Prób zakazania niedzielnego handlu było w naszym kraju wiele. Nic z tego. Supermarkety oponują w obawie o spadek zysków, a ekonomiści wieszczą, że wprowadzenie zakazu kosztowałby budżet państwa ponad 1 mld. złotych, a 70 tysięcy osób straciłoby pracę.
Ale sprawą zajął się europarlament. Kilka tygodni temu jedna trzecia europosłów podpisała apel o ustanowienie niedzieli dniem wolnym od pracy w całej Unii. Przy większym poparciu stanie się ona oficjalnym stanowiskiem Parlamentu Europejskiego i rozpoczną się prace nad zmianami prawa.
Tymczasem menedżerowie sieci Sedal, w skład której wchodzi 21 supermarketów w województwie łódzkim, wielkopolskim i opolskim uspokajają, że nie ma się czego bać.
Z Markiem Szydłowskim, wiceprezesem sieci supermarketów Sedal, rozmawia Michał Stangret
Sami zadecydowaliście, że w niedzielę nie pracujecie?
- Tak, i to 15 lat temu, na samym początku działalności. Jeśli mielibyśmy handlować w niedziele, to oprócz pracowników do pracy musieliby przychodzić członkowie zarządu i menedżerowie, bo potrzebny był stały nadzór. A większość kadry zarządzającej chciała mieć wolne niedziele.
Ale po latach wyszkoliliście pracowników i stały nadzór nie jest niezbędny. A wy wciąż nie handlujecie w niedzielę. Nie chcecie więcej zarabiać?
- Początkowo klientów, którzy narzekali było sporo, ale grupa topniała. Wciąż tacy są, ale już tak niewielu, że nie ma mowy o stratach. Możemy wręcz mówić o pozytywnym wpływie zamknięcia sklepów w niedziele na nasze zyski. Bo coraz więcej jest klientów, którzy z tego powodu przychodzą do nas, a nie do konkurencji.
To jakaś grupa ultrakatolików, którzy bojkotują sklepy pracujące w niedziele?
- W ostatnich latach utrwalał się społeczny wizerunek "pazernych supermarketów". I teraz jest tak, że wiele osób dowiadując się, że nasza sieć nie pracuje w niedziele, uznała, że my pazerni nie jesteśmy. Klient myśli: nie każą pracować w niedziele, to ich zarząd nie kieruje się wyłącznie chęcią zysku. A skoro tak, to pewnie są uczciwsi, nie zedrą ze mnie jak gdzie indziej. I wolne niedziele pomagają przyciągnąć nowych klientów. Poza tym na rozmowach kwalifikacyjnych słyszymy: aplikuję do was, bo dajecie wolne niedziele, a inni nie. Mamy dużo podań o pracę, mimo że te osoby w innych sieciach dostałyby większe pensje. Wolne niedziele pomagają nam więc także obniżać koszty.
Źródło: Dziennik Metro