http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nie będę się bał

Mariusz Jałoszewski
2010-03-25, ostatnia aktualizacja 2010-03-25 17:16

Nie wyobrażam sobie, żeby któryś z polityków dzwonił do mnie i oczekiwał jakiejś decyzji. Jeśli będzie trzeba, to zdemaskuję takie próby - ostrzega Andrzej Seremet, pierwszy po 1989 r. niezależny od rządu i polityków prokurator generalny

Sędzia Andrzej Seremet
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Sędzia Andrzej Seremet
Andrzej Seremet swą funkcję oficjalnie obejmie w środę. Powołanie prokuratora generalnego, którego wybrała Krajowa Rada Sądownictwa, a ostatecznie nominował prezydent RP Lech Kaczyński, to realizacja sztandarowego pomysłu rządu Donalda Tuska. Platforma rozdzieliła funkcję prokuratura i ministra sprawiedliwości po tym, jak za czasów PiS ówczesny szef resortu Zbigniew Ziobro podejrzewany był o ręczne sterowanie i wykorzystywanie śledczych do spraw politycznych. Czy w ciągu sześciu lat swej kadencji Seremet - doświadczony sędzia karny z Krakowa - zbuduje profesjonalną i niezależną od nacisków prokuraturę?

Mariusz Jałoszewski: Jaki będzie styl pracy pierwszego w wolnej Polsce niezależnego prokuratora generalnego?

Andrzej Seremet, prokurator generalny: - Umiarkowany, spokojny i wyważony. Nie zamknę się w wieży prawniczych sformułowań, ale czasami trochę dyplomacji będzie potrzebne.

A pana pierwsze decyzje?

- Najważniejsze podejmę 31 marca, będą to decyzje kadrowe. Wybrałem już zastępców, osoby kompetentne, ale nazwiska zdradzę w najbliższy czwartek.

"Gazeta Wyborcza" donosi, że nominację dostanie prokurator kojarzony ze stowarzyszeniem śledczych bliskich Zbigniewowi Ziobrze. Czy taka była cena prezydenckiej nominacji?

- Powtarzam, 31 marca będzie wszystko wiadomo. Następnego dnia będzie konferencja.

Ta ostatnia informacja to zapewne przeciek z prokuratury. Będą kolejne?

- Koniec z przeciekami. To nie jest tak, że dziennikarz sam zdobywa informacje. Za przeciekami kryją się dążenia, interesy układów i rozgrywek prokuratorów. Chcę to ukrócić. Ale dziennikarze nadal będą dostawać informacje, choć w nie stylu młodego i dynamicznego ministra sprawiedliwości [Zbigniewa Ziobry]. Informacji będzie tyle, na ile pozwoli śledztwo. Nie chcę jednak nadużywać formuły "tajemnica", bo czasami tak prokuratorowi jest po prostu najwygodniej powiedzieć.

Skoro koniec z przeciekami, to jak ocenić prokuratora prowadzącego śledztwo w sprawie senatora Krzysztofa Piesiewicza, który w wywiadzie prasowym dużo opowiadał o podejrzeniach o to, że Piesiewicz zażywał narkotyki, a niewiele o tym, że senator był przede wszystkim szantażowany przez oszustów?

- W tej sprawie rozmawiałem już z prokuratorem okręgowym odziału Warszawa-Praga. Zapewnił mnie, że wspomniany prokurator miał jego zgodę na ten wywiad, a podane przez niego informacje nie szkodzą śledztwu. Natomiast krytycznie odniosłem się do ocen prokuratora na temat decyzji Senatu o odmowie uchylenia immunitetu senatorowi Piesiewiczowi. Były to wypowiedzi niepotrzebne i niestosowne. W ogóle jestem przeciwny wywiadom medialnym udzielanym przez prokuratorów prowadzących lub nadzorujących postępowanie.

Zapoznał się już pan z najważniejszymi śledztwami? Np. z zabójstwem b. szefa policji Marka Papały? "Wprost" pisał, że od kilku miesięcy gotowa jest analiza akt, z której wynika, że być może zamieszany w zabójstwo jest złodziej samochodów, który był na miejscu zbrodni. Teraz to świadek koronny.

- To analiza policyjna, nie znam jej. Prokuratorzy pracują nad swoją. I może rzeczywiście znajdą się informacje, które pozwolą temu śledztwu ruszyć. Tyle mogę powiedzieć. Jasne jest też, że muszę się zapoznawać z innymi sprawami, ale jestem w pracy dopiero ósmy dzień.

Poznamy w końcu zabójców Papały?

- Nie chcę być posądzany o asekuranctwo, ale jeżeli się nie uda, to - oprócz tego, że będzie to plama na honorze policji i prokuratury - niestety trzeba będzie to jakoś przeżyć. Bywają w Europie i na świecie podobne sprawy o jeszcze większym rezonansie społecznym, w których nie wykryto sprawców. Choć w dobrze działającej demokracji to się nie powinno zdarzać.

Będzie pan miał odwagę umorzyć śledztwo?

- Nie mogę umorzyć, to może tylko prokurator prowadzący śledztwo.

A co z podejrzewanym o zlecenie zabójstwa Papały Edwardem Mazurem? Będzie nowy wniosek o ekstradycję z USA?

- Nie wiem, muszę poznać materiały. Ale konieczne jest podanie nowych okoliczności. Sędzia amerykański zdruzgotał przecież zeznania Artura Zirajewskiego, na których opierał się dotychczasowy wniosek. To podcina skrzydła prokuratorom. Ale ostateczną decyzję podejmie minister sprawiedliwości.

"Ziobro - młody, dynamiczny, miał dobre intencje" - to pańskie słowa o byłym ministrze sprawiedliwości. Skąd te pochwały? Ocena jego pracy jako ministra była raczej taka, że chciał sterować prokuraturą.

- Wierzę, że miał dobre intencje. W Polsce była korupcja i zwalczano ją, ale trzeba docenić to, że Ziobro nadał temu inny wymiar, dodał dynamiki.

Ale zgubił go styl, pokazowe zatrzymania i ferowanie wyroków...

- Zgubili go wyborcy. Owszem, styl pozostawiał wiele do życzenia.

Wiele do życzenia pozostawia też to, że politycy wywierają naciski na prokuraturę. Co pan zrobi, jak zadzwoni ktoś "z góry"?

- Nie wyobrażam sobie, żeby któryś z polityków dzwonił do mnie i oczekiwał jakiejś decyzji. Jeśli będzie potrzeba, to zdemaskuję takie próby. Owszem, jakaś niezadowolona opcja może mi rzucać kłody pod nogi, ale się obronimy. Bo ostatecznym sędzią będzie opinia publiczna.

A jak pan dostanie notatkę, że ktoś zdobył "nagrania" z udziałem np. posła lub ministra "załatwiacza", jak to było choćby w sprawie hazardowej? Co pan zrobi z tą wiedzą?

- Odeślę do właściwej prokuratury i niech zbada, czy są podstawy do wszczęcia śledztwa. Nie będę się bał, bo od tego jestem.

Gdy przeciwnikiem będzie prezydent lub premier, nie cofnie się pan?

- Zabrzmi to buńczucznie, ale nie.

Zanim postawiono zarzuty b. szefowi CBA Mariuszowi Kamińskiemu, w prokuraturze krajowej zorganizowano naradę prowadzących śledztwo prokuratorów z Rzeszowa z prokuratorem krajowym. W takich sytuacjach też będzie pan zwoływał narady?

- Nie będzie narad, bo nie widzę do tego podstaw prawnych. Od tego jest prokurator prowadzący, nadzorujący śledztwo, i szef jednostki. Tu ma działać służbowy nadzór, a nie zwoływanie narady wojennej i radzenie, jak taktycznie wybrnąć z sytuacji. Prokurator ma stosować prawo, a nie być taktykiem. Dziś jednak wielu jest taktykami. Jestem zaskoczony informacjami, które do mnie docierają, że wielu prokuratorów niczym łódź na jeziorze oczekuje podmuchu.

Gdzie są takie łodzie?

- Proszę wstawić tu wielokropek.

Będzie więc wymiana szefów prokuratur?

- Nie wszystkich, tylko tych nieskutecznych. Będę oceniał wiedzę i umiejętności organizacyjne. Ale nie przychodzę z założeniem, że muszę wymienić wszystkich na takich, żeby mi pasowali i byli posłuszni.

To może czas na cud w prokuraturze, która dziś postrzegana jest jako instytucja prowadząca niekończące się śledztwa.

- To nie jest obraz, który szalenie odbiega od rzeczywistości, ale nie jest aż tak źle. Jak w każdej zbiorowości, są bardzo dobrzy, przeciętni i ci, co nie nadążają. Metoda na to: dobór szefów, przemodelowanie postępowania dyscyplinarnego - m.in. tak, by było jawne - i nagradzanie dobrych postaw oraz pracowitości. Za dobre śledztwo będę awansował - nawet jeśli ktoś nadepnie komuś na odcisk. Prokuratorzy muszą się też podciągać z wiedzy, bo część nie jest na wysokim poziomie kompetencji. Ale na zmiany przyjdzie poczekać nie miesiąc, ani nawet nie rok. Potrzeba czasu, żeby prokuratorzy poczuli ducha zmian.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos