>>
Zadbaj o wagę swego czworonoga Szef Prokuratury Generalnej Andrzej Seremet 50 wakatów w swojej ekipie obsadził śledczymi z różnych opcji, głównie z likwidowanej Prokuratury Krajowej.
Kontrowersje budzi przede wszystkim nominacja do nowej prokuratury Jerzego Engelkinga, który za czasów PiS poprowadził słynną konferencję multimedialną ws. afery gruntowej. Konferencję odebrano jako polityczną zagrywkę rządu Jarosława Kaczyńskiego, publiczna telewizja kilka razy ją transmitowała, a prokurator Engelking zaczął uchodzić za symbol niemal aparatczyka. Taki człowiek w niezależnej prokuraturze może dziwić. Ale dla Seremeta Engelking to "wysokiej klasy prokurator", który podpadł jedną konferencją.
Zaskoczeniem jest także niepowołanie na zastępcę Edwarda Zalewskiego, konkurenta Seremeta na posadę Prokuratora Generalnego. Nie przyjął propozycji i wróci do Wrocławia.
Pracę znaleźli za to prok. Małgorzata Wilkosz-Śliwa, przyznająca się do lewicowych poglądów, którą zdegradował Ziobro, oraz pogromca mafii Kazimierz Olejnik, który też wypłynął za SLD. Jest Marek Staszak, szef prokuratury za początków rządu PO.
Posadę zachowa także Marek Sadowski (kojarzony z SLD), skazany za spowodowanie wypadku, w którym została ranna kobieta.
Ale nominacji nie dostali Andrzej Kryże, wiceminister sprawiedliwości w rządzie PiS, czy Dariusz Barski, szef śledczych za Ziobry. Seremet pożegnał się też z takimi prokuratorami, jak Andrzej Kaucz, który prowadził procesy przeciwko działaczom "Solidarności".
Wczoraj szef prokuratorów bronił swoich nominacji. - Nie oceniam prokuratorów według politycznych etykiet. Gdybym to robił, ostałoby się niewielu. W prokuraturze jest rozłam, a ja dążę do jedności - podkreślał Seremet. I zapewniał: - Pytam tylko o kompetencje. Nie pozwolę na ręczne sterowanie. Za zastępców biorę odpowiedzialność. - dalej wyliczał: Marzena Kowalska mianowana na zastępcę - kojarzona z Lechem Kaczyńskim - miała sukcesy w rozbiciu mafii pruszkowskiej i wołomińskiej oraz w tropieniu ich majątków. Teraz też będzie nadzorować śledzenie mafii i gangów. Drugi zastępca, Robert Hernand z "ziobrowego" stowarzyszenia prokuratorów "Ad Vocem", będzie odpowiadał za sądy - wcześniej tropił mafię węglową, korupcję w wymiarze sprawiedliwości i ma zbieżną wizję prokuratury z Seremetem.
Czy te nominacje to cena, jaką zapłacił Prokurator Generalny za wybór przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego? Odpowiedź nie padła.
Ewa Siedlecka, "Gazeta Wyborcza": Andrzej Seremet, zamiast zasypać podziały, raczej je wykopał. Dwoje jego zastępców to "ziobryści". Zrozumiałabym, że nie chce kierować się etykietowaniem prokuratorów, ale też nie ma wyjaśnienia, jakie kompetencje za nimi przemawiają. Mówienie, że zarzut wobec Engelkinga to tylko jedna konferencja, wprawia mnie w osłupienie. On nie tylko firmował działania Ziobry, chcącego uczynić z prokuratury narzędzie politycznej walki, ale je wykonywał jako zastępca. Przecież żadne podsłuchy i prowokacje, również te w CBA, nie odbywały się bez zgody prokuratury. Jestem jednak przekonana, że Seremet nie kieruje się politycznymi sympatiami. Jest apolityczny. Wymyślił sobie politykę wobec prokuratury i źle ją zaczął. Jego zastępcy nie powinni budzić wątpliwości.
Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości w rządzie PO: Dwójkę z właśnie mianowanych zastępców sam odwoływałem. Ale jeśli podstawą nominacji były kompetencje, to bardzo dobrze. Gdy odwoływałem Engelkinga z zastępcy prokuratora generalnego, zapytałem, co chce robić, a on - że informatyzować. Miał dobre opinie. Choć słynna konferencja była jego życiowym błędem. Prokuratorzy nie mogą angażować się politycznie. Jestem jednak przeciwnikiem tępienia ludzi za wszelką cenę, tylko z tego powodu, że się ich z kimś kojarzy.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl