>>
Jak oduczyć kota chodzenia po klawiaturze? Na placu Czerwonym od 8 rano naszego czasu najpierw defilowało 10,5 tys. Rosjan. Za nimi maszerowali żołnierze z Azerbejdżanu, Armenii, Białorusi, Kazachstanu, Mołdawii, Kirgistanu, Tadżykistanu, Turkmenistanu oraz Ukrainy, które do 1991 r. wchodziły w skład Związku Radzieckiego, a ich wojskowi służyli w Armii Czerwonej. Potem przed Pałacem Kremlowskim przeszli Polacy - po raz pierwszy od 1945 r., kiedy defilowali tam wyłącznie żołnierze z Ludowego Wojska Polskiego.
70 żołnierzy Batalionu Reprezentacyjnego Wojska Polskiego zaprezentowało się w czterech rodzajach umundurowania - Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej i Wojsk Specjalnych. Maszerowali ósemkami, a nie czwórkami, jak podczas parad w Polsce. Gdy przechodzili przed trybuną honorową, ustawioną tuż obok zasłoniętego wczoraj mauzoleum Lenina, spiker obwieścił, że polscy żołnierze w czasie II wojny światowej walczyli na terytorium ZSRR, z Armią Czerwoną szturmowali Berlin i uczestniczyli w defiladzie zwycięstwa w Moskwie w czerwcu 1945 r.
Po nas przeszli żołnierze brytyjscy, amerykańscy i francuscy, którzy jeszcze nigdy nie defilowali na placu Czerwonym. 72-minutową paradę zakończył przelot samolotów.
Z trybuny honorowej defiladę obserwowali prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew i premier Władimir Putin. Pomiędzy nimi siedzieli prezydent Chin, choć te z hitlerowcami nie walczyły i kanclerz Niemiec Angela Merkel. Reprezentujący Polskę pełniący obowiązki prezydenta marszałek Sejmu Bronisław Komorowski siedział w pierwszym rzędzie, ale daleko od centrum. Za to blisko byłego prezydenta generała Wojciecha Jaruzelskiego. Kogo w Moskwie zabrakło? Barack Obama wymówił się nadzorowaniem zagrażającego południowym wybrzeżom USA wycieku ropy z dna Zatoki Meksykańskiej. Prezydent Francji Nicolas Sarkozy i premier Włoch Silvio Berlusconi odwołali przyjazd, bo byli zajęci ratowaniem strefy euro przed kryzysem.
W przemówieniu wygłoszonym tuż przed defiladą prezydent Rosji podkreślił, że to Związek Radziecki przyjął na siebie główne uderzenie faszystów. - Zatrzymaliśmy maszynę niszczącą całe narody. Naszemu krajowi i całej Europie zwrócono pokój. Położono kres ideologii, która niszczyła fundamenty cywilizacji - zaznaczył. Dmitrij Miedwiediew dziękował też weteranom: - Nisko wam się kłaniamy. Niech żyją zwycięzcy. Urra!
Po paradzie, złożeniu kwiatów pod murami Kremla i uroczystym śniadaniu, jakie prezydent Rosji wydał na cześć gości, polska delegacja pojechała do Smoleńska. Marszałek Sejmu złożył wieniec w miejscu katastrofy prezydenckiego samolotu, następnie odwiedził cmentarz w Katyniu.
Dzień wcześniej Bronisław Komorowski rozmawiał z Miedwiediewem o tragedii z 10 kwietnia. Prezydent Rosji oświadczył, że wnioski ze śledztwa w sprawie katastrofy powinny być przedstawione opinii publicznej. Zgodnie z zapowiedziami przekazał też marszałkowi dokumenty dotyczące zbrodni katyńskiej - 67 tomów akt śledztwa, które w latach 1990-2004 prowadziła rosyjska Prokuratura Wojskowa. W 2004 r. Rosjanie umorzyli dochodzenie, a 116 ze 183 tomów akt utajnili. Jawne pozostało tylko 67 tomów, które otrzymaliśmy w sobotę. Historyk, profesor Andrzej Paczkowski twierdzi, że w przekazanych materiałach mogą być informacje o przebiegu masakry polskich oficerów.
- Przekazany zbiór jest bardzo ważny jako całość, bo wcześniej z tych akt można było tylko robić wypisy. Nie posuwa to jednak naprzód naszej wiedzy o śledztwie rosyjskim ani o powodach jego utajnienia - powiedział zaś historyk i członek Polsko-Rosyjskiej Grupy ds. Trudnych prof. Wojciech Materski.
- Oczekujemy bardziej intensywnych poszukiwań tzw. listy białoruskiej [z nazwiskami Polaków zamordowanych przez NKWD na Białorusi w 1940 r.] - dodaje sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa dr Andrzej Kunert.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl