>>
Zadbaj o wagę swego czworonoga Uroczystości związane z obchodami 70. rocznicy zbrodni katyńskiej odbędą się 7 kwietnia z udziałem premierów Donalda Tuska i Władimira Putina. Samolotem z premierem zabierze się tylko 25 członków rodzin katyńskich.
Bo Polacy obchodzą rocznicę tej zbrodni 10 kwietnia i wtedy w Katyniu będzie 200 dzieci i wnuków polskich oficerów. Wtedy też przybędzie Lech Kaczyński. Prezydenckim samolotem poleci jedynie 17 bliskich ofiar, resztę miejsc zajmą oficjele.
Dlatego większość pojedzie do Katynia specjalnym pociągiem, który wyruszy z dworca Warszawa Zachodnia 9 kwietnia o 9.30. - Zbiórka jest wyznaczona na godzinę 8 rano. Każdy musi mieć przy sobie paszport i specjalny identyfikator - mówi Grzegorz Hofman z warszawskiej Rodziny Katyńskiej. Oprócz rodzin pociągiem pojadą też kompania reprezentacyjna Wojska Polskiego, harcerze oraz wolontariusze. Ci ostatni będą przygotowywać posiłki i pomagać uczestnikom wyprawy, którzy nie będą mogli sobie sami poradzić w wagonach sypialnych. Pociąg dotrze bowiem do Smoleńska wieczorem 9 kwietnia i noc z piątku na sobotę członkowie rodzin katyńskich spędzą w wagonach. Rano 10 kwietnia do Lasu Katyńskiego podwiozą ich autokary.
W polskiej części cmentarza katyńskiego w samo południe rozpocznie się msza św. połączona z modłami ekumenicznymi. Później będą przemawiać prezydent, reprezentant Federacji Rodzin Katyńskich oraz przedstawiciel Rosji. - Oczekiwałbym przeprosin za to, co Rosjanie zrobili mojemu ojcu, ale przede wszystkim ujawnienia całej prawdy o tej zbrodni - mówi prezes federacji Andrzej Skąpski, którego ojciec zginął w Katyniu. Po zakończeniu uroczystości prezydent odleci do Warszawy samolotem, a rodziny katyńskie wyruszą w powrotną drogę pociągiem. W Warszawie powinny być 11 kwietnia rano.
Polacy traktują ten wyjazd jak pielgrzymkę, przeżyciem dla nich będzie także nocleg tuż obok miejsca pochówku ojców. Ze spokojem oczekują wystąpienia Władimira Putina. - Pojednanie musi wyjść z serca. Gesty polityczne tego nie zastąpią - ocenia Danuta Bełtowska, córka polskiego oficera zamordowanego w Starobielsku.
Ksiądz Roman Indrzejczyk, kapelan prezydenta Lecha Kaczyńskiego uważa, że, zapoczątkowanego słynnym listem biskupów polskich do niemieckich z 1965 r., w którym polscy duchowni napisali "przebaczamy i prosimy o przebaczenie". - Zacząć powinno się od małych kroków. Na przykład od pojednania pomiędzy kościołami. Nawet jeśli teraz dla niektórych ten gest wydałby się przedwczesny, to może przynieść owoce w przyszłości - powiedział nam prezydencki kapelan.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl