>>
Gustaw, kot z nadwagą... Z dr. Sławomirem Pasierbem z Fundacji na rzecz Efektywnego Wykorzystania Energii rozmawia Michał Stangret Po przyjściu do domu jak co dzień włączyłem filtr w akwarium, ekspres do kawy, radio, pralkę. A potem uświadomiłem sobie, że właśnie razem z milionami Polaków pożeram gigantyczne ilości energii. - Gdy Polacy wracają z pracy, codziennie zapotrzebowanie na energię wzrasta o 40 proc., by spaść dopiero wtedy, gdy kładziemy się spać. Są elektrownie, które cały dzień stoją niemal bezużyteczne, a ruszają dopiero w szczycie. Jednak nawet poza szczytem muszą utrzymywać maszyny w ruchu i produkują energię, która idzie w powietrze. Często widać, jak z kominów elektrowni wydobywa się biały dym, to właśnie ta energia zamieniona na parę wodną. Z analiz wynika, że gdybyśmy zużycie energii rozłożyli bardziej równomiernie na całą dobę, można by zaoszczędzić nawet 10 proc. energii, którą marnotrawimy.
Mamy włączać pralki w nocy? - Część urządzeń można zaprogramować na aktywność poza szczytem. W przyszłości będziemy mieć ku temu także motywację finansową. Inteligentny licznik spyta: na pewno chcesz teraz włączyć pralkę w szczycie? Teraz cena energii wynosi 60 gr za kWh, a po północy jest dwa razy taniej. Takie liczniki są już testowane przez Duńczyków, a za kilkadziesiąt lat i my będziemy z nich korzystać.
Pan o inteligentnych sieciach, a my mamy inny problem: aż połowa naszych linii przesyłowych ma ponad 30 lat. Co chwila są awarie i tracimy mnóstwo energii. - Ze 150 terawatogodzin produkowanych rocznie przez cały system tracimy na łączach ok. 16. Gdyby firmy energetyczne unowocześniły linie przesyłowe, moglibyśmy zminimalizować straty o ok. połowę, co skutkowałoby dodatkową energią rzędu tej, którą produkuje jedna elektrownia jądrowa. Gdyby dodatkowo unowocześnić urządzenia w elektrowniach węglowych, ze zużywanego dziś węgla można by wyprodukować 20 proc. więcej energii. To wymaga jednak gigantycznych inwestycji, które nie zawsze firmom energetycznym opłaca się realizować.
Wolą w przyszłości wydawać więcej na węgiel niż dziś wykosztować się na technologię? - Dlatego tak potrzebne są zachęty rządu. Dziś nasza gospodarka jest dwa razy bardziej energochłonna niż średnia unijna. Na razie rząd zdefiniował cel: w dokumencie "Polityka energetyczna Polski do 2030 r." zapowiedział, że nasza energochłonność ma spaść do poziomu unijnego w 2030 r.
Co w tym celu robi? - Rząd pracuje nad ustawą o efektywności energetycznej. Wprowadzi ona tzw. białe certyfikaty. Jeśli firma zobowiązana do określonej oszczędności energii nie dostarczy potwierdzających to certyfikatów, będzie płaciła kary. Za to jeśli uda jej się zaoszczędzić więcej niż musi, dodatkowe certyfikaty będzie mogła sprzedać na rynku. To zmotywuje firmy do inwestowania w technologie oszczędzające energię.
Ale projekt ustawy mówi o firmach, a ponad połowę energii zużywają gospodarstwa domowe. Ważne, by państwo zastanowiło się, jak Kowalskich zmotywować do oszczędzania. Mogłoby to być np. 100-200 zł państwowej dopłaty do energooszczędnych zamrażarek, albo np. 1-2-procentowe dopłaty do kredytów na mieszkania w energooszczędnych budynkach. Wiele z tych funduszy państwo dostanie ze środków unijnych.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl