>>
Czesi ważą piwo dla psów Żeby załatwić bardziej skomplikowaną sprawę w urzędzie, trzeba skorzystać z pomocy prawnej adwokata lub radcy prawnego. Problem w tym, że Polacy nie chcą wydawać na prawnika. Najlepsi prawnicy za godzinę pracy biorą nawet ok. tysiąca złotych. Rząd zafunduje więc obywatelom system bezpłatnej pomocy prawnej. Wymaga od nas tego Unia Europejska, a Polska jest ostatnim krajem, która się z tym ociąga (!).
Ma być tak. Za kilka lat w każdym województwie będzie przynajmniej jeden ośrodek pomocy prawnej, docelowo - 23. Będzie działać też call center oraz pomoc e-mailowa. Każdy obywatel - nawet bogaty - jeśli będzie chciał zapytać o prawo (np. o ustawę), to za darmo dostanie informację. Ale już gdy poprosi o pomoc w napisaniu dokumentu do urzędu lub pisma przedprocesowego do sądu cywilnego i administracyjnego (podczas procesu nadal będzie się należał, jak dotąd, adwokat z urzędu), zostanie odprawiony z kwitkiem. Bo taką pomoc dostaną tylko klienci pomocy społecznej.
Rząd szacuje, że rocznie skorzysta z tego ponad 600 tys. osób, bo dziś tylu Polaków żyje z zasiłków. To najczęściej bezrobotni, ale też osoby starsze i niepełnosprawni (żeby dostać zasiłek, dochód w rodzinie nie może przekraczać 351 zł netto na osobę). Darmowy prawnik pomoże też uchodźcom, ofiarom przemocy domowej, ofiarom handlu ludźmi i poszkodowanym w klęskach żywiołowych. Uwaga! Biedny po pomoc będzie mógł się zwrócić tylko dwa razy w roku, i to raczej w sprawach cywilnych i administracyjnych.
Darmowego prawnika oraz pracowników ośrodków pomocy prawnej opłaci Ministerstwo Sprawiedliwości. Resort liczy, że na początek system będzie kosztował ok. 37 mln zł. Ale przy założeniu, że po pomoc zwróci się tylko 10 proc. uprawnionych, a załatwienie jednej sprawy będzie kosztować 250 zł. A takiej pewności nie ma. Czy w kryzysowym budżecie znajdą się na to pieniądze? Zwłaszcza że Ministerstwo Finansów zgłasza zastrzeżenia.
Łukasz Bojarski, Helsińska Fundacja Praw Człowieka:
- Plusy tego systemu to np. oddzielenie informacji prawnej, do której prawo mają wszyscy, od pomocy prawnej dla osób bez środków do życia. Niestety, dostęp do pomocy ograniczono tylko do osób z zasiłkiem, choć powinien o tym decydować niski poziom dochodów.
Monika Strus-Wołos, Naczelna Rada Adwokacka:
- Nie podoba mi się, że system pomocy prawnej tworzy się pod kątem wygody urzędników. Robienie jednego ośrodka na całe województwo nie rozwiąże problemu. Jeśli ktoś będzie miał jechać z Pionek za Radomiem do Warszawy, to wyda na bilet tyle samo, co za wizytę u prawnika. Więcej osób powinno też mieć dostęp do pomocy, bo w kryzysie społeczeństwo ubożeje. Nie wyłączałabym też spraw karnych.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl