>>
Jak zrozumieć swojego psa? PKP InterCity jeszcze nie ujawniło listy pociągów, które w czerwcu znikną z rozkładu. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że nie będzie w nim niektórych połączeń z Gdyni oraz Olsztyna czy Krakowa. Trudniej będzie również dojechać z Lublina i Jeleniej Góry do Wrocławia.
Najbardziej ucierpi wschód Polski, w którym już rok temu PKP przeprowadziło rzeź, odcinając od kolei Zamość. Teraz cięciami zostaną dotknięte połączenia z Lublina do Chełma oraz Przemyśla czy z Białegostoku i Olsztyna do Suwałk. Dla tego ostatniego miasta oznacza to niemal likwidację kolei, bo już dziś z tamtejszego dworca odjeżdża zaledwie osiem składów. Na koniec wypadnie też jedno z połączeń Białystok - Warszawa. W sumie z rozkładu znikną aż 43 pociągi.
Oficjalny powód: długi, jakie PKP IC ma wobec spokrewnionej z nim spółki Polskie Linie Kolejowe, która zarządza torami.
- Jeszcze nie ma ostatecznej listy, możliwe są korekty - podkreśla Paweł Ney, rzecznik PKP InterCity. Nie chce jednak potwierdzić informacji "Metra". - O likwidacji połączeń decydowała ekonomia. Nie możemy jeździć poniżej kosztów. Na niektórych trasach jest też za dużo pociągów, jeżdżą nawet co godzinę - mówi Ney. Przyznaje jednak, że większość zawieszanych w czerwcu połączeń to pociągi Tanich Linii Kolejowych, czyli - jak sama nazwa wskazuje - takich, których ceny biletów są najniższe.
Co gorsza, decyzja PKP IC to nie koniec likwidacji taniego transportu kolejowego. Wciąż nie wiadomo bowiem, czy i jeśli tak, to kiedy wrócą do rozkładu pociągi InterRegio (ok. 50), których wprowadzenie spowodowało obniżkę cen biletów. Kursowanie tych składów zawieszono, bo spółka Przewozy Regionalne, podobnie jak jej konkurent - PKP IC, ma potężne długi wobec zarządcy torów.
- Na razie nie ma żadnych uzgodnień. Spłacamy kolejną transzę długu i czekamy - przyznaje bezradnie Piotr Olszewski, rzecznik Przewozów Regionalnych.
Eksperci kolejowi nie mają wątpliwości - decyzje przewoźników oznaczają, że kolej w Polsce zaczyna się zwijać. - Spółka z grupy PKP wycięła konkurencyjne InterRegio, a teraz wycina Tanie Linie Kolejowe. To chore, ale jest na rękę PKP, bo woli spółka rozwijać drogie połączenia - mówi Patryk Skopiec, wiceprezes Instytutu Rozwoju i Promocji Kolei. - Nie pomaga nawet to, że InterCity dostaje dotacje z budżetu na deficytowe połączenia właśnie do mniejszych miast, bo i tak likwiduje te pociągi - dodaje Skopiec.
- Dotacje są za małe, a nie jesteśmy tak bogatym krajem jak Francja czy Norwegia, by mogły być wyższe - rozkłada ręce Paweł Ney.
Jedyną nadzieją na konkurencję na torach może być otwarcie za dwa lata naszego rynku kolejowego. - Zachodnie koleje wejdą wtedy na główne trasy, np. z Warszawy do Krakowa czy Poznania, gdzie nikt nie konkuruje z InterCity. Można się spodziewać, że nasza firma zostanie wtedy zmieciona, bo pasażerowie wybiorą lepszy tabor oraz niższe ceny z zagranicy - przewiduje Skopiec.
>>
Metrowa tablica ogłoszeń <<
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl