>>
Kot jest jak kapryśne dziecko Choć do obchodów 600-lecia bitwy pod Grunwaldem zostały trzy miesiące, zyski handlowcy rosną z każdym dniem, zainteresowanie rycerskimi gadżetami jest ogromne.
Tatuś kupuje hełmy dla całej rodziny - Codziennie ktoś dzwoni i pyta o zbroje czy hełmy. Niestety musimy odmawiać, bo nie wyrabiamy się z produkcją. Zapotrzebowanie jest tak duże, że musieliśmy stworzyć listy kolejkowe i zatrudnić dodatkowe osoby - mówi Maciej Kotlarz, szef firmy Morion z Gniewa, jednej z kilkunastu w Polsce małych spółek zajmujących się płatnerstwem (wyrabianiem zbroi i hełmów).
Potwierdza to również Kazimierz Gmys, przedstawiciel czeskiej firmy Kasto, która słynie na całą Europę z replik sprzętu rycerskiego: - Do tej pory sprzedawaliśmy kilka zbroi i kilkanaście mieczy rocznie, a nabywcami byli głównie hobbyści i członkowie bractw rycerskich, którzy organizują sobie plenerowe spotkania w pełnym rynsztunku. Teraz, im bliżej obchodów Grunwaldu, tym więcej telefonów od zwykłych ludzi. Tatusiowie chcą zrobić dzieciom frajdę i pytają o hełmy dla całej rodziny. Inni chcą mieć zbroję jako dekorację albo powiesić jej miniaturkę w samochodzie.
Taki gadżet to jednak spory wydatek. Ręcznie wykonany strój ze stali kosztuje u płatnerza nawet 2 tys. zł. Komu gotówki zbraknie, kompletuje sprzęt latami. A podczas grunwaldzkiej bitwy najczęściej kupowane są hełmy i czepce kolcze (minimum 100 zł), średniowieczne topory (100-200 zł), tarcze (od 150 zł) oraz miecze (od 400 zł). - Polacy coraz bardziej lubią się bawić w historię. choć zdajemy sobie sprawę, że moda na stare uzbrojenie nigdy nie będzie powszechna - uważa Dariusz Borsuk z lubelskiej firmy Asgautr, specjalizującej się w replikach średniowiecznych sprzętów - od skórzanych kaletek, sakw i broszek, po miecze i pochwy. Rekonstruując rycerskie wyposażenie, inspirację czerpie z wykopalisk i dodaje, że szczyt zamówień na rycerskie gadżety tradycyjnie przypadnie na grunwaldzkie obchody.
Zawisza z peceta Grunwaldomania nie omija rynku gier, także tych istniejących od lat. Jednym z tytułów jest planszówka "Grunwald 1410". - Pierwszy nakład 500 egzemplarzy zaczęliśmy sprzedawać w 1995 r. i trzeba było czekać pięć lat, by go wyprzedać. Kilka tygodni temu zaczęliśmy sprzedawać nowy nakład i już 40 proc. jest wyprzedane. To rekord - cieszy się Wojciech Zalewski, szef firmy Taktyka i Strategia. - Na rynku gier widać, że Polacy coraz bardziej chcą bawić się w historię. A co jest od tego lepsze niż zwycięski Grunwald?
Wkrótce pojawi się m.in. historyczna gra karciana "Grunwald - Walka 600-lecia" stworzona przez Kuźnię Gier na zlecenie Narodowego Centrum Kultury (nie będzie sprzedawana tylko dystrybuowana podczas imprez związanych z obchodami bitwy jako np. nagrody w konkursach). W maju odbędzie się polska premiera gry komputerowej na PC "Polskie Imperium: Od Krzyżaków do Potopu" wydanej przez firmę Cenega Poland.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl