http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bobry świdrują, urzędnicy lamentują

Katarzyna Zacharska
2010-05-25, ostatnia aktualizacja 2010-05-25 19:13

Po powodzi w 1997 roku słyszeliśmy z ust polityków, że winne wszystkiemu są nornice, które podziurawiły wały. Dzisiaj winne są bobry, choć gdyby nie one, tegoroczna powódź byłaby znacznie większa - twierdzą naukowcy

Bóbr
fot. Laszlo Ilyes
Bóbr
Dziś w Polsce żyje około 30 tysięcy bobrów. Zwierzęta te chroni nie tylko polskie prawo, lecz także unijne. Dlatego na ich odstrzał nikt się nie zgodzi. Poza tym takie akcje są wyjątkowo nieskuteczne. Bóbr jest zwierzęciem terytorialnym. Zwolnione przez jedną rodzinę miejsce natychmiast zostaje zajęte przez kolejną.

Jak to pogodzić z tym, że w Polsce coraz częściej słychać oskarżenia, że to właśnie bobry są odpowiedzialne za tegoroczną powódź?

Podczas piątkowej debaty w Sejmie na temat działań rządu w sprawie powodzi, poseł Józef Racki z PSL przekonywał: - To przecież bóbr jest największym szkodnikiem wałów przeciwpowodziowych, a nie można go przestraszyć, bo jest chroniony.

- Myślimy o tym, żeby zaproponować zniesienie ochrony bobrów w obronie budowli hydrotechnicznych. Żeby potraktować te zwierzęta jak krety. Ale nie pozwala na to prawo unijne, bo bobry są pod ochroną - skarżył się zaś wczoraj Dariusz Bogacz, rzecznik Rejonowego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie. Dodał, że w lutym br. nad Zalewem Zegrzyńskim pracownicy RZGW rozebrali ponad tysiąc żeremi (bobrowych domków), by pozbyć się intruza.

Z bobrami walczy też Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Warszawie. - W tej chwili plagą są nory - uważa dyrektor tej instytucji Bogusław Nerc. - Z jednej strony powinniśmy się cieszyć, bo obecność tych zwierząt świadczy o czystości wody, ale nory robione przez bobry osłabiają wały. Nasi specjaliści starają się łatać te dziury, jednak na dłuższą metę jest to niewykonalne. Wał pod Płockiem był w idealnym stanie, nie przepuszczał nigdzie wody. Nie byłbym jednak taki pewien, czy nie doszło do jego przerwania właśnie przez bobry - dodaje Nerc.

Wśród polityków i urzędników pojawiają się coraz częściej pomysły odstrzału bobrów. Dr Andrzej Czech, największy znawca tych zwierząt w Polsce: - Obarczanie winą bobrów mnie szczególnie nie dziwi. Najłatwiej obwinia się tych, którzy nie potrafią się bronić.

Według Czecha szkody robione przez bobry w wałach przy normalnym stanie wody mają znikome znaczenie. Ale by te budowle nie zostały zniszczone przez zwierzęta, trzeba je odpowiednio zabezpieczyć. - Można instalować metalowe siatki, murki oporowe czy dodatkowe wały od strony rzeki. Tak jest np. w rejonie zielonogórskim, gdzie usypano dodatkowy wał od strony rzeki, który służy zwierzętom i nie ma dramatu, kiedy pęknie - mówi Czech. - Jest to stosunkowo niedrogie rozwiązanie. Jednak nie wszystkim się opłaca. Na doraźnym łataniu dziur w wałach zarabia wiele firm.

Naukowiec dodaje, że gdyby nie praca bobrów i ich systematyczne budowanie tam - szczególnie w górach - skala tegorocznej powodzi byłaby większa. - Tamy bobrowe spowalniają spływ wody. Tego dowodzą badania, prowadzone choćby na Uniwersytecie Jagiellońskim - dodaje Czech.

Źródło: Dziennik Metro
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy