http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nie ma rzeki a Nową Iwiczną zalało

Bartosz Raj
2010-06-08, ostatnia aktualizacja 2010-06-08 15:57

Dwugodzinna burza zamieniła 20 tysięczne osiedle w pokaźne jezioro. Ludzie mówią: zaprojektowali osiedle na 10 tys. mieszkańców, powstało dużo więcej bloków. Dlatego zalewa

Nowa Iwiczna
fot. Bartosz Raj
Nowa Iwiczna
ZOBACZ TAKŻE
Noc z czwartku na piątek. Grzmieć zaczęło o 19, o 19.30 wyłączyli prąd. O 20.30 zalane było całe osiedle, woda wdarła się do podziemnych garaży, przykryła place zabaw, wielkie jeziora, w które zamieniły się ulice, miały nawet 50 cm głębokości. Ludzie wybiegali przestawiać samochody. Wielu nie zdążyło.

Uściślam: Nie mieszkam na terenie zalewowym. Żeby dojechać do mojego domu na wysokości podwarszawskiego Powsina, wspinam się kilka metrów na tzw. skarpę warszawską. Moje osiedle jest jakieś pięć kilometrów dalej. Nie płynie tędy żadna rzeczka, strumyk, nawet kanalik - jak w zalanym podwarszawskim Piasecznie, które zatrwożył nędzny ciek o nazwie Perełka.

U mnie nie ma nic. A mimo to zalało. Kompletnie.

Cztery dni po nawałnicy po mojej Nowej Iwicznej unosi się smród zgnilizny. Przez cały ostatni weekend sąsiedzi suszyli porozkręcane samochody i garaże, straż non stop wypompowuje wodę z piwnic.

To oczywiście w porównaniu do obrazów z walczącej z powodzią Polski drobiazgi. Mała lokalna niewygoda. Ale dlaczego trwająca dwie godziny burza (nie wezbrana rzeka!) potrafi zamienić 20-tysięczne nowe osiedle w pokaźne jezioro?

Gniew ludzi kieruje się na mitycznych, bo nieznanych, projektantów systemów burzowych. I na gminę, do której osiedle należy. W ocalałym od wody sklepie co druga osoba mówiła o powodzi w Nowej Iwicznej, a co trzecia wyzywała „tego od studzienek”.

Ludzie mówią: zaprojektowali osiedle na 10 tys. mieszkańców, powstało dużo więcej bloków. Dlatego zalewa. Ja mieszkam tu 10 lat, taka powódź zdarza się drugi rok z rzędu. Tu nie można zrobić nic, poza rozpruciem ulic, wkopaniu szerszej, bardziej przepustowej rury.

Taka instalacja przeciwburzowa miała być na ul. Krasickiego - gdzie zalało kilkadziesiąt domów jednorodzinnych. Z forum Gazeta.pl: "Mimo obietnic gminy, nie zostanie zrealizowana w tym roku instalacja przeciwburzowa. Po ostatnich zalaniach i podtopieniach w naszej miejscowości to fatalna wiadomość".

Więc zalewać będzie. Ludzie krzyczą, że wydano miliony na centrum sportowe wokół szkoły, nowe chodniki, ławki i śmietniki na psie odchody, a nie ochronę przed burzą. Pytają, gdzie te pieniądze z UE. Jeszcze w czwartek z boiska do piłki, kosza i tenisa byli straszliwie dumni.

Wracam do zaniedbania przez owego "mitycznego projektanta". Kiedyś ktoś nie pomyślał, jakie mogą być deszcze, jak będzie wyglądać osiedle i czy system burzowy będzie wydajny.

Głupotę widać też dziś. Decyzję o budowie instalacji przeciwburzowej powinno się podjąć natychmiast, spod ziemi znaleźć pieniądze. To najpilniejszy wydatek i najważniejszy obowiązek majętnej przecież gminy.

Zaniechania widać nie tylko tu. Oto kilkanaście kilometrów za Warszawą w kierunku południowym od dwóch miesięcy kompletnie zalane są działki pracownicze - nie przez rzekę. Niby nic wielkiego, ludzie nie mogą pogrzebać sobie w grządkach, drobne dramaty w stylu "zalana kosiarka". Ale znów pytanie - dlaczego zalało?

Tu też ludzie nie mają wątpliwości: - Nikt nie upilnował, żeby sąsiedzi tych działek nie zasypywali rowów melioracyjnych, które przez ostatnie 25 lat ściągały wodę z pól.

Tłumaczę: dookoła tych działek powstało kilkanaście domów, właściciele ziemi nim ją podzielili i sprzedali, skrupulatnie pozasypywali rowy, zyskując kilka metrów i tym samym dodatkowe pieniądze. Dziś z wodą walczą nie tylko działkowicze, głównie emeryci, lecz także zamożni właściciele sąsiadujących z nimi posesji. I jedni, i drudzy złorzeczą na lokalne władze, że nie upilnowały, aby każde pozwolenie na budowę, każda operacja na ziemi, jej podział, sprzedaż, zamiana z rolnej na budowlaną, oznaczała ochronę rowów melioracyjnych. Z kilku ich kilometrów zostały nędzne resztki.

I woda stoi. Pierwszy raz od ćwierć wieku.

Źródło: Dziennik Metro
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos