http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Białoruska młodzież pomaga w Wilkowie

Katarzyna Zacharska
2010-07-04, ostatnia aktualizacja 2010-07-04 21:51

Dziś w Wilkowie w sprzątaniu zalanych domów będą pomagać uczniowie i nauczyciele zdelegalizowanego przez reżim Łukaszenki liceum im. Jakuba Kołasa z Białorusi. Działają w ramach akcji "Weekend dla Powodzian", popieranej przez "Metro", Radio TOK FM i Radio Złote Przeboje.

Uczniowie Białoruskiej szkoły, którzy pomogą powodzianom z Wilkowa
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Uczniowie Białoruskiej szkoły, którzy pomogą powodzianom z Wilkowa
Z Mińska przyjechało 70 osób: 57 uczniów i 12 nauczycieli. Są w Polsce co rok, uczą się tu, zwiedzają, spotykają się z ludźmi świata kultury i polityki. Przyjeżdżają na zaproszenie warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej.

Do 2003 roku to było najlepsze liceum na Białorusi. Ale uczono w nim w zakazanym języku białoruskim, a uczniowie byli w większości dziećmi opozycjonistów, co wystarczyło, żeby szkołę zamknąć. Liceum zostało zlikwidowane - oficjalnie w ramach reformy. Miała je zastąpić inna szkoła, ale teraz mieści się tam sąd.

- To taka ironia losu - za działalność opozycyjną sądzono tam naszych uczniów. W salach, w których kiedyś mieli lekcje - mówi Ławon Barszczełski, jeden z nauczycieli działających w już zdelegalizowanej szkole.

Przez dwa pierwsze lata uczniowie Kołasa tułali się po kraju, uczyli się też w Polsce (w programie mają również zajęcia z języka polskiego). Teraz wynajmują prywatny budynek. Utrzymują się ze składek rodziców i emigracyjnych datków. Po ukończeniu szkoły absolwentom zostają zagraniczne uczelnie, wielu z nich studiuje w Polsce. Liceum Kołasa kształci na znacznie wyższym poziomie niż ten, który panuje w innych białoruskich szkołach. - Dwa lata temu Łukaszenko sześciokrotnie zmniejszył wydatki na edukację i obciął ilość godzin w szkołach - mówi Barszczełski.

Pomoc powodzianom to był pomysł samych uczniów. - Najpierw chcieliśmy zrezygnować z przyjazdu do Polski, żeby nie obciążać finansowo naszych przyjaciół w tak trudnej sytuacji. Jednak w KIK-u powiedzieli, że nie ma mowy, żebyśmy tu nie przyjechali. Zaproponowaliśmy więc naszą pomóc w sprzątaniu po powodzi. No i jedziemy do Wilkowa - opowiada Barszczełski.

Nie jadą w ciemno. Mają adresy, pod które powinni się zgłosić. Ludzie już tam na nich czekają.

Jeśli masz wolne miejsca w aucie i jedziesz pomóc powodzianom, napisz. Twoje ogłoszenie zamieścimy za darmo Napisz do nas: metro(at)agora.pl

Źródło: Dziennik Metro
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów