http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Na kolei się biją i kasują tanie pociągi

maj
2010-05-04, ostatnia aktualizacja 2010-05-04 23:21

Stało się. Pociągi InterRegio, które wymusiły duże obniżki cen biletów, przestały jeździć. To nie koniec. Za 10 dni znikną kolejne połączenia, tym razem InterCity. Rząd milczy, bo uważa, że to nie jego problem, tylko walczących ze sobą spółek

Pociąg InterRegio
Fot. Andrzej Monczak / AG
Pociąg InterRegio
>> Kot jest jak kapryśne dziecko

We wtorek na trasy nie wyjechało kilkadziesiąt pociągów InterRegio, które należą do samorządowej spółki Przewozy Regionalne, obsługującej głównie połączenia lokalne. Zniknęły pociągi z Warszawy do Krakowa, Poznania, Szczecina, Katowic czy z Wrocławia do Przemyśla lub Krakowa, w sumie 48 składów. Ale niektórym pociągom jakimś cudem udało się ominąć zakaz wyjazdu na tory wydany przez PKP i Polskie Linie Kolejowe. Bez problemów z Dworca Centralnego odjechało InterRegio do Łodzi o godz. 10.50. - Jakie tam zamieszanie na kolei? Przecież pociąg przyjechał - bagatelizował pytanie młody mężczyzna. Pojechały też składy do Bydgoszczy, Białegostoku i Wrocławia.

Odwołano natomiast pociąg do Krakowa. Ale 15 minut później podjechał skład konkurencji, czyli PKP InterCity. W hali Dworca Centralnego też spokój. - Pasażerowie są zaskoczeni. Pociągi zawieszono bezterminowo - przyznał jednak pracownik informacji kolejowej. Zamieszanie wykorzystało InterCity, które przechwyciło zdezorientowanych pasażerów i wyjątkowo honorowało bilety na zawieszone połączenia InterRegio.

Niestety, nie wiadomo, czy tanie pociągi powrócą, bo ich właściciel - Przewozy Regionalne - zalega ponad 200 mln zł z zapłatą za korzystanie z torów. Zdaniem Polskich Linii Kolejowych zawieszone połączenia były dochodowe, więc firma powinna znaleźć pieniądze. Przewoźnik tłumaczy jednak, że ma problemy z terminowym egzekwowaniem dotacji na setki innych nierentownych połączeń. Twierdzi, że celowo wycięto konkretne pociągi InterRegio.

Skorzysta na tym spółka PKP InterCity, na której tani konkurent wymusił obniżkę cen biletów (np. do Krakowa ze 100 do 40 zł) oraz wprowadzenie promocji. - Nie cieszymy się z biedy konkurenta. Ale ofertę trzeba racjonalizować. Myślę, że nadszedł czas, żeby się dogadać i wspólnie walczyć z komunikacją samochodową - mówi rzecznik PKP IC Paweł Ney. Od połowy maja również ta firma z powodu długów będzie musiała skasować część pociągów. Do piątku będzie wiadomo które.

InterRegio liczy, że wróci na tory 15 maja. Podkreśla, że dzięki jeżdżącym od roku tanim pociągom udało się zdobyć 611 tys. nowych podróżnych. - Ale nie będziemy mieli z czego uregulować długu wobec PKP PLK, jeżeli nadal będą wstrzymane najbardziej dochodowe pociągi InterRegio - podkreśla Małgorzata Kuczewska Łaska z Przewozów Regionalnych, zwłaszcza że zarządca torów najpierw chce pieniądze.

Mimo bałaganu na kolei, który uderza w pasażerów, rząd nie zamierza interweniować, bo uważa, że to problem firm. - Polskie Linie Kolejowe nie mogą kredytować przewoźników. Za całą sytuację odpowiedzialne są spółki. Nie będziemy tego komentować - mówi "Metru" Mikołaj Karpiński, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury. Rząd jednak od kilku lat wspiera finansowo rozwój i chce oddłużyć ciągle państwowe spółki podległe PKP, w tym InterCity.

Reagują za to pasażerowie. W obronie taniego pociągu skrzykują się internauci w portalu społecznościowym Facebook, a ekolodzy z Zielonego Mazowsza zachęcają do wysyłania listów protestacyjnych do premiera Donalda Tuska. Ekolodzy złożyli też doniesienie do prokuratury na PLK. Za sprawą Federacji Konsumentów z Kalisza UOKiK sprawdzi, czy PLK nie ogranicza konkurencji.

Krzysztof Rytel
Zielone Mazowsze
- Oburza mnie to, co się wydarzyło. Służba zdrowia jest zadłużona na kilka miliardów złotych, ale szpitali się nie zamyka. Tak samo powinno być z koleją. Gdzie jest Ministerstwo Infrastruktury i rząd, jeśli właśnie teraz nie powinni interweniować? PKP ma kilka miliardów długów i nikt nic nie zamyka. A PLK nagle martwi się o płynność, choć jeszcze nie tak dawno dały swoim pracownikom podwyżki. Szacujemy, że rocznie będą ich kosztować 120 mln zł! Tu nie chodzi o pieniądze, ale wycięcie taniej konkurencji InterRegio, która odbiera pasażerów InterCity. I to się dzieje za rządów liberalnego PO, za których na kolej wróci monopol. Zresztą PKP IC chce jeździć tylko pomiędzy dużymi miastami za przynajmniej 100 zł za bilet. Obawiam się, że teraz prezes Przewozów Regionalnych będzie odwołany. A jak InterRegio nie wróci, to zostanie 2 tys. niepotrzebnych pracowników. I jak ich gdzieś nie upcha, to będzie strajk. Jak tak dalej pójdzie, to firmę przejmą np. Niemcy.

Janusz Piechociński
poseł PSL z komisji infrastruktury, od lat popiera rozwój kolei w Polsce
- To jeden wielki skandal, za który odpowiada Ministerstwo Infrastruktury. Rząd nie może biernie przyglądać się bratobójczej walce spółek kolejowych. Czas tym potrząsnąć, bo pasażerów zostawiono samych sobie. Ale Przewozy Regionalne traktuje się jak wroga i firmę, z której poprzez rozmaite opłaty PKP wyciąga kasę na podreperowanie swojej sytuacji finansowej. I to mimo że przy podziale PKP Przewozy nie dostały aportu w postaci kas biletowych i zaplecza technicznego. A to mogłoby podreperować ich sytuację, bo nie jest łatwo zasilić spółkę kolejną rządową dotacją. Ale wcześniej czy później i tak się pojawi konkurencja dla InterCity, np. niemieckie DB. Tymczasem InterCity zamiast się do tego przygotować, może znowu zostać monopolistą.

>> Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl


Źródło: Dziennik Metro
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos