O przyszłości afgańskiej misji dyskutowała wczoraj Rada Bezpieczeństwa Narodowego, a więc szefowie największych partii, premier i jego ministrowie oraz wojskowi. W tym gronie byli oczywiście kandydaci na prezydenta: Bronisław Komorowski i Jarosław Kaczyński.
Komorowski po spotkaniu poinformował, że poprosił rząd o przygotowanie dla głowy państwa afgańskiej strategii na jesienny szczyt NATO. Przyszły prezydent ma przekonywać sojuszników do określenia konkretnej daty zakończenia misji. Dopóki to się nie stanie, mamy namawiać Afgańczyków, by przejmowali jak najwięcej obowiązków w swoim kraju, a Sojusz skupił się na defensywie.
Wcześniej podobne pomysły przedstawił szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. Stanisław Koziej. Według niego Polska wzięła na siebie zbyt duże zobowiązania i przerasta to nasze możliwości. - Sytuacja w Afganistanie systematycznie się pogarsza, a NATO jest "strategicznie" zmęczone - mówił. Taka opinia nie jest odosobniona, bo podobne tezy odnajdziemy w ostatnim raporcie ONZ.
Według Komorowskiego i Kozieja Sojusz powinien zacząć wycofywać wojska w przyszłym roku (taką datę dla amerykańskich wojsk wskazał Barack Obama). Jeżeli nie, to Warszawa ma to zrobić na własną rękę do 2012 r. Wcześniej Bogdan Klich, szef MON-u, mówił o 2013 r.
Z wojskowymi politycy o tych planach nie rozmawiali. - Szef BBN nie konsultował z nami tych tez - przyznał szef Sztabu Generalnego WP gen. Mieczysław Cieniuch. Podkreślił jednak, że nie ma takiego obowiązku Przyznał też, że nie zgadza się z czarną diagnozą gen. Kozieja.
Kaczyński uważa natomiast, że ostatnia faza kampanii wyborczej nie jest najlepszym czasem na rozmowę na ten temat.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl