- Prosimy: przyjeżdżajcie! - apelują władze Sandomierza. Turyści są tam teraz potrzebni, jak nigdy dotąd. Lewobrzeżna, zabytkowa część miasta nie została dotknięta przez powódź, a mimo to wzrasta liczba odwołanych wycieczek. - Sandomierz w dużym stopniu żyje z turystów. Widzimy z okien ratusza, że na rynku jest ich teraz zdecydowanie mniej. Apelujemy do wszystkich, żeby nie rezygnowali z odwiedzin naszego miasta. Tu nic złego się nie dzieje. Jesteśmy w stanie przyjąć wszystkich i świadczyć usługi na najwyższym poziomie - przekonuje zastępca burmistrza Sandomierza Marek Bronkowski.
Władze nie mają wątpliwości, że brak turystów przełoży się na kondycję finansową wielu firm i rodzin, które potrzebują pieniędzy. Wielu prywatnym przedsiębiorcom może nawet grozić upadłość. - Na Starym Mieście życie z pozoru toczy się jakby nigdy nic, ale sytuacja jest dramatyczna: hotele i restauracje stoją puste. O tej porze nawet w ciągu tygodnia Sandomierz zazwyczaj tętnił życiem. Spotykam się z pytaniami, czy podziemna trasa turystyczna jest już osuszona albo czy można już wejść na bramę opatowską. One przecież nigdy nie były zalane! Całe Stare Miasto znajduje się 65 m nad poziomem rzeki - zapewnia Michał Leszczyński, przewodnik po Sandomierzu z 13-letnim stażem, prowadzący portal turystyczny.
Z brakiem zwiedzających boryka się także Kazimierz Dolny, co dla władz miasta jest zupełnie niezrozumiałe. - Miasto nie było zalane, nie grozi nam epidemia, ujścia wody są położone z dala od Wisły. Nie ma osuwisk ziemi w wąwozach, można popłynąć statkiem po Wiśle, a gości jak na lekarstwo - załamuje ręce burmistrz miasta Grzegorz Dunia.
- Turyści, nawet całe grupy wciąż odwołują rezerwacje. A z pieniędzy, które zostawiają u nas goście, odprowadzamy opłatę klimatyczną do gminy. Dzięki temu można by pomagać powodzianom z sąsiednich miejscowości. My sami wysłaliśmy już kilka aut z meblami, kocami i żywnością - mówi Jolanta Brennestuhl, właścicielka apartamentów w Kazimierzu.
- Nikt nie dzwoni. Mam już ok. 3 tys. zł strat za sam maj, choć u nas powodzi nie było, tylko w sąsiedniej gminie - dodaje Wiesław Ozon oferujący pokoje do wynajęcia.
Na turystów czekają także Wadowice i Bochnia. Władze obu miast zapewniają, że wszystkie drogi do nich są przejezdne. - To prawda, że przeszła tu największa od 30 lat fala, ale nie wywołała większych spustoszeń. Spokojnie można, a nawet trzeba nas odwiedzić. Kopalnia soli z kolejką podziemną i sanatorium alergologicznym jest otwarta dla gości - zachęca Ireneusz Sobas, sekretarz Urzędu Miasta w Bochni.
W Wadowicach z powodu zagrożenia powodziowego przesunięto co prawda obchody rocznicy urodzin Jana Pawła II, ale już wszystko wróciło do normy. Dom Karola Wojtyły można zwiedzać bez przeszkód. Pielgrzymów w maju było mniej, ale władze miasta są dobrej myśli.
Dla zwiedzających jest już także otwarte Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau, choć nie w całości. - Muzeum ucierpiało podczas powodzi, ale już jesteśmy gotowi przyjmować turystów. Cześć pierwsza muzeum Auschwitz I jest całkowicie otwarta. W części Auschwitz II-Birkenau trwają prace osuszania terenu - poinformowała Monika Korzeniowska z Sekcja Wizerunku i Komunikacji muzeum.
Źródło: Dziennik Metro