Wózki i koszyki w sklepach lepią się od brudu - napisaliśmy kilka dni temu, wywołując lawinę listów od czytelników, którzy potwierdzają te spostrzeżenia. Jak często i w jaki sposób powinny być myte - takich wytycznych w Polsce nie ma. Niektóre sieci podały nam, że robią to raz na miesiąc (Tesco i Auchan), w innych procedury nie określają częstotliwości mycia. Nie mówią o tym również przepisy sanepidu. - Wózki mają być po prostu czyste. Za ich stan sanitarny odpowiada właściciel - mówi Wiesław Rozbicki z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie.
Sanepid przygląda się wózkom podczas kontroli, które robi w sklepach co kilka miesięcy. - Patrzymy, jak wyglądają. Do ich czystości mamy często zastrzeżenia. Jeżeli uważamy, że są brudne, to pobieramy próbki i dajemy do analizy. Jeżeli pomimo upomnienia, podczas następnej kontroli okaże się, że wózki i koszyki są nadal brudne, nakładamy kary finansowe. Wysokość kar zależy od liczby wózków, jeżeli brudne są dwa do czterech wózków, to kara wynosi od 500 do 1 tys. zł - mówi Rozbicki.
W drastycznych przypadkach sanepid mógłby skierować sprawę do sądu grodzkiego, ale to się jeszcze nie zdarzyło.
Analiza bakteriologiczna przeprowadzona przez sanepid potwierdza najgorsze obawy. - W próbkach pobranych z wózków wykryto drobnoustroje i jaja pasożytów odzwierzęcych - mówi Rozbicki. Przyczyn sanepid dopatruje się w niewłaściwym przewożeniu w wózkach dzieci. - Mamy często wkładają nawet 10-letnie "bobasy" do części wózka przeznaczonej na artykuły spożywcze. Dzieci mają brudne buty, na których mogą przenosić np. zwierzęce odchody, i to dostaje się do wewnątrz. Jeśli dzieci są wożone z nogami na zewnątrz, to nie ma problemu - mówi Rozbicki. I dodaje: - Zwracamy uwagę personelowi sklepów, by pilnował, żeby dzieci nie były wożone w wózkach. Ale personel wydaje się nie rozumieć, o co nam chodzi.
Co ma zrobić klient, gdy zauważy brudne wózki lub koszyki w swoim sklepie? - Niech się skontaktuje z najbliższą stacją sanepidu, my wyślemy tam kontrolę - zapewnia Wiesław Rozbicki.
Z listów do "Metra"
Za pobrudzone zakupy zwrócono mi pieniądze
Najbrudniejsze wózki widziałem w "Kauflandzie" w Gdyni przy ul. Morskiej. Raz z wózka, do którego wkładałem jedzenie, poczułem przy kasie smród. Okazało się, że był pobrudzony odchodami. Zwrócono mi całą kwotę za zakupy, ale wstręt do tego sklepu pozostał.
Zbigniew Bierawski
Koszyki gorsze od wózków
Od wózków gorsze są chyba koszyki. W większych sklepach są stawiane na podłodze i przesuwane nogami. Zbierają cały brud i zarazki, które przynosimy na butach z ulicy. Potem personel wkłada jeden koszyk w drugi i cały ten brud przedostaje się do środka.
Eugeniusz Temkin, Warszawa-Kabaty
Źródło: Dziennik Metro