http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Tysiące poszły do urzędów. Czy pójdą na wybory?

Mariusz Jałoszewski
2010-06-09, ostatnia aktualizacja 2010-06-09 20:09

Magistraty w największych polskich miastach przeżywają oblężenie, bo coraz więcej osób, chcę pójść na wybory prezydenckie poza miejscem zamieszkania. Czy to uratuje wyborczą frekwencję? Dziś ostatnia szansa na dopisanie się do spisu wyborców czy wskazanie pełnomocnika


Fot. Sławomir Kamiński / AG
Po zaświadczenie do głosowania poza stałym miejscem zameldowania i wnioski o dopisanie się do spisu wyborców ustawiają się kolejki. Tak było wczoraj na warszawskim Targówku. W sumie o możliwość głosowaniu poza miejscem zamieszkania wystąpiło w tej dzielnicy już ponad tysiąc osób. Podobnie jest na stołecznym Bemowie. - Codziennie przychodzi w sprawie głosowania około 200 osób - słyszymy w tamtejszym ratuszu.

Na Woli głosować poza domem chce już 1,6 tys. osób, na Białołęce ponad 900, na Ursynowie ok. 2400, a Pradze Południe ok. 2 tys. W Środmieściu początkowo nikt nie mógł udzielić nam informacji - niemal wszyscy pracownicy zajmujący się ewidencją ludności zostali oddelegowani do rozładowania kolejki. W końcu dowiedzieliśmy się, że jak dotąd po zaświadczenia zgłosiło się tu ok. 2700 osób.

Stołeczni urzędnicy nie mają wątpliwości, że zainteresowanie wyborami jest nawet większe niż w 2007r., gdy PO w wyborach parlamentarnych zmobilizowała swój elektorat przeciwko PiS. Warszawiacy biorą zaświadczenia (jest ono przydatne na dwie tury), bo wyjeżdżają na wakacje. Do spisu wyborców dopisują się zaś przyjezdni, którzy pracują w stolicy lub studiują. Tłoczno jest również w innych dużych miastach. W Szczecinie i Lublinie głosować gdzie indziej chce ok. 2 tys. osób, w Łodzi ok.3,9 tys, we Wrocławiu ok. 5,1 tys., Gdańsku ok. 2,6 tys., a Poznaniu ok. 4,4 tys. - U nas sporo zaświadczeń biorą emeryci, którzy wyjeżdżają do domków letniskowych i na działki - mówi Halina Chorzempa z wrocławskiego magistratu. Wzrost zainteresowania widać też w Krakowie, gdzie zgłosiło się ok. 6,2 tys. osób. - Mamy dużo zgłoszeń od studentów i zakonnic. Te młodsze dopisują się do spisów i biorą pełnomocnictwa do głosowania za starsze siostry zakonne - mówi Anna Broś-Milc z krakowskiego magistratu.

Dzisiejszy dzień jest ostatnim kiedy można dopisać się do spisy wyborców. Podobnie ze zgłoszeniem pełnomocnika, za pomocą którego po raz pierwszy mogą głosować osobę powyżej 75 lat lub niepełnosprawne. Jeśli ktoś nie zdąży, będzie mógł skorzystać z dowozu do lokali wyborczych, jaki organizują gminy. Natomiast zaświadczenia, upoważniające do głosowania w I turze wyborów poza miejscem zamieszkania, można odbierać jeszcze do przyszłego piątku.

Czy szturm Polaków na urzędy to znak, że frekwencja będzie wyższa od 49 proc., którą wczoraj w sondażu dla TVN24 prognozował SMG/KRC? Czy pobijemy frekwencję z wyborów w 2007 r. - 53,8 proc?

- Te kolejki w urzędach to 50-80 tys. osób. To za mało, żeby zmienić wynik wyborów. Ale sądzę, że frekwencja będzie wyższa, bo Polacy wolą wybory prezydenckie, w których wiadomo na kogo się głosuje. Poza tym teraz jest mniej niezdecydowanych osób - uważa politolog dr Artur Wołek z Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu.

Socjolog prof. Kazimierz Kik obawia się jednak, że Polaków zniechęci do głosowania powódź. - Powodzian będzie więcej niż tych z zaświadczeniami. Są też bardziej bojowo nastawieni do rządu, bo jak ktoś tracił 250 tys. zł, to zasiłek 6 tys. go nie zadowoli - mówi. Zdaniem Kika motywacji do głosowania nie mają też mieszkańcy wsi, chyba że swojego kandydata wskaże im Kościół. - Ale nic nie jest pewne. Bo jak Polacy zobaczą, że Kaczyński może wygrać, to znowu mogą się zmobilizować - dodaje profesor.

Na razie do głosowania zachęcają politycy. PiS i PO wyśle w Polskę autobusy z wolontariuszami. Zwolennicy Komorowskiego chodzą też po domach oraz wysyłają do Polaków listy z prośbą o głos. Za to wczoraj Jarosław Kaczyński agitował w Lublinie. Jego wiec zakłócał jednak Janusz Palikot, który namawiał do wysyłania sms-ów na powodzian.




Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów