http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rząd: w Afganistanie do 2013

maj, pap
2010-06-16, ostatnia aktualizacja 2010-06-16 18:54

Polacy będą jeszcze na wojnie tylko dwa lata. To obietnica ministra obrony narodowej Bogdana Klicha

Afganistam pożegnanie st. szeregowca Grzegorza Bukowskiego
Fot. PKW AFGANISTAN
Afganistam pożegnanie st. szeregowca Grzegorza Bukowskiego
Data, którą rzucił rząd, jest tylko deklaracją, a nie czymś pewnym. Bo są warunki. - Żeby przekazać odpowiedzialność za poszczególne fragmenty Ghazni [prowincji, gdzie stacjonują Polacy], a potem całkowicie wycofać się z Afganistanu, trzeba najpierw przejąć inicjatywę. Nie może być tak, że przeciwnik strzela do nas bezkarnie, nie może być tak, że nasi żołnierze są przedmiotem wrogich działań - mówi minister Bogdan Klich. Oznacza to, że zanim się wycofamy, Polaków czeka jeszcze ciężka praca i coraz więcej zadań. I z tym minister łączy ostatnie ataki talibów na naszych żołnierzy, a nie z trwającą właśnie w kraju kampanią wyborczą. Nasi chcą się teraz skupić na szkoleniu afgańskiego wojska i policji, wsparciu lokalnej administracji, zapewnieniu bezpieczeństwa miejscowej ludności oraz uzyskaniu dodatkowej pomocy humanitarnej. Klich liczy, że pierwsze kompetencje uda się przekazać lokalnym władzom już w przyszłym roku.

Jest jeszcze jeden ważny powód wycofania się Polaków z Ghazni w ciągu dwóch lat. W 2013 r. prowincja ta stanie się światowym centrum kultury islamskiej. I lepiej by było, żeby rządzili tam wtedy cywile, a nie obce wojsko prowokujące wyznawców Mahometa. Ghazni zostało wybrane na Światową Stolicę Kultury Islamu w 2013 przez Islamską Organizację Edukacji, Nauki i Kultury trzy lata temu.

Ale zdaniem gen. Gromosława Czempińskiego, byłego szefa UOP, z talibami nie da się wygrać, bo nie można ich odróżnić od miejscowej ludności. Poza tym, nawet gdyby NATO zwiększyło pomoc w odbudowie Afganistanu i przeciągnęło na swoją stronę część bojowników, to i tak proces wychodzenia stamtąd może trwać przynajmniej 10 lat. Bo obecne władze bez wsparcia wojsk NATO szybko upadną i kraj pogrąży się w jeszcze większym chaosie.

W kraju koniec wojny popierają wszystkie polskie partie i mówi się o tym od wielu miesięcy. Ostatnia debata o Afganistanie odbywała się w Sejmie w grudniu ubiegłego roku. I już wtedy Klich rzucił datę 2013. To nic nadzwyczajnego, bo prezydent USA, którego wojska walczą głównie z talibami, chciałby się wycofywać już w 2011 r.

Teraz, po śmierci kolejnych żołnierzy, do sprawy wrócił premier Tusk, a do kampanii wprowadził ją Bronisław Komorowski. To zaskakujący zwrot, bo jeszcze niedawno Komorowski, jako pełniący obowiązki prezydenta, po parł obecność naszych wojsk w tym kraju. Niewykluczone, że kandydat PO, wyciągając tę sprawę w kampanii wyborczej, zamierza pozyskać elektorat lewicy, który nie chce tej wojny.

Lider PiS Jarosław Kaczyński woli nie mówić w trakcie kampanii wyborczej o Afganistanie. Uważa, że to tylko zachęca talibów do kolejnych ataków na polskich żołnierzy, a dla SLD Komorowski po prostu "ściemnia".

W tej chwili w Afganistanie jest 2,6 tys. żołnierzy. Wojna zaczęła się tam w 2001 r., po ataku terrorystycznym na World Trade Center w Nowym Jorku. Wysyłanie żołnierzy na Bliski Wschód w pierwszych pięciu latach misji kosztowało Polskę tylko 107 mln zł. Ale zwiększyliśmy liczebność kontyngentu, a w 2007 przejęliśmy dodatkowo administrację nad strefą Ghazni, i budżet urósł najpierw do ok. 300 mln zł rocznie, a potem do 700 mln zł. W tym roku padnie rekord. Misja będzie nas kosztować 2 mld zł, bo rząd wyda więcej m.in. na dodatkowe rosomaki, śmigłowce i samoloty bezzałogowe.

Do tej pory w Afganistanie zginęło 18 polskich żołnierzy. Ale za naszym wojskiem ciągnie się nieosądzona sprawa zabicia w 2007 r. sześciu cywilów we wsi Nangar Khel. Zdaniem prokuratury polscy żołnierze wzięli tam odwet za atak na nasz konwój. Żołnierze tłumaczą, że wioskę ostrzelano niechcący, m.in. z powodu nieprecyzyjnych moździerzy. Proces jest w toku.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów