Amerykanie oszacowali wartość afgańskich złóż na bilion dolarów, sami Afgańczycy dodali jeszcze dwa biliony. To znacznie więcej niż wcześniej przypuszczano - podkreślał "The New York Times", który pierwszy napisał o wynikach badań amerykańskich geologów. Zasoby żelaza, miedzi, złota i litu takiej wartości mogłyby zmienić los tego jednego z najuboższych krajów na świecie. Afganistan mógłby nawet stać się nawet "Arabią Saudyjską, jeśli chodzi o lit" - prognozował Pentagon.
- Te doniesienia dają perspektywę na racjonalne zakończenie konfliktu - wtóruje prof. Zbigniew Lewicki, amerykanista z Uniwersytetu Warszawskiego. Podkreśla, że do tej pory nie było pomysłu na to, co stanie się z Afganistanem po wyjściu wojsk koalicyjnych. Dziś głównym źródłem utrzymania Afgańczyków, jak wyjaśnia Lewicki, są narkotyki.
Budowa koniecznej do wydobycia infrastruktury (która w Afganistanie praktycznie nie istnieje) to projekt na wiele lat. Władze w Kabulu mają nadzieję szybciej przyciągnąć inwestorów, którzy daliby prace niemającym w tej chwili żadnych perspektyw ludziom. Sceptycy podejrzewają jednak, że niewielu zdecyduje się na poważne inwestycje w tak niebezpiecznym regionie.
- Obawiam się najgorszych scenariuszy. Dla ogarniętego wojną ubogiego kraju zasoby mogą stać się przekleństwem - uważa prof. Roman Kuźniar z UW. Przypomina, że odkryciu źródeł w wielu krajach afrykańskich towarzyszył wzrost korupcji i nierówności społecznych oraz wybuch lub zaostrzenie konfliktów. Informacje o złożach mogą zwiększyć determinację talibów i wszelkiej maści bojowników. Afganistanem może zamiast Arabii Saudyjskiej stać się drugim Kongo.
- W przypadku Afganistanu trudno przewidywać czy złoża okażą się czynnikiem stabilizującym, czy przeciwnie - uważa z kolei Patryk Kugiel, ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Zwraca przy tym uwagę, że doniesienia na temat złóż pojawiają się, "kiedy niektóre państwa zastanawiają się coraz głośniej nad wyjściem z Afganistanu". - To może być element zachęcenia członków NATO, by jednak zostali w Afganistanie, mając na uwadze pewne zyski po ustabilizowaniu sytuacji - dodaje. W kontrolowanej przez polskie wojsko prowincji Ghazni - według doniesień - mają być ogromne złoża litu.
- Ale Polska nie będzie uczestniczyć w podziale łupów, bo wojsk już tam nie będzie i złożami zajmą się Amerykanie - chłodzi nastroje prof. Kuźniar. No chyba że ich miejsce umiejętnie zajmą Chiny - obawiają się cytowani przez "The New York Times" amerykańscy urzędnicy.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl