił z tonu: "jesienią pozostanie wygrać wybory". Partnerująca mu Joanna Mucha czarowała kobiecym powabem i odsłoniętymi nogami. W bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego pojawili się m.in. szef klubu PO Grzegorz Schetyna i rzecznik rządu Paweł Graś. I tłum dziennikarzy. - Są wszyscy. Przez ostatni tydzień nie było innego newsa - cieszył się szeregowy działacz partii.
Przed godz. 13 w fotelach zasiedli bohaterowie dnia. Opanowany szef MSZ, uzbrojony w kartki z notatkami, swobodnie założył nogę na nogę. Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski był podenerwowany. Nie wiedział, co zrobić z dłońmi, wreszcie położył je na kolanach. Co chwila poprawiał marynarkę i okulary. Ale gdy tylko rozpoczęła się debata, odzyskał spokój i zaatakował.
Runda pierwsza - słowo wstępne Sikorski docenił przemiany w Polsce i jej miejsce w Europie. Ale mówi, że XXI w. to za mało. Chce kraju decydującego o losach świata. - Wprowadzę Polskę do strefy euro, grupy G-20 [najbardziej uprzemysłowionych krajów świata]. Przypilnuję Partnerstwa Wschodniego. Chcę sukcesu Polski opartego na wiedzy i nowych technologiach, żeby młodzi robili kariery w kraju - obiecywał. Komorowski odpowiedział atakiem: - To nonsens dzielić prezydenturę na krajową i na eksport. To spółka eksport-import, a nie dojrzała wizja. A prezydent musi być dojrzały i odpowiedzialny - punktował rywala Komorowski. Pouczył, że politykę zagraniczną prowadzi rząd. Mówił, że chce łagodzić konflikty, rozwijać społeczeństwo obywatelskie, stać na straży podstawowych praw. Przypomniał wykorzystanie za rządu PiS służb do sprawy Barbary Blidy i doktora G.
Runda druga - pytania internautów Sikorski: - Prezydent reprezentuje kraj, żeby to robić, musi mieć atuty. Czego chcemy w Brukseli? Formalnych rozmów z tłumaczem czy nieformalnych z Merkel, Sarkozym? - pytał retorycznie. Marszałek odciął się, że ma już zażyłe kontakty na Zachodzie. I nie ma zamiaru uczestniczyć w walce o krzesła na szczycie UE czy rządowy samolot.
Sikorski chce dbać o stosunki z sąsiadami, Komorowski nie będzie hamulcowym w stosunkach UE z Rosją. Obaj są za ograniczeniem weta prezydenta i niezmniejszaniem wydatków na armię.
Więcej różnic wyszło przy okazji pytań o in vitro, aborcję, karę śmierci i eutanazję. Tu obaj politycy zaliczyli wpadki. Komorowski wyliczał: - To sprawy sumienia. Sprzeciwiam się karze śmierci, eutanazji i aborcji. Jestem za in vitro i testamentem życia [zgoda na zaprzestanie leczenia ciężko chorego, jeśli lekarze nie dają szans i chory sam tego chce] - mówił.
Sztuczne zapłodnienie tak, ale pod pewnymi warunkami. Marszałek zasugerował, że państwo powinno popierać te pary, gdzie dziecko urodzi się zdrowe i jest szansa, że będzie wychowane na dobrego obywatela (!). Sikorski nie odpowiedział wprost: - Władysław IV [w rzeczywistości Zygmunt August] mówił: nie jestem królem sumień waszych.
Szef MSZ popiera in vitro, ale niech za nie płacą rodzice, bo Polska jest na dorobku. A gdy mówił o karze śmierci, zastanawiał się, czy gdy uda się złapać Osamę ben Ladena, to są szanse na jego resocjalizację.
Runda trzecia - ostatnie słowo Sikorski pyta: - Chcemy prezydentury zacnej i zachowawczej czy śmiałej i ambitnej? Prosi o szansę dla nowego pokolenia. Komorowski krótko: - Obiecuję ciężką pracę, jak do tej pory.
Kto wygrał? Według sondażu SMG/KRC dla TVN24 aż 60 proc. Polaków uważa, że kandydatem PO na prezydenta powinien być Komorowski.
Epilog Nowak na zakończenie wzywa działaczy Platformy do głosowania na kandydatów, a Polaków do wstępowania w szeregi partii Donalda Tuska. Wynik prawyborów poznamy w sobotę.
Wynik remisowyprof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny z UW
Zdziwiło mnie, że wszyscy byli stremowani, łącznie z Nowakiem, który prowadząc debatę na początku się mylił. Komorowski i Sikorski choć są doświadczonymi politykami byli spięci. Czuć było, że dla nich jest to niezwykle ważne, a to ich spięcie wynikało z tego, że mieli rozkaz wodza nie zaczepiania się, nie podważania swoich kompetencji. To było przykre, mało emocjonujące widowisko. Nie pokazali na co ich stać. Nie byli sobą, grali przypisane role. Wynik debaty: remis. Nie sądzę, że ona coś da. Karty zostały dawno rozdane. Tak czy inaczej Komorowski dostanie nominację partyjnych działaczy. Tu chodziło o czas antenowy i promowanie partii. TVN24 nawet nie wyciął apelu Nowaka o wstępowanie Polaków do PO. A wpadki? Komorowski miał z in vitro i długo się będzie tłumaczył ze stwierdzenia, że skoro to będzie finansowane przez państwo, to musi być gwarancja dobrego wychowania. To nie przekonywujące, że chodziło mu o 80- latków [tak Komorowski tłumaczył się zaraz po debacie - red.]. Więc kto będzie bez dofinansowania? Rodziny patologiczne, menelstwo? Co to dobre wychowanie?
A Sikorski mówiąc nie wprost o karze śmierci nie popełnił błędu, mówił to co mówią PR-owcy. Większość Polaków jest za karą śmierci. I Sikorski mówi im: zgadzam się z wami, ale nie możemy tego zrobić z powodu międzynarodowych konwencji.
Lepiej wypadł SikorskiProf. Wawrzyniec Konarski, politolog z SWPS i UW
Sikorski lepiej zaplanował i konstruował swoje wypowiedzi. Zademonstrował się w sposób merytorycznie interesujący, a z drugiej strony mieścił się w czasie, co się kilka razy nie udało Komorowskiemu. Był bardziej przekonujący, mimo że jego wpadki z sensie merytorycznym czy faktograficznym były bardziej widoczne. Sikorski popełnił w debacie fatalny błąd historyczny.: pomylił króla Władysława IV z Zygmuntem Augustem. Ale Komorowski błędnie z punktu widzenia politologii mówił, że prezydent powinien spotykać się z tylko prezydentami innych państw.
Ludzie potrzebują jednak takich debat niezależnie od tego, czy uważamy, że stanowi ona swoiste alibi dla Donalda Tuska, który po wycofaniu się, chciał stworzyć sobie sytuację "czystych rąk", to znaczy polityka, który nie będzie nominował, a dawał możliwość wykreowania kogoś. Jedno jest pewne. Ta debata, jeśli chodzi o jej osąd w oczach telewidzów, daje absolutnie doskonały argument do ręki premierowi Tuskowi po to, żeby przychylić się do nominacji Komorowskiego
Wolę Komorowskiegoprof. Zbigniew Lewicki, amerykanista
Jak na pierwsze prawybory w Polsce nie wyszło źle, ale debata była za chłodna. W USA kandydaci nie znaliby pytań i niedopuszczalne by było, żeby kandydaci posługiwali się kartkami z notatkami. Debaty nie prowadziliby politycy zadający grzeczne pytania, a dziennikarze. Tam są prawdziwe starcia, uwypukla się różnice pomiędzy kandydatami żeby wyborca miał jasność. A u nas gdyby wybierać to nie wiadomo co ich różni. Ale bardziej mi się podobał Komorowski. Było widać, że jest doświadczonym politykiem, a Sikorski dopiero szuka dalszego etapu kariery. Mnie drażni ogłada Sikorskiego. Był mniej spontaniczny, deklamował z kartki, bez intonacji, żeby nie stracić słowa. W USA wygłaszanie takich mów nie jest dopuszczalne. Komorowski był bardziej swojski, normalny. Gestykulował, używał języka ciała.
Lepszy Komorowskiprof. Kazimierz Kik, socjolog z kieleckiego Uniwersytetu Humanistyczno - Przyrodniczego
Debata pomogła PO. Przyciągnęła uwagę i utrwaliła obraz przyszłego kandydata. Ale to było spotkanie towarzyskie partyjnych kolegów. Nie było podchwytliwych pytań. Wygrał jednak Komorowski. Ugładzony Sikorski traci, był w defensywie. Komorowski go trafnie kontrował, wykazał się refleksem, był swobodny. To przypominało debatę profesora z prymusem. Sikorski spięty, teatralny, deklamujący jak na uczelni. Komorowski mówił od siebie, pouczał go. Widać było, że Sikorski bardzo chce być prezydentem, a Komorowski wie jakim być prezydentem. Ale obaj pogubili się w pytaniach o in vitro. Musieli paść, bo reprezentują skrajnie prawicowe poglądy obyczajowe, nie popierane przez większość PO. Sikorski chybił też swoim przesłaniem do młodych, bo sam nie jest młody (ma 47 lat, Komorowski 58 - red.)
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl