W precedensowym głosowaniu przez internet czytelnicy "Metra" wybrali rok temu - w 20. rocznicę wyborów w 1989 r. - pięć najważniejszych celów dla Polski na kolejne 20 lat. Aż 30,74 proc. głosów oddano na rozwój infrastruktury, czyli na porządne drogi i szybkie oraz czyste pociągi. Dziś - w rocznicę e-głosowania - "Metro" sprawdziło, co rząd zrobił przez ostatni rok, aby zrealizować cel, który internauci uznali za najważniejszy dla cywilizacyjnego rozwoju kraju.
Autostrady będą, ale nie do końca Rząd rozpisał przetargi na wykonanie niemal wszystkich brakujących odcinków autostrad, które mają powstać do 2012 r. To A1 z Gdańska przez Łódź do granicy z Czechami, A2 od granicy z Niemcami przez Poznań do Warszawy (odcinek do granicy z Białorusią ma być gotowy do ok. 2020 r.) oraz A4 i A18 od granicy niemieckiej przez Wrocław, Kraków, na Ukrainę. Budowa kluczowego odcinka autostrady z Łodzi do Warszawy ma się zacząć pod koniec wakacji. Wybrano już także wykonawców większości odcinków na A4.
Rząd podtrzymuje, że autostrady mają być przejezdne w 2012 r. To znaczy, że nie będzie części węzłów i punktów obsługi kierowców - te trzeba będzie dobudować później, ograniczając ruch na fragmentach tras. Ale już się mówi, że termin może być przesunięty do 2013 r., bo część przetargów jeszcze trwa.
To idealna sytuacja zakładająca, że nie będzie żadnych problemów po stronie wykonawców. A te już są - np. ze środkowym fragmentem A1 z Piotrkowa Trybunalskiego do Częstochowy (autostrada powstanie w miejscu popularnej "gierkówki"). Konsorcjum, które miało budować ten odcinek, z powodu kryzysu nie dostało kredytu i wycofało się z inwestycji. Teraz za budowę bierze się państwo, które musi znaleźć na nią ponad 5 mld zł. Ale autostrady i tak tu szybko nie będzie, bo żeby nie tamować ruchu kibiców na Euro, budowa tego odcinka zacznie się dopiero w 2012 r.
Ekspresówki: cztery lata w plecy Tu rząd radzi sobie znacznie gorzej. Pierwotny termin oddania sieci ekspresówek (2012 r.) przesunięto na 2016 r. Do tego czasu pomiędzy fragmentami (budowanymi między dużymi miastami na raty) będziemy wpadać w zatłoczone odcinki starych wąskich dróg. Tak stanie się na trasach Gdańsk-Warszawa (wąskie gardło między Nidzicą a Płońskiem), Poznań-Bydgoszcz, Wrocław-Łódź (tu ekspresówka skończy się mniej więcej w połowie drogi, reszta ma być dobudowana kilka lat później) czy Warszawa- Kraków (droga zatrzyma się za Kielcami). Na trasie ze Szczecina do Czech będzie brakować odcinka pomiędzy Zieloną Górą a granicą.
Oddalają się też terminy budowy ekspresówek na wschodzie, np. Warszawa-Białystok, Warszawa-Lublin - mają powstać dopiero po 2012 r. O trasach Via Baltica (Z Ostrowi Mazowieckiej na Litwę) i S-19 (wzdłuż wschodniej granicy) na razie nikt nie mówi. Obecniew planach są tylko obwodnice mniejszych miejscowości, np. Augustowa. Szeroką drogą na całej długości pojedziemy tu może za pięć lub 10 lat. Podobnie będzie z obwodnicą Warszawy i wylotówkami do innych dużych miast.
Dlaczego to wszystko się opóźnia? Drogowcy tłumaczą się ciągle tak samo: inwestycje nie były wcześniej przygotowane, załatwianie formalności i wywłaszczenia trwają kilka lat, z powodu kryzysu brakuje pieniędzy.
Kolej - czy to już dno? Ostatnie miesiące to totalny chaos: pracownicy domagają się podwyżek, a spółki kolejowe tną kolejne niedochodowe połączenia pasażerskie. Zamość został zupełnie odcięty od kolei, w innych miastach - takich jak Chełm, Suwałki czy Słupsk - drastycznie ograniczono liczbę pociągów. PKP InterCity wyrzucił z rozkładu ok. 20 proc. połączeń. Zamiast dbać o swoich klientów, PKP podcina skrzydła konkurencji - ofiarą tej walki padły tanie pociągi InterRegio, które na kilka tygodni znikły z rozkładu. Rząd nie poczuwa się do interwencji, nie przedstawia żadnego pomysłu na uzdrowienie sytuacji - deklaruje, że to sprawa wyłącznie spółek kolejowych.
O modernizacji torów czy taboru trudno mówić - spółki samorządowe nie mają na to pieniędzy, zaś PKP nie radzi sobie z wydawaniem unijnych funduszy - w projektach i przetargach są dwuletnie opóźnienia, a za trzy lata spółka może stracić większość tych środków. Ślimaczą się remonty głównych tras (z Siedlec na Białoruś, z Warszawy do Gdańska i Łodzi, z Wrocławia do Niemiec). Tory do najmniejszych miejscowości raczej nie będą remontowane. Lifting mają za to przejść dworce: Wrocław Główny, Gdynia, Warszawa Centralna i Wschodnia, Katowice.
Marnym pocieszeniem jest to, że ruszyły prace nad studium wykonalności tzw. polskiego TGV z Warszawy przez Łódź do Poznania i Wrocławia. Budowa ma zacząć się w 2014 r., a szybka kolej ma pojechać w 2020 r.
Atomówka w planach Rząd zmierza do budowy elektrowni jądrowej, która ma powstać do 2020 r. Już są pierwsze typy lokalizacji, ale ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła. Rząd znalazł też pieniądze na pierwsze pilotażowe składowanie CO2 pod ziemią, m.in. w okolicach Bełchatowa. Ale nie wiadomo, czy zakończy się to sukcesem. Coraz więcej jest też w Polsce farm wiatrowych, ale to raczej zasługa prywatnych inwestorów niż rządu.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl